Polskie porty kupią bazy promowe PŻB
Resort skarbu zdecydował, że bazy promowe Polskiej Żeglugi Bałtyckiej zostaną sprzedane zarządom morskich portów w Szczecinie-Świnoujściu i Gdańsku. Krajowe porty muszą znaleźć na ten cel ponad 200 mln zł.
Polska Żegluga Bałtycka i jej właściciel — MSP — już zdecydowali, że bazy promowe Polskiej Żeglugi Bałtyckiej trafią w ręce zarządów morskich portów w Świnoujściu i Gdańsku. Walne zgromadzenie akcjonariuszy ustaliło to w ubiegły czwartek.
— Zarząd, rada nadzorcza i właściciel, czyli MSP, wyrażają zgodę na transakcję. Teraz ruch należy do zarządów morskich portów — mówi Roman Mieczysław Pomianowski, prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej.
Wiadomo już, że mimo sprzedaży szyld PŻB nie zniknie z obydwu przystani. Spółka będzie mogła nadal korzystać z obiektów, dzierżawiąc je. PŻB jako marka może jednak zniknąć z zupełnie innych przyczyn. Negocjowane są bowiem właśnie warunki skonsolidowania krajowej floty promowej — jednostki PŻB mogą trafić w zarząd operacyjny dotychczasowego rywala, Unity Line.
Potrzebne kredyty
Ceny wywoławcze za bazy wynoszą 198 mln zł w przypadku Świnoujścia i 18 mln zł — Gdańska. Zarząd Morskiego Portu Gdańsk raczej nie będzie miał problemów z uzyskaniem gotówki. W trudniejszej sytuacji jest Zarząd Morskiego Portu Szczecin- Świnoujście.
— Zakup bazy promowej chcemy sfinansować w części ze środków własnych. Skala naszego bezpośredniego zaangażowania finansowego w ten projekt będzie zależna od wymagań banków, z którymi prowadzimy negocjacje w sprawie kredytowania tego zakupu — mówi Krzysztof Żyndul z Zarządu Morskiego Portu Szczecin-Świnoujście.
Nie podaje jednak nazw instytucji, z którymi prowadzone są rozmowy. Dodaje jedynie, że zapytania ofertowe w sprawie udzielenia kredytu zostały wysłane do kilkunastu banków.
Nieoficjalnie wiadomo jednak, że szczecińscy portowcy o udzielenie pożyczki ubiegają się m.in. w Banku Handlowym w Warszawie i w LG Petrobanku.
Najpierw oddłużenie
Sfinalizowanie sprzedaży baz promowych to warunek oddłużenia przedsiębiorstwa. Podstawowym problemem PŻB jest bowiem spłata długoterminowych kredytów, zaciągniętych na zakup katamarana Boomerang — 40 mln USD (187 mln zł) i przebudowę promu Pomerania — 24 mln USD (112 mln zł).
Dopiero po oddłużeniu firmy na dobre zaczną się przekształcenia własnościowe. Minister skarbu podjął już bowiem decyzję o rozpoczęciu procesu prywatyzacji PŻB w drugiej połowie roku.
W martwym punkcie natomiast utknęło uprzednie dokapitalizowanie przedsiębiorstwa. Z uwagi na złą sytuację ekonomiczną spółki, do dziś nie doszło do podniesienia kapitału akcyjnego opartego na podmiotach krajowych i zagranicznych. Sprawa jest otwarta i jeżeli zgłosi się inwestor, będą nawiązane rozmowy przez doradcę — firmę Pro-Invest. Kapitał akcyjny spółki wynosi obecnie 104 mln zł.


