Pomysł jest, ale rywale nie śpią

Paweł Janas
opublikowano: 2004-03-17 00:00

Rover chce w czerwcu podpisać umowę inwestycyjną. Chyba że bardziej atrakcyjny okaże się konkurencyjny projekt w Chinach.

Wczoraj w Ministerstwie Skarbu Państwa MG Rover wraz z polską firmą doradczą Cornerstone Partners zaprezentował biznesplan dla Daewoo-FSO. Zgodnie z jego założeniami, do których dotarł „PB”, do 18 czerwca miałaby zostać podpisana umowa, na mocy której Brytyjczycy rozpoczęliby produkcję samochodów na warszawskim Żeraniu.

— Zakładamy, że ruszyłaby ona w maju 2005 r. Na początek w grę wchodziłby model Rover 75 z przeznaczeniem głównie na eksport. Potem doszłaby produkcja kolejnego auta, porównywalnego z Oplem Astrą czy Volkswagenem Golfem. Zakładamy, że produkcja stałaby się dochodowa w trzecim roku od jej uruchomienia — informuje osoba zbliżona do inwestora.

Zamiast Hyundaia

Nasz rozmówca nie chciał ujawnić, ile samochodów będzie produkował Rover. Wcześniej mówiło się o l50 tys. aut rocznie. Wiadomo natomiast, jaka ma być skala zaangażowania finansowego Rovera.

— Mówimy o inwestycji szacowanej na 0,7-1 mld EUR, a więc zbliżonej do straconych projektów Hyundaia czy PSA. Środki zostałyby przeznaczone na podwyższenie kapitału zakładowego Daewoo-FSO. Ostateczna kwota będzie przedmiotem negocjacji — podkreśla nasz rozmówca.

Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, skąd brytyjska spółka, która jest w nie najlepszej kondycji finansowej, miałaby wziąć takie środki.

— Rover nie będzie angażował wyłącznie gotówki. Około 40 proc. tej kwoty stanowiłaby wartość maszyn i urządzeń przeniesionych z Wielkiej Brytanii — mówi nasz informator.

Chińska konkurencja

Nie wiadomo jednak, na jakich warunkach Rover odkupi akcje od syndyka Daewoo Motor Co.

Nowy biznesplan nie przewiduje udziału w inwestycjach na Żeraniu amerykańskiej firmy Nucarco. Malcolm Bricklin, jej szef, deklarował, że chce produkować na Żeraniu 100 tys. aut rocznie. Proponował też Roverowi współpracę.

Niestety, nie można wykluczyć, że inwestycja Rovera przejdzie nam koło nosa.

— Wczoraj reprezentanci Rovera prowadzili w Szanghaju rozmowy w sprawie konkurencyjnego do polskiego projektu wejścia z inwestycjami na rynek chiński — mówi nasz rozmówca.

To jednak nie wszystko.

— Aby biznesplan mógł zostać wcielony w życie, musi uzyskać aprobatę resortu skarbu, syndyka w Korei oraz polskich i koreańskich wierzycieli — podkreśla nasz informator.