Czytasz dzięki

Polskie nadzieje na otwarte 5G

opublikowano: 11-11-2020, 22:00

Grupa IS-Wireless za pieniądze z dotacji i od funduszy pracuje nad oprogramowaniem dla sieci telekomunikacyjnych w modelu Open RAN. Do tej koncepcji musi się jednak przekonać rynek.

Jeśli chcemy za pomocą swojego smartfona z kimś porozmawiać lub sprawdzić coś w internecie, gdy jesteśmy poza domem, nasz oczekiwania w błyskawicznym tempie spełnia rozsiany w wielu miejscach sprzęt sieciowy i zarządzające nim oprogramowanie.

Kluczowa jest radiowa sieć dostępowa, czyli RAN - w uproszczeniu smartfon łączy się z anteną na maszcie telekomunikacyjnym, która z kolei połączona jest światłowodem ze stojącym w pobliżu komputerem, który zarządza ruchem i pozwala na komunikację smartfonów z serwerami internetowymi.

Moduły radiowe i moduły sterowania siecią wraz z oprogramowaniem w praktyce dostarcza dziś operatorom telekomunikacyjnym tylko kilku globalnych producentów: Ericsson, Nokia, Huawei i ZTE. Ich rozwiązania co do zasady nie są kompatybilne ze sobą. Przy okazji przygotowań do budowy sieci nowej generacji 5G chińscy dostawcy znaleźli się na cenzurowanym w USA i Unii Europejskiej, a wsparcie w kilku krajach uzyskała raczkująca koncepcja Open RAN.

Chodzi w niej o stworzenie otwartych standardów i interfejsów w sieci radiowej, co miałoby pozwolić na wejście na rynek większej liczby dostawców i rozdzielić sprzęt z oprogramowaniem, a w konsekwencji znacznie zwiększyć konkurencję na rynku i zmniejszyć koszty budowy oraz utrzymania sieci.

Tyle idea. A praktyka?

- Coraz większa liczba operatorów testuje w swoich sieciach rozwiązania Open RAN. Najbardziej zaawansowany jest japoński Rakuten, który szacuje, że otwarcie interfejsów pozwoli na obniżenie kosztów budowy sieci aż o 30 proc., a jej funkcjonowania o 40 proc. W najbliższych latach można więc spodziewać się ogromnego zapotrzebowania na zdefiniowaną programowo funkcjonalność sieciową, korzystającą z masowo produkowanego sprzętu sieciowego i serwerów. To duża szansa dla takich firm jak nasza – uważa Sławomir Pietrzyk, prezes IS-Wireless.

Praca u podstaw

IS-Wireless to grupa spółek technologicznych, opracowujących rozwiązania sieciowe 4G oraz 5G. Twórcy grupy zaczynali na rynku w 2006 r., realizując zlecenia m.in. na potrzeby MON. W ostatnich latach koncentrowali się na finansowanych m.in. z funduszy unijnych pracach badawczo-rozwojowych, związanych z siecią 5G.

- W IS-Wireless pracuje obecnie ponad 50 specjalistów. Do tej pory pozyskaliśmy na rozwój około 5 mln USD – z dotacji NCBiR i od inwestorów, m.in. krakowskiego funduszu venture Bitspiration Booster. Nad naszymi rozwiązaniami pracujemy od kilku lat i niedawno zademonstrowaliśmy je w działaniu. Teraz prowadzimy rozmowy na temat pierwszych, testowych wdrożeń u klientów – powinno do nich dojść w pierwszej połowie przyszłego roku – mówi Sławomir Pietrzyk.

Nadzieja na rewolucję: IS-Wireless, którego prezesem jest Sławomir Pietrzyk, szykuje się do pierwszych, testowych wdrożeń oprogramowania, które ma być wykorzystywane do zarządzania sieciami 5G. Spółka liczy na to, że rynek odejdzie od dotychczasowej praktyki, czyli korzystania wyłącznie ze sprzętu i systemów kilku globalnych dostawców, choć proces ten będzie trwał lata.
Nadzieja na rewolucję: IS-Wireless, którego prezesem jest Sławomir Pietrzyk, szykuje się do pierwszych, testowych wdrożeń oprogramowania, które ma być wykorzystywane do zarządzania sieciami 5G. Spółka liczy na to, że rynek odejdzie od dotychczasowej praktyki, czyli korzystania wyłącznie ze sprzętu i systemów kilku globalnych dostawców, choć proces ten będzie trwał lata.
Tomasz Pikula

Choć rozwiązania Open RAN testują różni operatorzy telekomunikacyjni, trudno spodziewać się szybkiego odejścia przez nich od współpracy z największymi globalnymi dostawcami, od lat specjalizującymi się w produkcji sprzętu i oprogramowania sieciowego.

- Dajemy sobie dwa lata na wdrożenia z tzw. „early adopters” – nie muszą to być tylko duzi operatorzy telekomunikacyjni, bo na częstotliwościach 5G będą stawiane także mniejsze sieci, np. w fabrykach czy w instytucjach publicznych. Na ten etap potrzebujemy około 5 mln USD dodatkowego finansowania i prowadzimy rozmowy w sprawie jego pozyskania. Potem powinniśmy już finansować się samodzielnie, wtedy lawina zmiany nabierze rozpędu – uważa Sławomir Pietrzyk.

Rynkowe przesilenie

Firma analityczna ABI Research w raporcie z początku października szacowała, że w 2026 r. wartość globalnego rynku rozwiązań Open RAN sięgnie około 47 mld USD, a rok-dwa lata później sprzedaż urządzeń radiowych z otwartym interfejsem i oprogramowania do zarządzania nimi po raz pierwszy będzie większa niż sprzedaż „zamkniętych" rozwiązań, dostarczanych przez największych globalnych dostawców.

- Ruch w sieciach mobilnych z roku na rok będzie coraz większy, a do jego obsługi potrzebna będzie coraz gęstsza infrastruktura. Rynek telekomunikacyjny jest skostniały i uzależniony od kilku dostawców sprzętu. Jednak analitycy wskazują, że w najbliższym czasie powinno dojść do tektonicznej zmiany, podobnej do tej, jaka zaszła w komputerach osobistych w latach 80. W tym kontekście nasze rozwiązanie wyprzedza o jakieś dwa lata potrzeby rynku – to nie jednolity system, ale wiele różnych, elastycznych modułów, mogących współpracować z różnym sprzętem w ultragęstych sieciach mobilnych, a także rozwiązaniami chmurowymi globalnych potentatów – mówi Sławomir Pietrzyk.

IS-Wireless już na tym etapie zaczyna sondować rynki poza Polską, a jego prezes twierdzi, że spółka będzie w „epicentrum boomu”, związanego z upowszechnieniem 5G.

- W kraju duże nadzieje wiążemy z projektem Polskie5G, w którym naszym zdaniem absolutnie możliwe będzie wykorzystanie krajowego oprogramowania, jeśli już nie sprzętu. Nadzieje wiążemy też z rynkiem amerykańskim, bo USA w kontekście wojny handlowej z Chinami kładzie duży nacisk na promocję rozwiązań Open RAN. Sondujemy też rynki azjatyckie – nawiązaliśmy rozmowy z producentem sprzętu z Tajwanu – mówi Sławomir Pietrzyk.

Okiem eksperta
Długa droga przed Open RAN
Piotr Mieczkowski
dyrektor zarządzający fundacji Digital Poland
Przede wszystkim Open RAN nie jest otwarty w rozumieniu własności intelektualnej. Nie ma wokół tego rozwiązania społeczności programistów, jak dzieje się to np. z Linuxem, co w mojej ocenie hamować będzie rozwój oprogramowania. Open RAN jest znacznie mniej zaawansowany w zakresie bardziej skomplikowanych zastosowań sieci 5G, oferuje mniejszą wydajność radiową niż rozwiązania wiodących dostawców. W konsekwencji pierwsi duzi operatorzy są skłoni zainstalować rozwiązania w miejscach mało zaludnionych i takich, gdzie bardzo liczy się koszt budowy stacji radiowej. Duży globalny operator Vodafone, bardzo znany orędownik Open RAN, ogłosił niedawno, że wykorzysta Open RAN w maksimum 20 proc. sieci radiowej. Open RAN ma największe szanse w obszarach wiejskich i mało zaludnionych czy np. prywatnych sieciach komórkowych, instalowanych również w fabrykach nadchodzącego przemysłu 4.0. Open RAN jest przede wszystkim szansą dla dużych integratorów IT (np. Accenture), co wynika ze specyfiki rozwiązania, jak i samego wdrożenia. Wdrożenie Open RAN bardziej przypomina transformację cyfrową IT telekomu niż wdrożenie sieci radiowej, co znacznie utrudnia skuteczną migrację na to rozwiązanie. Drugim beneficjentem będą dostawcy chmury (np. Microsoft), rozwiązań wirtualizujących funkcje (np. Vmware) czy generycznych serwerów (np. IBM). Na końcu w wybranych przypadkach (np. budowy prywatnych sieci w fabrykach) mogą potencjalnie skorzystać stosunkowo mali dostawcy rozwiązań ICT.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane