Niezależnie od tego, jakie będą ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie zaangażowania sektora prywatnego w umarzanie greckiego długu, europejskie banki już robią, co mogą, żeby ten szok przetrwać. Tym bardziej że do poprawy wskaźników kapitałowych zmuszają ich też zaostrzające się regulacje międzynarodowe.
— Metody poprawiania bilansów są dwie. Banki mogą zdobyć dodatkowy kapitał od właściciela lub rządów albo zmniejszyć aktywa. Ponieważ pierwsza droga jest trudna, banki w dużej części będą wybierać drugą — tłumaczy Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas.
Dlatego wkrótce może nastąpić masowa wyprzedaż aktywów przez europejskie banki. Może ona też uderzyć w Polskę. Gdyby europejskie banki nagle zaczęły masowo wyprzedawać nasze papiery, odsetki od polskiego długu gwałtownie poszłyby w górę, a oprocentowanie obligacji na rynku wtórnym decyduje o oprocentowaniu nowo emitowanych papierów.




— Banki będą się pozbywać przede wszystkim papierów ryzykownych. Jeśli rząd chce przekonać inwestorów do niesprzedawania naszych obligacji, musi jak najszybciej zerwać ze strategią małych kroków i wziąć się do prawdziwych reform, ograniczających wydatki i zmniejszających zadłużenie — ostrzega Michał Dybuła.
Cały artykuł w czwartkowym Pulsie Biznesu lub tutaj.