Polskiej gospodarce grożą teraz kartele
Tadeusz Aziewicz, który wczoraj zakończył urzędowanie w UOKiK, twierdzi, że polskie prawo nadal zawiera wiele zapisów, które ograniczają rozwój konkurencji. Duża w tym zasługa parlamentu, który uchwalił m.in. toksyczne — jego zdaniem — prawo farmaceutyczne i wymusił nadmierną koncentrację w cukrownictwie. Jako osiągnięcie postrzega nieuleganie naciskom grup interesu związanych z TP SA i PKN Orlen.
Od wczoraj Tadeusz Aziewicz nie jest prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na jego miejsce premier powołał Cezarego Banasińskiego. Dla odchodzącego prezesa to dobra okazja do podsumowania 3,5-letniej kadencji.
Bezkarna TP SA
Za największą porażkę Tadeusz Aziewicz uznaje utrzymanie monopolistycznej pozycji TP SA. Na rynku połączeń międzymiastowych konkurencja rodzi się w wielkich bólach. Nie lepiej jest na rynku lokalnym, gdzie rywale TP SA po sześciu latach mają jedynie 6-proc. udział.
— Wykorzystaliśmy wszystkie dostępne narzędzia w walce z monopolem TP SA. Liczyliśmy na wsparcie Urzędu Regulacji Telekomunikacji. Aby URT mógł zadziałać skutecznie, konieczne było wcześniejsze uznanie pozycji dominującej operatora. Wydaliśmy taką decyzję — tłumaczy Tadeusz Aziewicz.
Zwraca uwagę na konsekwencje decyzji podjętych na początku polskich reform, kiedy zamiast podziału TP SA zdecydowano się na złą koncepcję stopniowego otwierania rynku: najpierw połączeń lokalnych, potem międzymiastowych, w końcu zagranicznych.
UOKiK już kilkakrotnie nakładał kary na TP SA. Regułą jest odwoływanie się firmy do Sądu Antymonopolowego.
— Niejednokrotnie sąd ten uchylał nasze decyzje w sposób kontrowersyjny. Szanuję niezawisłość sądów, ale jako obywatel wolałbym, żeby decyzje o uchylaniu kar na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych nie były podejmowane w jednoosobowym składzie — mówi Tadeusz Aziewicz.
Obecnie UOKiK domaga się od TP SA zaniechania praktyk polegających na stosowaniu taryf utrudniających rozwój konkurencji i ograniczaniu dostępu do usług powszechnych przez drastyczną podwyżkę abonamentów.
PKN ciągnie do RG
Sen z powiek prezesa spędzał także PKN Orlen. Koncern produkuje około 70 proc. paliw zużywanych w Polsce, podczas gdy drugi co do wielkości gracz — Rafineria Gdańska — około 20 proc. UOKiK nigdy nie zgadzał się na ich połączenie.
— Zawsze popieraliśmy rządowy program utworzenia dwóch centrów paliwowych w Polsce. Jednak silne lobby opowiadające się za konsolidacją sektora ciągle może próbować go zmienić. Dopóki ostatecznie prywatyzacja RG nie zostanie dokończona, realne jest zagrożenie prawie pełnym monopolem — mówi Tadeusz Aziewicz.
Latem 2001 r. UOKiK nie zgodził się na przejęcie przez Orlen kontroli nad Przedsiębiorstwem Przeładunku Paliw Płynnych Naftoport.
— Koncentracja doprowadziłaby do uzyskania dominującej pozycji na rynku przeładunku ropy naftowej drogą morską i umocnienia pozycji PKN w sektorze naftowym. Dla rozwoju konkurencji na tym rynku konieczne jest utrzymanie niezależności infrastruktury logistycznej, czyli PERN, Naftobaz i Dyrekcji Eksploatacji Cystern, od głównych producentów paliw — uważa Tadeusz Aziewicz.
Meandry konsolidacji
Prezes podkreśla, że stosunkowo rzadko zakazuje połączenia firm.
— W tym zakresie moja kadencja była szczególnie trudna. Rozpatrzyliśmy ogromną liczbę wniosków. W sporadycznych przypadkach nie zgadzaliśmy się. Trudną decyzją był niedawny zakaz przejęcia kontroli przez KFK nad Elektrimem Kable. Gdybym się na to zgodził, mogłoby dojść do nieuzasadnionych ekonomicznie podwyżek cen kabli i przewodów.
Trzeba również uważać, aby nie dopuścić do konsolidacji pionowej w elektroenergetyce, czyli połączeń producentów energii z jej dystrybutorami. Mogłoby to spowodować ponowną monopolizację tego sektora z oczywistymi konsekwencjami dla cen energii. Spółki energetyczne należy jak najszybciej mądrze sprywatyzować, bo jak ten rynek w końcu się otworzy, państwowe firmy staną się ogromnym ciężarem dla gospodarki — twierdzi Tadeusz Aziewicz.
Prezes nie jest przeciwny utworzeniu dwóch lub trzech holdingów węglowych, jeżeli pozwoliłoby to obniżyć koszty.
— Sprzeciwiłbym się natomiast powstaniu jednego molocha węglowego z obecnych siedmiu spó- łek węglowych — zaznacza.
Spokojnie podchodzi do powstania holdingu Polskie Huty Stali.
— Nie protestujemy, jeśli łączą się podmioty, które produkują różne produkty. Nie możemy też nie widzieć problemu bezrobocia — mówi prezes Aziewicz.
Nadchodzą kartele
Jego zdaniem, w niedalekiej przyszłości polska gospodarka będzie zagrożona zmowami kartelowymi.
— Na skutek globalizacji klasyczne praktyki monopolistyczne będą zmniejszać swój zasięg. Rynek globalny trudniej zdominować. Mój następca musi uważać na zmowy kartelowe. Główni gracze będą dogadywać się, by manipulować rynkiem i podbijać ceny. Może należałoby powołać brygadę antykartelową i zwiększyć kary za ten proceder. W USA jest to przestępstwo zagrożone wieloletnim więzieniem — mówi prezes UOKiK.
Obecnie urząd sprawdza, czy rzeczywiście doszło do tzw. zmowy cukrowej, czyli umowy głównych graczy o ograniczeniu podaży cukru na rynek w celu znacznego podbicia jego ceny.
— Nowy parlament powinien zmienić ustawy cukrowe, powołujące do życia holding Polski Cukier. Jestem przekonany, że wywrze on presję, by wyciągnąć z kasy państwa poważną pomoc finansową — uważa Tadeusz Aziewicz.
Scheda dla następcy
— Oprócz niedopuszczenia do powstania pełnego monopolu na rynku paliw mój następca powinien walczyć o liberalizację sektora telekomunikacyjnego. Ważna jest likwidacja barier prawnych uniemożliwiających skuteczne działanie URT. Należy zdemonopolizować elektroenergetykę oraz chronić konkurencję na rynku mediów, w tym określić pozycję telewizji publicznej w stosunku do prywatnych nadawców — wylicza prezes UOKiK.
Przypomina o koniecznych zmianach ustawy o regulacji rynku cukru oraz przepisów ustawy Prawo farmaceutyczne.
— Mimo wielu barier prawnych, są też bardzo korzystne regulacje. Współtworzyliśmy nowoczesny system ochrony konsumentów. Udało się wprowadzić ustawy chroniące przed niebezpiecznymi produktami, o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, o kredycie konsumenckim, o inspekcji handlowej. Mój następca ma niezłe warunki na rozpoczęcie pracy — mówi Tadeusz Aziewicz.