Polskie IT bazuje na stereotypach

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2018-05-22 22:00
zaktualizowano: 2018-05-22 20:01

Kobiet w branży jest jak na lekarstwo. Panie przegrywają z panami także pod względem wysokości zarobków

Kobiet w branży technologicznej jest jak na lekarstwo. Panie przegrywają z mężczyznami także pod względem wysokości zarobków.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • o ile wzrosłoby PKB Unii Europejskiej, gdyby w informatyce pracowało tyle samo kobiet, co mężczyzn
  • jak kobiety w trafiają do branży IT
  • gdzie w Polsce jest najwięcej programistek

 

Szacunki Komisji Europejskiej wskazują, że gdyby liczba kobiet w branży informatycznej została zrównana z liczbą mężczyzn, PKB Unii Europejskiej zwiększyłoby się o 9 mld EUR rocznie. Praktyka pokazuje, że większe zróżnicowanie zespołów pod względem płciowym czy społeczno-demograficznym przyczynia się do wzmocnienia efektywności firm — uzyskują one wyniki finansowe lepsze nawet o kilkadziesiąt procent. Jednak obecny świat IT i nowych technologii, zwłaszcza w Polsce, zdominowany jest przez mężczyzn. I mimo że żyjemy w czasach łatwego dostępu kobiet do edukacji, w społeczeństwie wciąż żywy jest stereotyp, według którego do tego sektora lepiej pasują… właśnie mężczyźni. 59 proc. Polaków uznaje, że programista jest zawodem męskim, a tylko 5 proc. uważa go za kobiecy. W przypadku inżyniera nowych technologii — analogicznie 53 proc. i 5 proc. (dane DELab UW dla Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet, 2018 r.).

NA WŁASNĄ RĘKĘ: PelviFly, BitEvil, Neufund, LogicAI, Fasido — to lista firm IT, które zdaniem Małgorzaty Ratajskiej-Grandin, prezes Fundacji Carrots, odnoszą w kraju spore sukcesy, a zostały założone lub są zarządzane przez kobiety.
Fot. ARC

— W Polsce na 10 mężczyzn w branży IT statystycznie przypada 3,4 kobiety. Zajmują się programowaniem, testowaniem systemów, zarządzają projektami digital, prowadzą własne start- -upy. Regułą jest, że są to osoby młode. Średnia wieku kobiet pracujących w IT wynosi 29 lat. Panie do pracy w branży nie trafiają jednak bezpośrednio po studiach, częściej swoje pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywają poza IT, wnosząc tym samym do sektora zupełnie nowe kompetencje. Nadal jednak technologie zdominowane są przez mężczyzn i, aby to zmienić, należy postawić na edukację i działania zachęcające panie do wybierania studiów na kierunkach ścisłych — zaznacza Małgorzata Ratajska-Grandin, prezes Fundacji Carrots, skupiającej „programistów w spódnicy” i organizującej dla nich cykliczne spotkania szkoleniowe i networkingowe w kraju i za granicą. Fundacja sprawdziła właśnie, jaka jest pozycja specjalistek IT na krajowym rynku pracy i w biznesie, zbierając dane w raporcie „Kobiety w IT”.

Przywilej dużych miast

Najwięcej programistek zatrudniają firmy z woj. mazowieckiego (28 proc.), dolnośląskiego (15 proc.) i małopolskiego (12 proc.). Pozostałe regiony kraju zamieszkuje już ledwie kilkuprocentowy odsetek kobiet z tego sektora. Są one jednak mało otwarte na relokację. Praca w IT jest satysfakcjonująca dla większego odsetka kobiet (72 proc. wskazań w badaniu fundacji) niż w przypadku pań pracujących w innych zawodach (55 proc.). Jednak wiele z nich nie jest zadowolonych z zarobków. „Połowa pracownic IT uważa, że mężczyźni osiągają wyższe (średnio o 24 proc.) wynagrodzenie za tę samą pracę” — czytamy w raporcie. Największą grupę stanowią pracownice otrzymujące 3-4 tys. zł netto (20,1 proc.). Zarobki powyżej 10 tys. zł to przywilej 4,7 proc. kobiet w IT. 73,8 proc. ankietowanych jest zatrudnionych na umowę o pracę, a 76,5 proc. — na stanowiskach specjalistycznych.

— Całe społeczeństwo, rynek pracy i branża IT przechodzą zmiany związane ze wzrostem roli kobiet. Procentowy udział kobiet wśród studentów na uczelniach technicznych stale się zwiększa, coraz częściej dziewczyny decydująsię na naukę programowania. Kobiety wciąż obawiają się konkurowania na rynku pracy z mężczyznami — fraza „praca dla kobiet” jest wpisywana w wyszukiwarkę Google 10 razy częściej niż „praca dla mężczyzn” — zaznacza cytowany w raporcie Robert Stalmach, prezes Newspoint.

Inwestycja w technologię

Raczej „męska” pozostaje również start-upowa scena w Polsce. Ciekawe przykłady technologicznych spółek zakładanych przez kobiety to: Soule Technologies, próbująca skomercjalizować perowskitowe rozwiązanie Olgi Malinkiewicz, Sidly — założona przez Edytę Kocyk, promująca cyfrową opaskę kontrolującą stan zdrowia człowieka, czy Nestmedic — z mobilnym urządzeniem do kardiotokografii i telemedyczną platformą, za którymi stoją Patrycja Wizińska-Socha i Anna Skotny. Przeskakując o jedną półkę wyżej — coraz więcej kobiet pojawia się również wśród inwestorów, przede wszystkim w świecie nowoczesnych technologii, o czym zapewnia prezes firmy Aria, zarządzającej funduszami inwestycyjnymi.

— Kobiety stały się równoprawnymi uczestnikami polskiego życia biznesowego, także na rynku kapitałowym. Są też lepiej wykształcone od mężczyzn, co powoduje, że ich decyzje inwestycyjne są bardzo świadome. Ponadto kobiety podchodzą do procesu inwestycyjnego systemowo, mniej poddają się emocjom, co przekłada się na jakość decyzji inwestycyjnych — są one bardziej przemyślane i poparte gruntowną wiedzą. W efekcie kobiety angażują się kapitałowo również w innowacyjne spółki, doceniają konkretne projekty biznesowe i mają świadomość rosnącego potencjału nowoczesnych technologii — mówi Dariusz Lewandowski, prezes firmy Aria.

Z ponad tysiąca klientów obsługiwanych przez spółkę 41 proc. stanowią kobiety. Inwestują najczęściej panie po 45 roku życia, z dużych miast. Kupują certyfikaty, akcje, obligacje spółek technologicznych. Ich udział pod względem inwestowanego kapitału wynosi 35 proc.