POLZUG MA POMYSŁ NA LINIĘ SIARKOWĄ
Polsko-niemiecki spedytor rozważa szersze wejście na Litwę i Ukrainę
SIEDEM: Polzug, kierowany przez Andrzeja Turskiego, jeszcze siedem lat temu dzierżawił od PKP zaledwie kilka wagonów, a dziś po torach Europy Środkowo-Wschodniej jeździ blisko 400 wagonów należących do tej firmy. fot. Małgorzata Pstrągowska
Polzug, polsko-niemiecki spedytor kolejowy, zamierza uruchomić przewozy kontenerowe na Linii Hutniczo-Siarkowej, łączącej szerokim torem Polskę z Ukrainą.
Z początkiem kwietnia Linię Hutniczo-Siarkową wyodrębniono ze struktur PKP w osobny Zakład Eksploatacji LHS. Zapadła też decyzja o dociążeniu tej trasy przewozami kombinowanymi i samochodów ciężarowych zwartymi pociągami.
— Przystąpiliśmy do rozmów z kilkoma firmami zainteresowanymi współpracą — twierdzi Mieczysław Czuk, zastępca dyrektora Zakładu Eksploatacji Linii Hutniczo-Siarkowej.
Jedną z nich jest Polzug — polsko-niemiecki spedytor kolejowy.
Groźna konkurencja
Transport kombinowany łączy przewozy kolejowe z drogowymi i morskimi. W ubiegłym roku Polskie Koleje Towarowe Cargo przewiozły w ten sposób 1,7 mln ton ładunków. Pierwszą na polskim rynku firmą specjalizującą się w tego typu przewozach jest Polzug Polska. Dziś obok Polzugu na rynku działają w tym segmencie także Cargosped, Spedcont, Polkombi i Polcont.
— W tym roku nasi udziałowcy zdecydowali, że warto w Polsce inwestować i postanowili rozszerzyć działalność, przejmując PSC i rejestrując Polzug Polska — twierdzi Bonifacy Szymański, wiceprezes Polzugu.
Właścicielem spółki Polzug Polska jest Polzug Hamburg, którego udziałowcami są Polskie Koleje Państwowe (33,3 proc.) oraz niemieckie firmy Deutsche Bahn (33,3 proc.) i HHLA (33,3 proc.). Ostatni z tej trójki ściąga 60 proc. ładunku z portu w Hamburgu. Pewnie dlatego wiadomość o śmielszym wejściu na krajowy rynek Polzugu nieco zaniepokoiła szczecińskich portowców, którzy obawiają sie przejęcia całej spedycji kontenerowej przez kapitał niemiecki.
Będą nowe terminale
Firma widzi jednak korzyści nie tylko z konkurencji, ale i ze współpracy zarówno z portami, jak i z innymi spedytorami. Polzug korzysta np. z jednego terminalu kontenerowego Speedcontu oraz dwóch PKP, a dodatkowo ma cztery własne (w Gądkach, Sławkowie, Wrocławiu i Pruszkowie). W całej Polsce jest tylko 20 terminali kontenerowych.
Dlatego Polzug uznał, że dla rozwoju firmy korzystna byłaby budowa nowych terminali.
— Myślimy o powiększeniu naszego potencjału. Spoglądamy w rejon wschodniej i północno-wschodniej Polski oraz w rejon Bydgoszczy — tłumaczy Andrzej Turski, prezes Polzugu.
Przygotowanie jednego terminalu do przeładunków kosztuje 2-4 mln zł. Środki popłyną od HHLA, ale tylko wtedy, gdy ożywi się wymiana towarowa ze Wschodem. Spedytorzy z Polzugu rozważają bowiem szersze wejście na Litwę i Ukrainę, i dalej na wschód.