Polskie koronczarki na włoskich wybiegach

  • Alina Treptow
23-11-2015, 22:00

Koronki przeżywają renesans. Na fali ich popularności firma Koni-art z Koniakowa stara się podbić świat mody

O polskich koronkach zrobiło się głośno kilkanaście lat temu za sprawą koronczarek z Koniakowa, które do oferty oprócz tradycyjnych obrusów wprowadziły stringi. O produktach z Beskidu Śląskiego już wtedy zaczęły rozpisywać się światowe media, w tym „The Washington Post”. Obie kategorie wciąż znajdują entuzjastów, obrusy i stringi są jednak wypierane przez odzież.

Zobacz więcej

E-DYNAMIKA RĘKODZIEŁA: Panie koronczarki z Koniakowa i wydziergane przez nie sukienki mogą liczyć na pomyślne wiatry z rynku rękodzieła. Obecnie rozwija się przede wszystkim w ramach e-commerce. Sprzedaż rzeczy ręcznie robionych rok do roku rośnie o 20-30 proc. East News

Modelki w koronkach

— Dużym zainteresowaniem cieszą się obecnie bluzki, płaszcze, narzuty, swetry o wzorach koniakowskiej koronki oraz dodatki — torby, szale, kominy. Wszystko jest wykonywanie ręcznie, co wymaga precyzji i czasu i pozycjonuje produkt jako luksusowy — zastrzega Małgorzata Stanaszek, która na fali popularności beskidzkich koronek w 2003 r. założyła Koni-art. Teraz polskie koronki zrobiły następny krok — można je oglądać na światowych wybiegach.

— Współpracujemy z zagranicznymi markami odzieżowymi. Ostatnio jedną z naszych sukienek można było podziwiać na wybiegach w Mediolanie — mówi Małgorzata Stanaszek. Choć produkty są niezmiennie wykonywane ręcznie, zmienia się technologia. Klientki coraz częściej bawełnę zastępują wełnianą alpaką. Zmienia się też narodowość odbiorczyń — Polska jest tylko jednym z kilku kluczowych rynków Koni- -artu. Obecnie znaczna część zamówień spływa z Austrii i Szwecji. Pojawiają się kolejne z Niemiec, co jest pokłosiem jednego z programów niemieckiej telewizji.

— Co jakiś czas piszą o nas zagraniczne media, co przekłada się na zamówienia — mówi Małgorzata Stanaszek. Koronki z Koniakowa promował nad Wisłą m.in. portal Koronka.pl, specjalizujący się w sprzedaży koronkowej bielizny.Głównym biznesem grupy, do której należy, jest jednak obecnie serwis Szkla.com, dystrybuujący szkła kontaktowe.

— W portal Koronka.pl już nie inwestujemy. Rozważamy jego sprzedaż — mówi Jacek Mołdawski, współzałożyciel Szkla.com. Jak twierdzi, największy boom na bieliznę z Koniakowa był kilkanaście lat temu, na początku lat 2000, później liczba zamówień spadła, a obecnie — ze względu na koszt logistyki — ich sprowadzenie ze Śląska jest nieopłacalne.

Polska marka

Ostatnio koronki przeżywają renesans. Koronkowe sukienki można kupić u polskich i zagranicznych projektantów mody, ale też w dużych sieciach odzieżowych. Nie zapomniał o nich również segment bieliźniarski.

— Krajowi producenci bielizny z wyższej półki, którzy wykorzystują w produkcji koronki, radzą sobie bardzo dobrze. Jest to jeden z najdynamiczniej rosnących segmentów przemysłu tekstylnego, który odnosi sukcesy także za granicą. To markowy polski produkt — uważa Tadeusz Wawrzyniak, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego PIOT. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polskie koronczarki na włoskich wybiegach