Polskie złoża uranu kręcą Australijczyków

Rafał Białkowski
opublikowano: 23-05-2007, 00:00

Co łączy Polskę i Węgry? Dziki koń z antypodów. Firma wydobywcza Wildhorse Energy inwestuje w obu krajach.

Energetyka Kopalnie z czasów PRL znów będą eksploatowane

Co łączy Polskę i Węgry? Dziki koń z antypodów. Firma wydobywcza Wildhorse Energy inwestuje w obu krajach.

Co poza pomnikami zostało nam po PRL i współpracy ze Związkiem Radzieckim? Nieczynne od ponad 30 lat kopalnie uranu w Sudetach. Australijska firma postanowiła je wykorzystać. Relikty zimnej wojny, które dostarczały materiał na radzieckie głowice jądrowe, tym razem mają przygotowywać paliwo dla elektrowni atomowych.

Pozwolenia już są

Wildhorse otrzymał już pozwolenia polskiego Ministerstwa Środowiska, niezbędne do prac poszukiwawczych i wydobywczych na 2 tys. km kw. w tym regionie. Na razie tylko na sześć lat, ale potem może przedłużyć koncesję. Prace mają rozpocząć się już w czerwcu.

— Sektor uranowy ma duży potencjał i chcemy to wykorzystać. My i nasi inwestorzy — mówi Richard Pearce, dyrektor generalny Wildhorse Energy.

Jednym z inwestorów jest Goldman Sachs, europejski bank inwestycyjny, który włożył w australijską firmę 15 mln USD.

Polak, Węgier…

Wildhorse Energy jest stosunkowo młodą firmą — powstała w 2005 r. Od listopada 2006 r. jest notowana na australijskiej giełdzie. Wydobywa uran już w Stanach Zjednoczonych w stanie Wyoming. Po Węgrzech, które udostępniły swoje kopalnie w styczniu, Polska będzie drugą w Europie częścią portfolio firmy, chcącej stać się największym producentem uranu na Starym Kontynencie.

Dlaczego Australijczykom ma się opłacać wydobycie uranu w Sudetach, skoro zakończono je tam z powodu braku opłacalności? Przede wszystkim dlatego że obecnie stosowane są inne, tańsze technologie, a uran kosztuje znacznie więcej niż 30 lat temu. Poza tym w UE niebawem mocno wzrośnie i tak już spore zapotrzebowanie na ten rodzaj paliwa.

— Z powodu ograniczeń emisji CO2 pojawia się trend do powracania do energetyki jądrowej. Nawet premier Kaczyński poważnie rozważa taką opcję — mówi Witold Łada, wiceprezes Państwowej Agencji Atomistyki.

Alternatywa dla węgla

W Polsce aż 95 proc. energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla. Nie dość, że jego zbadane pokłady starczą na 40 lat, to jeszcze Bruksela, walcząc z efektem cieplarnianym, ogranicza emisję CO2. Czy wobec tego uruchomienie kopalni uranu w Sudetach przyspieszy budowę polskiej elektrowni atomowej?

— Na razie takie elektrownie są tylko na papierze i mało prawdopodobne, aby rozpoczęcie wydobycia przyspieszyło budowę. Ale taka szansa istnieje — dodaje Witold Łada.

Rafał Białkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu