Polskie laboratorium Ontrack już ruszyło

Kamil Kosiński
opublikowano: 2002-04-10 00:00

MBM Komputer, wyłączny przedstawiciel Ontracka w Polsce, już nie tylko sprzedaje u nas program Easy Recovery, służący do samodzielnego odzyskiwania danych, ale też zmodernizował swoje laboratorium do standardów stosowanych przez amerykańskiego reprezentanta branży odzyskiwania danych.

Będąca od 1 października 2001 r. wyłącznym przedstawicielem amerykańskiej firmy Ontrack, katowicka firma MBM Komputer zmodernizowała swoje laboratorium do odzyskiwania danych, tak aby odpowiadało ono standardom Ontracka. MBM Komputer dysponuje obecnie mikroskopem stereoskopowym służącym do czyszczenia głowic i kalibracji dysków twardych oraz komorą laminarną, czyli urządzeniem do zapewnienia w miejscu, w którym rozmontowuje się uszkodzone dyski, czystości powietrza podobnej do tej, w jakiej są wytwarzane.

— Z technicznego punktu widzenia nasze usługi nie różnią się obecnie niczym od świadczonych przez laboratoria Ontracka z Niemiec i Wielkiej Brytanii. Pozostaje jeszcze problem gwarancji na dyski, które rozbieramy w naszej firmie. Ontrack ma umowy umożliwiające taki demontaż bez utraty gwarancji ze wszystkimi producentami twardych dysków na świecie. Ich zastosowanie na każdym konkretnym rynku wymaga jednak podpisania odpowiednich aneksów. Czynimy starania, aby w przypadku najpopularniejszych w Polsce marek twardych dysków takie aneksy zostały podpisane w okresie najbliższych 3-6 miesięcy — wyjaśnia Marcin Musil, dyrektor zarządzający MBM Komputer.

Zmodernizowane laboratorium MBM komputer pozwala na zajęcie się trzy razy większą ilością przypadków utraty danych niż firma zanotowała w 2001 roku. Na jak długo wystarczą te możliwości, nie wiadomo. Polski rynek odzyskiwania danych szybko bowiem rośnie, ale ciągle jest niewielki. Ma też swoją specyfikę.

— Na Zachodzie mechaniczne uszkodzenia nośnika to połowa zgłaszanych przypadków utraty danych. W Polsce 68 proc. Wynika to po części z tego, że Polacy mniej dbają o warunki, w jakich pracują dyski, a po części z gorszej jakości sprzedawanych w Polsce nośników. Dyski typu SCSI, które są generalnie lepszej jakości, stanowią bowiem zupełny margines krajowego rynku. Poza tym w naszym kraju w ogóle brak świadomości, że nieczytelne dane można próbować odzyskać — tłumaczy Marcin Musil.

Odzyskanie danych w przypadku systemów sieciowych Microsoftu lub Novella kosztuje 3,5-8 tys. zł za każdy nośnik. W przypadku aplikacji biurowych pracujących w systemie Windows 9x/Me cena spada do 1-4 tys. zł, ale i tak nie jest to raczej oferta dla osób indywidualnych. Klientami MBM Komputer pozostają więc firmy, m.in. Radio Zet, telewizja TVN i Bank Zachodni.

— W przypadku Banku Zachodniego chodziło tylko o odzyskanie dokumentów znajdujących się w komputerze jednego z członków zarządu. Banki nie mogą sobie pozwolić na awarie strategicznych serwerów i z takim przypadkiem nie mieliśmy do czynienia — podkreśla Marcin Musil.