Polskie jaja nie w smak Rumunom

Eksport polskich jaj do Rumunii rośnie, rosną też zastrzeżenia tamtejszych producentów. Powtarza się historia z Czech.

„Rumunia jest zalewana przez tani import jaj o wątpliwej świeżości, szczególnie z Polski, co doprowadziło już niektórych producentów do bankructwa” — donosi rumuński serwis informacyjny actmedia. Powołuje się na analizy tamtejszego Zrzeszenia Hodowców Drobiu (ZHD). Nasze statystyki eksportowe rzeczywiście wyglądają imponująco. W zeszłym roku sprzedaliśmy Rumunom jaja w skorupkach za 49,3 mln zł, czyli niemal 70 proc. więcej niż rok wcześniej (dane Głównego Urzędu Statystycznego). Po pierwszych sześciu miesiącach tego roku jest to 11,8 mln zł. Ostatnie przeliczenia unijne plasują nas na 8. miejscu wśród producentów jaj w UE.

— Samowystarczalność rumuńskiego rynku jaj to 105,2 proc., co oznacza, że mamy 5,2 proc. więcej jaj, niż zjadamy. Jeśli dodamy do tego import, uzyskujemy ogromną nadwyżkę — mówi Ilie Van, szef ZHD, cytowany przez actmedia. Podaje, że za 82 proc. jajowego importu odpowiada Polska, a rumuńscy producenci cierpią z powodu „nieuczciwej konkurencji ze strony Polaków i zaapelowali do władz, by powiadomiły Polskę i Komisję Europejską o tej sytuacji, która doprowadza fermy w Rumunii do upadłości” — napisali dziennikarze portalu. — Ze strony Rumunii nie napłynęły do nas żadne zastrzeżenia — mówi Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii.

— My też nie mamy żadnych sygnałów dotyczących wątpliwości co do jakości polskich jaj. Jesteśmy obecni na rumuńskim rynku od wielu lat, a problemy z niskimi cenami mamy wszyscy w tym roku. To nie kwestia cen w Rumunii, ale w całej UE — dodaje Rafał Ratajczak, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP). Według danych Komisji Europejskiej, ceny jaj w Europie były średnio niższe aż o 23,5 proc. niż rok temu (komunikat z sierpnia 2016 r.), jak podaje KIPDiP.

W Polsce spadek był jeszcze większy i wynosił 28,3 proc. Europa zwiększała produkcję w związku z problemami Amerykanów z powodu ptasiej grypy — ogromne ilości kur niosek zostały tam wybite, ceny drastycznie wzrosły i kraj nagle otworzył się na jaja z innych części świata. Jednocześnie wypadł ze swoich rynków eksportowych, na których miejsce zajęli m.in. Europejczycy. Odbudowa stąd nastąpiła jednak w USA szybciej, niż przewidywano, więc ograniczono liczbę jaj kupowaną za granicą, a UE została z nadwyżkami. Rumunii nie ma wśród największych odbiorców naszych jaj, które najchętniej kupują Niemcy, Holendrzy, Włosi i Czesi.

To nie pierwszy apel w sprawie polskich jaj w tym roku. W lipcu problem z nimi mieli Czesi, którzy już wcześniej wielokrotnie głośno krytykowali jakość polskiej żywności. Czeski minister rolnictwa Marian Jurečka apelował tymczasem przed trzema miesiącami: „kupujcie czeskie jaja i inne czeskie produkty żywnościowe, bo są tego warte, a dzięki temu będziecie wspierać nasze rolnictwo i przemysł żywnościowy”.

Zaniepokoił go rosnący import jaj, choć Czechy mogłyby być samowystarczalne w ich produkcji. Czesi odesłali też partię naszych jaj z powodu złego oznakowania. — Kraje próbują się w różny sposób bronić przez konkurencją zza granicy i tak należy to traktować — twierdzi Rafał Ratajczak.

Narzekania różnych stowarzyszeń nieobce są również Polakom. Wysuwamy różne zarzuty dotyczące jakości prosiąt importowanych z Danii. Choć jesteśmy czołowym eksporterem żywności, w wieprzowinie mamy ujemny bilans — import przewyższa sprzedaż zagraniczną. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Rolnictwo / Polskie jaja nie w smak Rumunom