Do końca przyszłego roku może upaść ponad 1300 firm, w tym 325 indywidualnych działalności gospodarczych, szacuje KUKE. To o 45 proc. więcej niż w 2012 r. W listopadzie tego roku upadłość ogłosiło 86 firm. W związku z tym w ciągu 12 miesięcy upadło już 860 przedsiębiorstw. Rok temu w listopadzie roczna krocząca suma upadłości wynosiła 711.

W tym roku liczba przedsiębiorstw, które pożegnają się z życiem, przekroczy 900. Zdaniem KUKE, największej liczby upadłości należy spodziewać się w pierwszej połowie przyszłego roku. To wtedy gospodarka będzie hamować najostrzej. Zagrożenie będzie stanowić słabnący popyt wewnętrzny spowodowany wzrostem bezrobocia, oraz niska dynamika płac. Kolejnym czynnikiem powodującym wzrost ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej są problemy gospodarcze strefy euro, w szczególności naszych głównych partnerów handlowych.
Na poprawę będzie można liczyć dopiero w trzecim i czwartym kwartale. Wtedy fala upadłości może wyhamować do tempa zbliżonego do tego z końca br. Obecnie liderem wśród bankrutów są producenci pozostałego sprzętu transportowego, dalej poligrafia i reprodukcja, a na trzeciej pozycji budownictwo. Niewielkie natężenie upadłości odnotowano m.in. wśród firm zajmujących się produkcją pojazdów samochodowych i części, opiece zdrowotnej i pomocy społecznej, a zerowe — w branży farmaceutycznej. W najbliższym czasie pod względem liczby upadłości prym będzie wiodła branża budowlana.
Szczyt nastąpi w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, co jest związane z wyhamowaniem inwestycji infrastrukturalnych, nadpodażą mieszkań oraz obostrzeniami w kredytowaniu zakupu własnego lokum przez osoby fizyczne. Niepokojący wzrost fali bankructw widać też w branży meblarskiej, górniczej oraz produkcji metali. Nie będzie to łatwy rok również dla branż związanych z produkcją samochodów i części. Produkcję maszyn i urządzeń dotknie ograniczenie przez firmy nakładów inwestycyjnych.