Polskie lasy dla polskich zakładów

opublikowano: 25-10-2016, 22:00

Lasy Państwowe chcą utrudnić życie niemieckim importerom drewna. Nie chcą być jednak stratne, więc ceny powiążą z rentownością polskich nabywców

Wyświetl galerię [1/2]

Wykres: Krzysztof Feder, Puls Biznesu

W 2017 r. Lasy Państwowe (LP) planują skierować do sprzedaży 40,5 mln m sześc. drewna. Jeśli plan zostanie zrealizowany, będzie to pierwszy rok, którym LP rzuciłyby na rynek tak dużą ilość surowca. W 2017 r. będą też obowiązywać nowe zasady sprzedaży drewna przez LP. Zagraniczne firmy, które nie były do tej pory klientami LP, będą mogły kupić tylko tyle drewna, ile stali polscy klienci LP kupują za granicą. Ta ogólna zasada będzie przy tym przeliczana na każdy kraj z osobna. Ten niuans ma ogromne znaczenie. Do Polski drewno importuje się przede wszystkim z Białorusi, eksportuje zaś głównie do Niemiec. Przy czym w obu przypadkach jest to handel w jedną stronę. Nowa zasada nie dotyczy firm, które regularnie zaopatrują się w LP.

— Nasi stali klienci, łącznie z zagranicznymi, będą mogli kupować tyle, ile kupowali dotychczas — podkreśla Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny Lasów Państwowych.

Walka o bazę surowcową

Co roku podmioty posługujące się zagranicznym regonem kupują w LP 1,8-2 mln m sześc. drewna. Nowe zasady oznaczają jednak, że jeśli na rynku nie zajdą jakieś rewolucyjne zmiany, to ilość się nie zmieni, choć podaż drewna przez LP może dalej rosnąć. To ostatnie to konsekwencja wchodzenia w wiek rębności lasów sadzonych po II wojnie światowej. Konrad Tomaszewski nie ukrywa, że leży mu na sercu dobro polskich fabryk, stąd nowe zasady sprzedaży drewna. Polska jest światowym potentatem w produkcji mebli. Skalą ich eksportu ustępujemy tylko kilku krajom. Wytwarzaniem mebli zajmują się głównie firmy z polskim kapitałem. Spore znaczenie dla polskiej gospodarki mają też producenci płyt drewnopochodnych wykorzystywanych w meblarstwie i budownictwie. To akurat sektor zdominowany przez kapitał zagraniczny, ale mający w Polsce duże zakłady. Z punktu widzenia przemysłu, dostęp do drewna oznacza rynkowe być albo nie być, a braki surowca u konkurentów — możliwość wyeliminowania ich z rynku.

— Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której zagraniczne firmy 90 proc. potrzeb surowcowych zabezpieczają w swoich krajach, a u nas kupują brakujące 10 proc. Wtedy są w stanie zapłacić niemal każdą cenę. Skończyłoby się to tym, czym skończyło się w wielu innych branżach, w których nie mamy już własnego przemysłu — wyjaśnia Konrad Tomaszewski.

— Wydaje się, że mechanizm ten będzie odczuwalny przez polskie zakłady. Na pewno ustabilizuje rynek po osłabieniu złotego, bo jeśli złoty pozostaje słaby, to ceny drewna rosną, gdyż dla firm zachodnich, dla których podstawową walutą jest euro, polskie drewno jest tanie. Druga kwestia to jednak transport drewna. Musi być duża różnica w cenie, by opłacało się je wozić na duże odległości. Dlatego skorzystają na nim głównie zakłady z zachodniej części Polski — komentuje Daniel Mzyk, były prezes Pagedu.

Dołóżcie się do misji

Jednak coś za coś. Nowe zasady sprzedaży drewna będą zawierały algorytm wiążący ceny drewna z rentownością przemysłu wykorzystującego je jako surowiec.

— To nie są nowe rozwiązania. W przypadku lasów nie ma innego wyjścia, bo las to nie fabryka śrubek, chodzi o zasoby przyrodnicze — mówi Konrad Tomaszewski. Szef LP podkreśla, że nie chodzi o to, by poszczególnym zakładom o wyższej rentowności sprzedawać drożej, a o niższej taniej. Jego zdaniem, byłoby to kompletne nieporozumienie. Chodzi o całe lepiej i gorzej zarabiające branże w tym sektorze.

— Tak ustalamy zasady sprzedaży, aby zachować równowagę pomiędzy potrzebami LP i przemysłu drzewnego. Z jednej strony LP muszą mieć pieniądze na to, by realizować niezbędne działania, m.in. na ochronę przyrody, system przeciwpożarowy w lasach, infrastrukturę turystyczno-edukacyjną itp. Warto też pamiętać, że wspieramy finansowo inne podmioty, np. 70 mln zł rocznie przekazujemy parkom narodowym, 50 mln zł na badania naukowe, a 40 mln na budowę dróg lokalnych. Z drugiej strony, jako największy dostawca drewna na polski rynek, musimy dbać o stabilny rozwój naszych firm — wyjaśnia Konrad Tomaszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polskie lasy dla polskich zakładów