Pomoc z Brukseli nadal w potrzasku

JKW
opublikowano: 2009-03-05 00:00

W lutym wydaliśmy 300 mln zł z funduszy unijnych. Tyle co nic. Opozycja ostrzega, że przepadną nam miliardy złotych.

W lutym wydaliśmy 300 mln zł z funduszy unijnych. Tyle co nic. Opozycja ostrzega, że przepadną nam miliardy złotych.

Fundusze unijne mają być rządową receptą na złagodzenie skutków kryzysu. Tymczasem wciąż nie widać większego przyspieszenia w wydawaniu pieniędzy z Brukseli. Z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wynika, że do 1 marca Polska wykorzystała 1,6 mld zł z puli na lata 2007-13, a wartość podpisanych umów wyniosła 15 mld zł.

— To zaledwie kropla w morzu. Jeśli wdrażanie unijnych programów nie przyspieszy, przepadnie nam wiele miliardów złotych — twierdzi Grażyna Gęsicka, była minister rozwoju regionalnego z PiS.

Do wydania mamy 67,3 mld EUR (przy obecnym kursie 316 mld zł). Musimy rozliczyć je do końca 2015 r., co oznacza, że jeśli nie chcemy stracić części pieniędzy, powinniśmy wydawać średnio blisko 4 mld zł miesięcznie. Tymczasem w lutym sięgnęliśmy po zaledwie 0,3 mld zł.

— Cały czas utrzymuje się bardzo powolne tempo wykorzystywania funduszy. Gdyby przynajmniej podpisano wiele umów, gdyby beneficjenci realizowali projekty z funduszy wspólnotowych, to nie musielibyśmy się martwić — mówi Grażyna Gęsicka.

Według niej, właśnie brak umów jest największym zagrożeniem.

— Ich wartość wynosi około 2,5 mld EUR. To znaczy, że nie znaleźliśmy ciągle zastosowania dla 65 mld EUR. Komisja Europejska może uznać, że nie jesteśmy w stanie wydać całej przyznanej nam kwoty i zabrać nam część pieniędzy — twierdzi była minister.

Opieszałość w wykorzystywaniu wsparcia z Brukseli zarzucił wczoraj rządowi też Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

— Rząd popełnia błąd za błędem i obowiązkiem opozycji jest mu to wypominać — powiedział były premier.

Resort rozwoju jednak uspokaja.

— Nie ma absolutnie żadnego zagrożenia w realizacji planu wydatkowania funduszy europejskich na 2009 r. Wydaliśmy już 10 proc. planu założonego do końca roku — tłumaczy Hanna Jahns, wiceminister rozwoju regionalnego.

Problem w tym, że wspomniane 10 proc. to wszystkie wydatki od uruchomienia funduszy pod koniec 2007 r. W 2009 r. wykonaliśmy niespełna 4 proc. planu.