Polskie mięso na cenzurowanym w Europie

opublikowano: 24-02-2019, 22:00

Od czwartku w całych Czechach policja oraz służby celne i weterynaryjne prowadzą masowe kontrole sprowadzanej od nas wołowiny.

Decyzję w tej sprawie podjął Miroslav Toman, minister rolnictwa. To skutek wykrycia w jednym z magazynów w centralnej części kraju 700 kg zarażonego salmonellą mięsa z Polski. Sieć Makro w Czechach postanowiła w zeszłym tygodniu, że nie będzie sprowadzać wołowiny z Polski, bo zgodnie z zaleceniem czeskich służb weterynaryjnych musiałaby na własny koszt badać importowane mięso.

Problem salmonelli, choć na mniejszą skalę, pojawił się też na Słowacji — skażone było około 40 kg mięsa (z tego samego transportu co w Czechach). W piątek Gabriela Matečná, słowacka minister rolnictwa, zdecydowała o natychmiastowym rozpoczęciu kontroli mięsa importowanego zza północnej granicy.

— Nie pozwolę na to, by liczne zaniechania polskich władz spowodowały zagrożenie dla słowackich konsumentów. Dlatego służby weterynaryjne będą kontrolować wszystkie dostawy polskiego mięsa. 100 proc. polskiejwołowiny będzie musiało przejść kontrolę, zanim trafi ona do konsumentów, restauracji lub stołówek — powiedziała Gabriela Matečná, której słowa cytowała agencja prasowa TASR.

Dopiero po przejściu badań laboratoryjnych, które przeprowadzą słowaccy lekarze weterynarii, mięso od polskich producentów będzie mogło trafić do słowackich odbiorców. Nadzwyczajne środki zaradcze mają obowiązywać aż do odwołania.

— Rozważymy rezygnację z nich po analizie wyników kontroli polskich ubojni i funkcjonowania polskiego systemu kontroli jakości mięsa, jakie przeprowadzili inspektorzy Komisji Europejskiej — dodała Gabriela Matečná.

Zapowiedź wprowadzenia kontroli w Czechach obudziła wątpliwości dotyczące ich legalności. W piątek na ten temat wypowiedziała się Anca Paduraru, rzeczniczka Komisji Europejskiej.

— Prawodawstwo Unii Europejskiej przewiduje możliwość podjęcia przez organ państwa członkowskiego działań w odniesieniu do żywności, która może stanowić zagrożenie dla zdrowia, w indywidualnym przypadku i po dokonaniu oceny — stwierdziła przedstawicielka KE.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Słowacy, podobnie jak Czesi, od lat walczą z polską żywnością poprzez wszelakiego rodzaju kontrole. Teraz mają do tego dodatkowy pretekst — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso (ZPM). W jego opinii to, że w mięsie znaleziono salmonellę, nie musi wcale obciążać producenta. — To może być kwestia złego transportu, niewłaściwego przechowywania, „odpowiedniego” pobrania próbek i zlecenia badań w „odpowiednim” laboratorium — twierdzi szef organizacji.

Polscy eksporterzy mięsa mogą mieć problemy nie tylkou południowych sąsiadów. W zeszłym tygodniu również w Słowenii zidentyfikowano zarażone salmonellą, a także zawierające ślady leku weterynaryjnego, partie mięsa z Polski. Chodziło o próbki z ważącej 5,3 tony partii surowca przeznaczonego na kebaby. Feralny transport z Polski zidentyfikowano w magazynach słoweńskiej firmy Alebon. Witold Choiński przyznaje, że teraz kolejne kraje mogą poddawać szczegółowym kontrolom naszą wołowinę. Uważa, że należało zająć się tym problemem zaraz po ujawnieniu przez TVN nielegalnego uboju chorych krów w małej ubojni w Ostrowi Mazowieckiej (to sprawa niezależna od obecnej związanej z salmonellą).

— Już cztery tygodnie temu powinien zostać powołany rządowo- -branżowy sztab kryzysowy złożony z weterynarzy oraz ekspertów od budowy i ochrony wizerunku — uważa Witold Choiński.

Sztabu nie powołano, więc — zdaniem przedstawiciela ZPM — wiele krajów, a zwłaszcza Czechy i Słowacja, wykorzystuje sytuację do nakręcania nagonki na polską żywność i promowania własnej.

— Nie chodzi o przerzucanie się argumentami na Twitterze i zapowiadanie wprowadzenia w odwecie kontroli czeskiego piwa, ale o konkretne systemowe działania. W tym czasie nie udało się nam jednak ani razu spotkać z ministrem rolnictwa — podkreśla Witold Choiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer, Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy