Energomontaż- -Południe jest spokojny o wyniki z I kwartału i portfel zleceń. Szuka taniej siły roboczej, by utrzymać rentowność.
Energomontaż-Południe, specjalizujący się w budownictwie energetycznym i przemysłowym, nie martwi się o brak pracy.
— W ciągu kilku miesięcy wypełnimy portfel zleceń na 2010 r. Wyniesie ponad 300 mln zł. Będą to głównie kontrakty zagraniczne, ale staramy się wyrównywać proporcje. W Polsce bowiem szykują się duże prace przy budowie i remontach elektrowni — mówi Andrzej Hołda, od roku wiceprezes, a od niedawna dyrektor generalny katowickiej spółki.
Tegoroczny portfel jest wypełniony (ponad 400 mln zł).
Firma negocjuje zagraniczne zlecenia wartości na kilkaset milionów złotych, głównie w Niemczech.
— Zamówień nam nie brakuje, co jest pozytywne w czasach spowolnienia gospodarczego. Zauważamy wzmożoną aktywność konkurencji. W Europie rozgrywa się ostra walka o kontrakty. Turcy, Serbowie, Grecy czy Czesi dyktują niższe ceny. Dlatego sztuką będzie utrzymanie tempa sprzedaży i pozycji na rynku — tłumaczy wiceprezes.
Grupa zatrudnia ponad 1000 osób. Pilnie poszukuje kadry inżynieryjnej, spawaczy.
— Taniej jest na Białorusi. Szukamy też na Ukrainie. 10-15 proc. naszej kadry to zagranica. Dziś trzeba dopasować się do rynku. Wówczas realne będzie utrzymanie na kontraktach rentowności na poziomie kilkunastu procent jak w 2008 r. — wyjaśnia Andrzej Hołda.
Grupa zdecydowała się zawiesić rozmowy akwizycyjne, mimo że negocjacje z kilkoma podmiotami z branży energetycznej były już zaawansowane. Decyzję argumentuje nie najlepszym czasem na przejęcia.
Energomontaż nie opublikuje tegorocznych prognoz. Wiceprezes spółki ujawnia jedynie, że zysk netto w I kwartale 2009 r. będzie zbliżony do zarobku w I kwartale ubiegłego roku, kiedy grupa wypracowała 536 tys. zł.
W planach spółka ma wypłatę dywidendy z zysku za 2008 r. (15,62 mln zł w 2008 r.). W maju zdecyduje o tym walne. W minionym roku dywidenda wyniosła 33 proc. z zysku za 2007 r.