Polskie koncerny nie zabiegają o EDF

Czeski ČEZ powalczy o aktywa Francuzów. Rodzime firmy energetyczne na razie tylko się przyglądają. Zapowiadają się długie negocjacje

Zaskoczenie. Wszyscy czekali na szach-mat ze strony kontrolowanych przez państwo koncernów w rywalizacji o polskie aktywa, które francuski EDF wystawił na sprzedaż kilka miesięcy temu. Oferty wstępne na część ciepłowniczą napłynęły do spółki w piątek, dziś mija termin składania ofert na Elektrownię Rybnik.

Czeski ČEZ jako jedyny poinformował oficjalnie, że złożył ofertę wstępną na cztery ciepłownie (Gdynia, Gdańsk, Kraków i Wrocław), oraz cztery elektrociepłownie (Zielona Góra, Ciechnica, Toruń i Zawidawie) o 1,4 GW zainstalowanej mocy elektrycznej i 4,4 GW mocy ciepłowniczej. — Te zakłady są bardzo efektywne, dostarczają ciepło i elektryczność do klientów w największych polskich miastach. Mamy duże doświadczenie w zarządzaniu takimi zakładami, również na rynku polskim — mówi cytowany w komunikacie Daniel Beneš, CEO ČEZ.

ČEZ, który ma w Polsce zakłady w Chorzowie i Skawinie, chce uzupełnić portfel aktywów o perspektywiczne ciepłownictwo. — Jeśli weźmiemy pod uwagę prognozy cen elektryczności, regulowany sektor ciepłownictwa daje atrakcyjne możliwości wzrostu — uzasadnia ČEZ.

Bez polskich ochotników

Najciekawsze jest to, że polskie koncerny energetyczne nie zdecydowały się na start w tym procesie. — W procesie sprzedaży aktywów EDF liczą się w tym momencie jedynie zagraniczni gracze — mówi jeden z naszych rozmówców.

EDF, który ma 10-procentowy udział w rynku energii elektrycznej w Polsce i 15-procentowy w rynku ciepła sieciowego, jest kluczowym elementem naszego systemu energetycznego. Jak wiadomo, nie mamy zapasu mocy i rynek spodziewał się, że polskie firmy złożą co najmniej jedną ofertę na aktywa EDF, by uniknąć ryzyka blackoutu. Jednak odpowiedzialny za PGE, Tauron, Energę, Eneę i PGNiG Termikę resort energii nie wskazał palcem żadnego „ochotnika”. Każdy z koncernów ma swoje problemy i planuje ogromne inwestycje, na czele z narzuconą przez rząd koniecznością ratowania górnictwa. Na razie nie palą się więc do kupna kolejnego aktywa.

— Potencjalne akwizycje aktywów wytwórczych muszą wynikać z przyjętych przez zarządy tych spółek kierunków rozwoju. Ponadto strategie polskich grup energetycznych powinny wpisywać się w nowotworzoną politykę energetyczną Polski. Aktualnie zarządy spółek energetycznych znajdujących się w nadzorze ministra energii, są w trakcie rewizji planów strategicznych. Ewentualne przyszłe plany akwizycyjne spółek znajdą swe odzwierciedlenie w zaktualizowanych strategiach biznesowych. Obecnie za wcześnie jest mówić o potencjalnych przejęciach na polskim rynku energetycznym — mówi Mariusz Kozłowski z biura prasowego Ministerstwa Energii.

Chemii pomiędzy Francuzami a polskimi koncernami energetycznymi nie było od początku procesu sprzedaży. Zaczęło się od negocjacji, przed którym sądem mają być rozstrzygane sprawy sporne, kończy się na strategicznej niechęci skarbu państwa do powrotu w polskie ręce aktywów, które sprzedał EDF 16 lat temu.

— W tle stanowiska Ministerstwa Energii w sprawie EDF jest chęć wynegocjowania z mającymi duży wpływ na Komisję Europejską Francuzami luźniejszej polityki dekarbonizacji i poprawa europejskiego nastawienia do energetyki opartej na węglu — mówi jeden z naszych rozmówców, zbliżony do rządu.

Nie tylko Czesi

Obecna wstrzemięźliwość naszej energetyki może być więc tylko przesunięciem pionka w szachowej grze, a oferty mogą napłynąć w późniejszym terminie. Wygląda na to, że proces sprzedaży jeszcze długo potrwa. Chodzi nie tylko o słabą konkurencyjność procesu, ale też technikalia: EDF nie rozdzielił formalnie aktywów ciepłowniczych od Rybnika.

Ofertę na aktywa ciepłownicze EDF złożył prawdopodobnie Fortum, właściciel elektrociepłowni w Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Zielonej Górze, Toruniu i we Wrocławiu. Po sfinalizowaniu dwa miesiącetemu transakcji kupna giełdowego Duonu, handlującego energią elektryczną i gazem, Fortum rozgląda się za dalszymi akwizycjami na rynku.

Kupnem aktywów ciepłownicznych EDF interesował się też Artur Dela, właściciel funduszu Eneris, który niedawno przejął polskie aktywa francuskiego koncernu Veolia z obszaru odpadów. Chciał złożyć ofertę w konsorcjum, prawdopodobnie właśnie z Veolią, która podpytywała w MSP, czy resort nie ma nic przeciwko potencjalnemu przejęciu przez nią aktywów EDF. Jednak Artur Dela, Veolia, Fortum i polskie koncerny energetyczne nie udzielili nam komentarza.

Nasi rozmówcy wymieniali jedynego chętnego na Elektrownię Rybnik — czeski koncern EPH, do którego należy PG Silesia. Kopalnia, która produkuje 1,2 mln ton węgla rocznie, coraz trudniej znajduje na niego rynki zbytu wobec postępującej konsolidacji państwowych kopalni i kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych. Pytanie, czy Francuzi zdecydują się na sprzedaż Rybnika koncernowi, który znany jest z wstrzemięźliwości finansowej — za kupno niemieckich aktywów Vattenfalla, EPH dostał od sprzedającego 1,7 mld EUR w gotówce.

— Jesteśmy długoterminowym inwestorem, rozwijającym zatrudnienie w regionie, w którym działamy. Już wcześniej wyrażaliśmy zainteresowanie polskim sektorem energetycznym, w którym szukamy możliwości inwestycyjnych — mówi jedynie Daniel Častvaj z EPH. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy