Polskie innowacje sięgają aż do gwiazd

opublikowano: 23-04-2019, 22:00

Jeśli chcecie wiedzieć, jakie wynalazki podbiją kosmos, odwiedźcie laboratoria i pracownie inżynierów z Wrocławia

Gdzie nasz patriotyzm gospodarczy? Gdy myślimy o przemyśle kosmicznym, przed naszymi oczami staje Elon Musk ze swoim planem kolonizacji Marsa. Jeszcze kilka lat temu miał opinię fantasty, a dziś cieszy się statusem wizjonera ery cyfrowej. Zachwycając się technocelebrytą zza oceanu, nawet nie zwracamy uwagi na geniuszy z Polski, którym pozaziemskie biznesy również chodzą po głowie — a niektóre już doczekały się realizacji.

Gdy zaczęliśmy pracować nad technologiami kosmicznymi, 99
proc. moich znajomych pukało się w głowę. Dziś już nikogo nie muszę
przekonywać, że w tej branży są pieniądze i przyszłość — mówi Grzegorz
Zwoliński, prezes SatRevolution.
Zobacz więcej

TRUDNE POCZĄTKI:

Gdy zaczęliśmy pracować nad technologiami kosmicznymi, 99 proc. moich znajomych pukało się w głowę. Dziś już nikogo nie muszę przekonywać, że w tej branży są pieniądze i przyszłość — mówi Grzegorz Zwoliński, prezes SatRevolution. FOT. TOMASZ WALKÓW

Należą do nich inżynierowie z wrocławskiej firmy SatRevolution, twórcy nanosatelity Światowid, wyniesionego przed świętami na orbitę okołoziemską. Wystrzelono go 17 kwietnia z bazy Mid-Atlantic Regional Spaceport na wyspie Wallops w Virginii (USA), a wydarzeniu nadały rozgłos media technologiczne.

— Światowid waży dwa kilogramy, ma 20 cm długości, a jego wysokość i szerokość to 10 cm. Dzięki małym rozmiarom i wadze jego umieszczenie na orbicie okołoziemskiej było tanie, co w dużym stopniu zadecydowało o wyjątkowości naszego projektu — wskazuje Grzegorz Zwoliński, prezes SatRevolution.

Wiele hałasu o nic? Przeciwnie. To przełomowy krok dla polskiej branży kosmicznej, która do niedawna przypominała cywilizację pozaziemską: wszyscy o niej mówili, ale nikt jej nie widział — komentuje Grzegorz Zwoliński.

Mały też potrafi

Zmiany na lepsze widać od momentu przystąpienia naszego kraju do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ang. European Space Agency, ESA) w 2012 r. Trzy lata temu w tym sektorze działało 30 przedsiębiorstw, rok temu ich liczba przekroczyła 300 — wynika z danych platformy przetargowej ESA. W większości są to małe i średnie podmioty, zakładane przez studentów i doktorantów chcących przekuć swoje naukowe pasje w rynkowy sukces. Warto też wspomnieć o ambicjach rządu, według którego do 2030 r. udział Polski w europejskim przemyśle kosmicznym ma wzrosnąć z obecnego 1 promila do 3 proc., co oznacza, że do tego czasu branża musi rosnąć o kilkadziesiąt procent rocznie.

— Wierzymy, że każda wzmianka o naszym projekcie wywoła u przedsiębiorców, właścicieli start-upów, studentów i amatorów zdrowy ferment — wzmocni ich chęć uczestniczenia w eksploracji kosmosu. Wysokobudżetowe badania są domeną międzynarodowych i rządowych agencji. Pozostali muszą znaleźć swoje nisze. Jedną z nich jest sektor małych satelitów, którego wartość wynosi dziś grubo ponad miliard dolarów, a w najbliższych pięciu latach wzrośnie do prawie czterech miliardów — mówi szef SatRevolution.

Ale czy jego nieduży satelita faktycznie może równać się z klasycznym odpowiednikiem ważącym kilkaset kilogramów lub kilka ton?

— Niech nikogo nie zwiodą gabaryty Światowida, którego modułowa konstrukcja pozwala na wyposażenie go w dowolne urządzenie. Może to być aparat fotograficzny z rozkładanym obiektywem robiący zdjęcia Ziemi z dokładnością 50 cm na piksel. Dotychczas porównywalną jakość zapewniały satelity o masie co najmniej 200 kg — tłumaczy Grzegorz Zwoliński.

Nad naszymi głowami krąży około 3 tys. czynnych satelitów. Za trzy lata będzie ich ponad pięć razy tyle. Na razie polskie osiągnięcia w tej dziedzinie są mierne. Po raz pierwszy zyskaliśmy swojego satelitę w lutym 2012 r., gdy rakieta Vega wyniosła na orbitę zbudowanego przez studentów Politechniki Warszawskiej PW-Sat. Ale już dwa lata później — nie zdążywszy zrealizować wszystkich zaplanowanych działań — został wykreślony z ewidencji takich jednostek. W kolejnych latach wystrzelono jeszcze dwa satelity: Lema i Heweliusza, powstałe w ramach kanadyjsko-austriacko-polskiego konsorcjum. Koniec ubiegłego roku należał do PW-Sat2, kolejnej konstrukcji Studenckiego Koła Astronautycznego na Politechnice Warszawskiej.

Teraz zaś mamy Światowida, pierwszego komercyjnego satelitę made in Poland.

Z orbity na Ziemię

Krajowi przedstawiciele „gwiezdnej” branży specjalizują się głównie w produkcji aparatury, podzespołów i materiałów dla agencji kosmicznych. Część może pochwalić się intratnymizamówieniami z zagranicy. Na takiej działalności zyskuje jednak cała gospodarka — argumentuje Grzegorz Zwoliński, dodając, że badania z kosmosu pomagają zarządzać zasobami planety w zrównoważony sposób.

Stają się one coraz ważniejszym elementem rolnictwa precyzyjnego (na podstawie mapy plonów stosuje się wybiórczo zabiegi nawożenia i ochrony roślin). Wskazują, jak budować tamę, kopalnię lub miasto na odludnym terenie. Pomagają w oszacowaniu zapasów ropy na Bliskim Wschodzie i wielkości chińskiego rynku (przez śledzenie ruchu kontenerowców). Infrastruktura satelitarna znajduje zastosowanie w telewizji, telefonii i łączności internetowej.

— Wojskowość, transport, walka z przestępczością i terroryzmem, a także przewidywanie klęsk żywiołowych, mierzenie potencjału handlowego danej okolicy, zarządzanie inteligentnym miastem — coraz trudniej znaleźć dziedzinę, w której nie wspomagamy się technologiami na miarę Eleona Muska — uzupełnia Sergiusz Prokurat, autor książki „Praca 2.0”.

Wtóruje mu Michał Czeredys, prezes spółki Arcus, według którego sektor kosmiczny jest kołem zamachowym innowacji w IT. Efektem ubocznym prac nad satelitami, rakietami i wahadłowcami — podkreśla — są produkty wcześniej czy później trafiające na rynek konsumencki, z czego korzystają wszyscy Kowalscy. Jego zdaniem najpierw naukowcy z NASA i innych agencji robią postępy w miniaturyzacji elektroniki, druku 3D czy inżynierii materiałowej, by później ich wynalazki trafiały do masowej produkcji.

— Czujniki gazu i dymu, termometr na podczerwień, skanery medyczne, modyfikowane mleko i odżywki w proszku — nie sposób wymienić wszystkich produktów stworzonych z myślą o wygodzie i bezpieczeństwie kosmonautów, a mających dziś zastosowanie w codziennym życiu — zwraca uwagę Michał Czeredys.

Kosmos ciągle oddziałuje na ducha romantyzmu. Tymczasem odpowiada także na prozaiczne potrzeby ludzkości — to zasługa inżynierów z NASA, ESA i SatRevolution.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu