Polskie rękodzieło dogorywa

  • Alina Treptow
17-11-2014, 00:00

Rzemieślnicy skarżą się na brak wsparcia. Dobija ich m.in. wyższy VAT i czynsze oraz niskie zarobki

21 czerwca Cepelia (nazwa pochodzi od Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego) obchodziła 65. rocznicę powstania. Nie były to zbyt huczne urodziny, bo oprócz liczby nie było co świętować. Jan Włostowski, prezes Cepelii, w której skład wchodzą dzisiaj fundacja, izba gospodarcza, jednostki wytwórcze oraz biuro handlu zagranicznego, uskarża się przede wszystkim na wyższe podatki.

— W zeszłym roku podniesiono VAT na wyroby sztuki ludowej i rzemiosła artystycznego z 8 na 23 proc. Nie możemy ratować się odpisaniem podatku VAT, ponieważ większość naszych kosztów nie stanowią surowce, ale praca. Głównym kosztem wycinanki łowickiej nie jest przecież kolorowy papier, ale praca już najczęściej starszej pani spod Łowicza — tłumaczy Jan Włostowski.

Wiklinowe zagłębie

Prezesowi Cepelii wtóruje Maciej Pawlak ze Stowarzyszenia Plecionkarzy i Wikliniarzy (SPiW) w Nowym Tomyślu, znanym z zagłębia plecionkarskiego.

— Nie można zapomnieć, że na wyższym podatku VAT nasze problemy się nie kończą. Odchodzą rzemieślnicy, ponieważ przy obecnych stawkach bardziej opłaca się zmienić branżę. Aby polskie rękodzieło nie umarło, potrzebne jest rządowe wsparcie, np. w Danii rząd go dotuje, a w Polsce pobiera dodatkowe daniny — mówi Maciej Pawlak.

Według danych SPiW, z wikliniarstwem bezpośrednio i pośrednio jest związanych około 20 tys. osób. Polska jest największym producentem koszyków wiklinowych w Europie — roczny obrót łącznie z eksportem wynosi około 10 mln EUR. Połowa produkcji trafia za granicę. Problem malejącej liczby rzemieślników dostrzega również Cepelia. Jan Włostowski twierdzi, że są dziedziny, w których rzemieślników można policzyć na palcach jednej ręki, a najmłodszy dobija siedemdziesiątki.

— Następców brakuje, bo nikt nie chce pracować za takie pieniądze. Szacujemy, że liczba manufaktur w ciągu najbliższych 5-7 lat drastycznie się skurczy, nawet o 30-40 proc. — twierdzi Jan Włostowski.

Niecepeliowe czynsze

Sama Cepelia radzi sobie raz lepiej, raz gorzej lub — bardziej obrazowo — robi krok do przodu, dwa do tyłu. Obecnie ma około 30 własnych manufaktur rękodzielniczych, współpracuje z 600 zewnętrznymi. Pod tym szyldem można spotkać w Polsce około 60 sklepów. Ich liczba kurczy się od wielu lat.

— Dużym problemem są rosnące czynsze. Większość naszych placówek znajduje się w centrach miast. Jeśli nieruchomości należą do naszej fundacji, to nie ma problemu, jednak znaczna część powierzchni jest wynajmowana — mówi Jan Włostowski.

Jego zdaniem, to skutek braku zrozumienia ze strony włodarzy — większość z nich woli wynająć powierzchnię np. instytucji finansowej, która jest w stanie zapłacić znacznie więcej. Przychody Cepelii z rynku polskiego są szacowane na 10-11 mln zł, zza granicy, głównie Europy Zachodniej i USA, gdzie jest duża grupa Polonii, na 4 mln zł. Dzisiejszej Cepelii daleko pod względem liczby sklepów, rzemieślników czy zakładów produkcyjnych do Cepelii z lat jej świetności. Piotr Korduba w swojej książce „Ludowość na sprzedaż” podaje, że w 1983 r. zaplecze produkcyjno-handloweCepelii składało się z 92 spółdzielni, siedmiu regionalnych biur sprzedaży, 355 sklepów, wśród których było 10 domów sztuki ludowej. Przy Cepelii działało również 12 zespołów folklorystycznych.

65 lat historii

Cepelia (Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego) została powołana 21 czerwca 1949 r. na wniosek ministra kultury i sztuki oraz dyrektora Biura Nadzoru Estetyki Produkcji Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. „Matką” Cepelii i jej pierwszą prezeską była Zofia Szydłowska. Lata największej świetności Cepelii przypadły oczywiście na PRL, kiedy mogła pochwalić się monopolem nie tylko na rękodzieło, ale także estetykę. W 1990 r. Cepelia została postawiona w stan likwidacji. Część spółdzielni podjęła decyzję o samolikwidacji, reszta pozostała przy powołanej w 1989 r. Fundacji Cepelia — Polska Sztuka i Rękodzieło. Jest właścicielem części handlowej Cepelii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polskie rękodzieło dogorywa