Polski rynek startupowy trudno jeszcze porównywać z Wielką Brytanią, Niemcami czy Szwecją, zwłaszcza jeśli chodzi o poziom jego innowacyjności i tempo rozwoju. Dotychczas wiele młodych firm, korzystając z tego, że Polska jest sporym rynkiem, powielało zagraniczne rozwiązania, implementując je u nas. Te, które zdecydowały się postawić na własny koncept, decydowało się na testowanie go w rodzimej, dobrze znanej przestrzeni. Realizację marzeń o globalnym biznesie odkładano na później. Obecnie, m.in. za sprawą rozwoju sektora venture capital i sieci aniołów biznesu, zainteresowanych finansowaniem projektów w fazie seed, oraz fali unijnych pieniędzy, przeznaczonych na zwiększenie poziomu innowacji krajowej gospodarki, coraz więcej młodych przedsiębiorców głośno mówi o globalnych aspiracjach, chętniej też wychodzi na rynek z autorskim konceptem. Komu wystarczyło determinacji, by ze start-upów zbudować biznesy, o których sama branża będzie mówić: nasze pierwsze sukcesy?
![CZEKAMY
NA OSIĄGNIĘCIA:
W Polsce wciąż nie
mamy globalnych
start-upów na
skalę Evernote czy
Instagramu, ale
jesteśmy coraz bliżej
takich sukcesów
— twierdzi Dariusz
Żuk, prezes Polski
Przedsiębiorczej.
[FOT. ARC] CZEKAMY
NA OSIĄGNIĘCIA:
W Polsce wciąż nie
mamy globalnych
start-upów na
skalę Evernote czy
Instagramu, ale
jesteśmy coraz bliżej
takich sukcesów
— twierdzi Dariusz
Żuk, prezes Polski
Przedsiębiorczej.
[FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/efa206ec-20b2-422c-8154-27ffe7e1321c/ae481a67-32f2-51dd-ac9f-49c0b5e8b6d8_w_830.jpg)
Start w biznesie
Dziś w opiniach wybijają się zwłaszcza Brainly, Estimote, IntelClinic, a ostatnio również UXPin.
— Brainly stworzył platformę e-learningową dla uczniów i studentów. Jej użytkownicy dzielą się wiedzą, zdobywają nową i pomagają sobie nawzajem w danych dziedzinach naukowych. Z serwisu już korzysta ponad 5 mln uczniów w Polsce, a z jego rosyjskiego odpowiednika, znznija.com, ok.11 mln miesięcznie. Firma działa obecnie na kilkunastu rynkach, łączna liczba zebranych przez nią użytkowników sięga 20 mln miesięcznie. Produktem Estimote są natomiast czujniki łączące się ze smartfonami w sklepach, muzeach czy domach i z ich pomocą przesyłane są informacje np. o promocjach. Obecnie w sprzedaży jest Developer Preview Kit, czyli cały pakiet czujników, z ich wykorzystaniem deweloperzy mogą tworzyć własne oprogramowania — opisuje Marcin Kurek, partner w Protos Venture Capital.
Właściciele Estimote zostali też laureatami konkursu organizowanego podczas TechCrunch Disrupt, w USA. Do własnego konceptu przekonali już inwestorów i pozyskali finansowanie od funduszy venture capital.
— Polskie start-upy, wyjeżdżając do Doliny Krzemowej, są coraz lepiej przygotowane i zaczynają zdobywać kolejne rundy inwestycji kapitałowych. Choćby właśnie Estimote, którego twórcy po wyjściu z akceleratora Y Combinator pozyskali ponad 3 mln USD. Wcześniej podobne sukcesy odniosły również takie projekty jak Topicmarks czy InteliWise — wymienia Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej.
Niedawno nagrodę odbierał też zespół IntelClinic, firmy, która stworzyła opaskę monitorującą fale mózgowe i w ten sposób kontrolującą proces snu. Start-up zdobył uznanie jury organizowanego we Francji konkursu LeWeb 2013, zajmując pierwsze miejsce i pokonując ok. 700 rywali z całego świata. IntelClinic zebrał też na crowdfundingowym serwisie Kickstarter blisko 440 tys. UDS na rozwój swojego projektu, podczas gdy zamierzał zebrać „tylko” 100 tys. USD. Natomiast zebraniem w sumie 1,6 mln USD od inwestorów pochwaliła się niedawno startupowa spółka UXPin (produkt: działająca w modelu SaaS platforma, pozwalająca na tworzenie designu stron i serwisów internetowych czy mobilnych). Tym projektem zainteresowały się m.in. Freestyle Capital i IDG Ventures, a na liście klientów formy widnieją: Microsoft, Sony, Ogilvy, NBC, USA Today.
— Przykładem firmy, która z sukcesem wychodzi już z fazy startupowej i sama na siebie zarabia, jest Pixers. Z Wrocławia, w modelu e-commercowym, sprzedaje na cały świat fototapety. Spółka otrzymała nagrodę od Deloitte dla jednej z najszybciej rozwijających się firm, a działalność rozpoczęła całkiem niedawno — wymienia Bartosz Gola z poznańskiego SpeedUp Venture Capital Group.
Do listy dopisuje też firmę z własnej stajni — Omni3d, specjalizującą się w produkcji drukarek 3D.
— Firma z powodzeniem sprzedaje swoje drukarki również poza Polską. I myślę, że podobnych sukcesów w kraju będzie coraz więcej, bo zwiększa się liczba przedsiębiorców, rezultaty zaczynają przynosić też pieniądze wkładane w ostatnich latach w projekty seedowe. Mamy za sobą pierwszy etap rozwoju, w którym — jako branża — popełnialiśmy błędy i uczyliśmy się na nich. Dlatego nowe biznesy będą lepsze i będzie ich więcej — dodaje Bartłomiej Gola.
Być może niebawem Omni3d osiągnie podobny sukces jak posiadająca dłuższy staż rynkowy a działająca w tej samej branży olsztyńska firma Zortrax, która podpisała kontrakt na sprzedaż swoich drukarek 3D jednemu z największych producentów komputerów na świecie, firmie Dell. Marcin Kurek, spośród własnych inwestycji, wskazuje na Docplanner.com, czyli twórców serwisu Znanylekarz.pl.
— Ich katalog lekarzy odwiedza ponad 2 mln użytkowników miesięcznie. Koncept otrzymał finansowanie m.in. od trzech funduszy: niemieckiego Point Nine Capital, brytyjskiego Piton Capital i polskiego RTAventures. Pod marką Docplanner. com wszedł na rynki 25 krajów, świetnie sobie radzi zwłaszcza w Polsce, Czechach i na Słowacji. A wszystkie serwisy w grupie Docplanner.com odwiedza ponad 4,5 mln osób miesięcznie. W bazie znajduje się w sumie 1,2 mln lekarzy — wylicza Marcin Kurek.
Przyszłość dla branży
Wszyscy liczą na kolejne sukcesy, zdają sobie jednak sprawę, że do tego potrzebny jest jeszcze czas, kolejne zainwestowane pieniądze i zaangażowanie. — Wcześniej na rynku było mało pieniędzy, które mogły i były gotowe finansować start-upy. Z drugiej strony, mimo dużych talentów informatycznych, w naszym kraju brakowało ludzi, którzy byli gotowi rzucić korporację i rozwijać własną firmę. W krajach zachodnich migracja utalentowanych ludzi z korporacji do małych firm i start-upów jest zjawiskiem dużo częstszym — mówi Marcin Kurek. Zarówno z jego obserwacji, jak i innych przedstawicieli branży wynika, że sytuacja zaczyna się zmieniać.
— Rynek startupowy przestał już być amatorski i chaotyczny, jak jeszcze kilka lat temu. Za tymi zmianami poszła także zmiana mentalna. Młodzi przedsiębiorcy są dużo odważniejsi i działają w szerszej perspektywie. Myślenie: najpierw przez kilka lat spróbujemy szczęścia w Polsce, a jak się uda, ruszymy za granicę, powoli odchodzi do lamusa. Coraz więcej osób od razu projektuje swoje produkty i serwisy z myślą o rynku globalnym, zamiast tracić czas na „proof of concept” w Polsce — mówi Marcin Kurek.
— Obserwując w Dolinie Krzemowej start-upy z innych krajów, myślę, że merytorycznie i technologicznie jesteśmy już coraz lepiej przygotowani. Obecnie brakuje nam jednak wiary w sukces i większego wsparcia akceleratorów, mających wizję globalnej ekspansji. Sami też uruchomiliśmy program „Ready to Go”, w ramach którego po odpowiednim ich przygotowaniu cyklicznie wysyłamy start-upy do Doliny Krzemowej. Przygotowujemy również program większej współpracy start- -upów z polskimi korporacjami, co moim zdaniem powinno pomóc w szybszym udowodnieniu skalowalności modelu biznesowego i wytworzeniu przewagi konkurencyjnej polskich start-upów — zaznacza Dariusz Żuk.
Przyda się też zmiana nastawienia: także w tej sytuacji dobrze jest widzieć „szklankę do połowy pełną”.
Masz własny pomysł na biznes? Szukasz inwestora? Zgłoś się do konkursu organizowanego przez „Puls Biznesu”. Na zwycięzców czeka 2 mln zł od funduszu VRP Group. Partnerami konkursu są: Bank Gospodarstwa Krajowego i Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
Na zgłoszenia czekamy do 7 kwietnia.Szczegóły i regulamin konkursu oraz formularz zgłoszeniowy na: impuls.pb.pl