Pomysł na rodzime landesbanki

Za dwa, trzy lata na rynku bankowym może pojawić się nowa kategoria: regionalne banki rozwojowe, należące do samorządów wojewódzkich

Lista banków w Polsce kurczy się od ośmiu lat. Znikają instytucje komercyjne i spółdzielcze, a nie pojawiają się nowe, bo ostatnią licencję na prowadzenie usług bankowych Komisja Nadzoru Finansowego wydała dziewięć lat temu. Kurczenie się branży jest skutkiem łączenia się banków w większe, silniejsze instytucje. Możliwe, że za kilka lat na rynku bankowym pojawi się nowa kategoria, odpowiednik niemieckich landesbanków: banki rozwoju regionalnego. Chce tego resort rozwoju, a samorządowcy nie mówią „nie”.

BANKI GOSPODARSTWA REGIONALNEGO:
Zobacz więcej

BANKI GOSPODARSTWA REGIONALNEGO:

Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju, specjalista od funduszy unijnych, uważa, że w kraju jest miejsce dla kilku banków regionalnych. Marek Wiśniewski

Porządkowanie systemu

Trwa porządkowanie systemu pożyczek, poręczeń i gwarancji dla firm udzielanych przez różne państwowe i samorządowe agendy. W lipcu resort finansów pokazał projekt ustawy powołującej do życia Krajowy Fundusz Gwarancyjny (KFG).

Będzie to kolejna agenda Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), właściwie numer rachunku bankowego, z którego będą dystrybuowane gwarancje de minimis dla małych i średnich firm. Utworzenie KFG pozwoli przekształcić program żyrowania kredytów dla przedsiębiorców w trwały instrument. Obecnie co roku jest on przedłużany przez resort finansów na kolejne 12 miesięcy.

Zmieni się też źródło finansowania gwarancji, które obecnie finansowane są z budżetu. KFG dostanie na początek kapitał od BGK, a później będzie obracać pieniędzmi „uwolnionymi” z instrumentów zwrotnych, jak pożyczki, gwarancje, poręczenia, finansowanych z funduszy europejskich.

W 2015 r. Polska dostała zgodę Brukseli na ponowne wykorzystanie pieniędzy zwróconych przez beneficjentów. Recyklingiem mają zostać objęte fundusze z programu operacyjnego inteligentny rozwój. Docelowo pieniądze zwracane w ramach pozostałych trzech programów, których operatem jest BGK, mają trafiać na rachunek i tam pozostać.

3 mld zł do pomnożenia

Na szczeblu krajowym system gwarancji udzielanych na preferencyjnych warunkach, subsydiowanych z budżetu, będzie uzupełniać system gwarancji komercyjnych realizowanych we współpracy BGK i Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego (EFI) w ramach unijnego programu COSME, który zabezpiecza do 80 proc. wartości kredytu (maksymalnie 600 tys. zł), przy niskiej, jednoprocentowej marży.

Trwają rozmowy w sprawie wydłużenia programu i zwiększenia puli gwarancji (teraz jest to 800 mln zł). O ile centralny system gwarancji jest już z grubsza poukładany, o tyle szczebel niżej, na poziomie regionalnym, do zrobienia jest jeszcze dużo. Przy samorządach działa mnóstwo rozmaitych funduszy pożyczkowych, poręczeniowych i gwarancyjnych, czasem kilka w jednym województwie.

Bywa, że prowadzą działalność obok siebie, nie komunikując się ze sobą. Różna jest ich struktura właścicielska: niektóre należą do marszałków, właścicielami innych są miasta, jeszcze inne mają w akcjonariacie BGK. Ministerstwo Rozwoju (MR) chce uporządkować regionalny system gwarancyjno-pożyczkowy, żeby zwiększyć jego efektywność.

— Łącznie fundusze dysponują około 3 mld zł kapitału, który „jest obracany” mniej niż dwa razy, a powinien być co najmniej pięć razy — mówi Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju, odpowiedzialny za fundusze unijne. Pomimo sporych łącznych kapitałów fundusze w pojedynkę są słabymi finansowo graczami, do tego działają w rozproszeniu i mają inne zasady współpracy z partnerami.

— Gwarancje de minimis okazały się sukcesem, ponieważ mają charakter ogólnokrajowy i oferują jeden standard dla wszystkich banków, które łatwo mogły dostosować go do swojej oferty — mówi wiceminister.

Dla komercyjnych banków nawiązanie współpracy z rzeszą funduszy regionalnych, działających na różnych zasadach, to gra niewarta świeczki, ponieważ wysiłek włożony w wypracowanie procedur nie przełoży się na efekty biznesowe. Poza tym rozglądanie się po regionach nie ma większego sensu, skoro świetnie działa de minimis.

Jerzy Kwieciński przyznaje, że krajowy program jest konkurencją dla projektów realizowanych przez fundusze regionalne. I trudno, żeby było inaczej, bo analizy MR wskazują, że nie ma czegoś takiego jak specyficzne cechy regionu z punktu widzenia biznesu czy wręcz poszczególnych branż. Firma meblarska z Pomorza ma takie same potrzeby jak producent z Małopolski. Charakterystyczne cechy ujawniają się na poziomie lokalnym, gdzie często pojawiają się specjalizacje, np. w produkcji rolno-spożywczej.

— Nie oznacza to, że system gwarancji ma działać tylko na szczeblu centralnym, jednak zwiększenie efektywności struktur regionalnych wymaga lepszej koordynacji i wzmocnienia kapitałowego — mówi Jerzy Kwieciński.

Kapitał z recyklingu

Wzorcem ma być grupa Polski Fundusz Rozwoju, która na poziomie krajowym pod jednym dachem zebrała różnorodne agendy i podmioty — prowadzące podobną działalność, często jednak pozbawioną koordynacji. MR wspiera zatem tworzenie regionalnych funduszy rozwojowych (RFR), grupujących rozproszone fundusze pożyczkowe, doręczeniowe i gwarancyjne.

RFR powstały w sześciu województwach, operacyjnie działają trzy. To grupa pionierska, która rozpoczęła budowę funduszy rozwojowych jeszcze bez ram prawnych. Od września wchodzi w życie nowela ustawy wdrożeniowej, umożliwiająca samorządom tworzenie RFR. Podobnie jak w przypadku KFG, regionalne fundusze będą mogły budować kapitały, korzystając z recyklingu instrumentów zwrotnych.

— Chodzi o zbudowanie bazy kapitałowej na okres, kiedy strumień pieniędzy unijnych będzie się kurczył. Dlatego zachęcamy regionalne fundusze do korzystania z instrumentów zwrotnych — mówi wiceszef resortu rozwoju. Długoterminowy zamysł ministerstwa jest taki, żeby silne kapitałowo RFR z czasem mogły przekształcić się w regionalne banki rozwojowe, instytucje z pełną licencją, dającą dostęp do instrumentów rynku finansowego.

— W regionach mogą one pełnić taką rolę jak BGK na szczeblu krajowym, czyli wspierającą dla banków, w tym przypadku spółdzielczych, oraz rozwojową — poprzez finansowanie lokalnych przedsięwzięć inwestycyjnych — wyjaśnia Jerzy Kwieciński.

Utworzenie regionalnych banków, które skoncentrowały się na wybranych zadaniach, np. wspieraniu inteligentnych specjalizacji województw, pomogłoby znaleźć złoty środek między centralnym systemem gwarancji a programami lokalnymi. Dzisiaj jest między nimi konkurencja.

— Sądzę, że za 2-3 lata będzie można myśleć o zakładaniu banków regionalnych. Oczywiście, skala działalności musi być odpowiednia, muszą też być projekty i podaż kapitału. Z pewnością jest miejsce dla kilku takich instytucji w kraju — uważa Jerzy Kwieciński.

OKIEM EKSPERTA

Nie wszystko dobrze widać z Warszawy

KRZYSZTOF LEŃ

prezes Krajowego Stowarzyszenia Funduszy Poręczeniowych

Sieć funduszy poręczeniowych i pożyczkowych stanowi ważny element wsparcia małych i średnich firm zwrotnymi instrumentami europejskimi. Z około 40 działających w kraju funduszy, istotne znaczenie ze względu na skalę działalności ma 18-20. Kapitały pojedynczych działających już RFR są całkiem pokaźne, przykładowo: Wielkopolski Fundusz Rozwoju ma około 900 mln zł, dolnośląski — 400 mln zł, a pomorski — około 300 mln zł. Łącznie pieniądze przeznaczone na instrumenty finansowe w latach 2007-13 oraz 2014-20 mogą wynieść około 10 mld zł. W samej Wielkopolsce jest to ponad 500 mln zł. Na ich bazie rzeczywiście można budować silne regionalne instytucje finansowe, które mogą odgrywać istotną rolę w regionach, dostarczając np. kapitał dla funduszy poręczeniowych, pożyczkowych i banków spółdzielczych, które samodzielnie nie są w stanie realizować niektórych działań. Chodzi o wsparcie projektów celowych, np. pożyczek i gwarancji dla firm zakładanych przez absolwentów czy poręczeń i gwarancji dla eksporterów. RFR mogą rozwiązać wiele problemów niewidocznych z Warszawy, a doskonale znanych lokalnym samorządom, które nie mają szans na finansowanie z grantów centralnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Pomysł na rodzime landesbanki