Kalanick zrezygnował we wtorek ze stanowiska prezesa Ubera, do którego powstania przyczynił się osiem lat temu. Jego decyzję tłumaczono presją największych inwestorów spółki, spowodowaną serią skandali dotyczących stosunków panujących w parataksówkowej firmie. Obecnie coraz mocniej słychać głos niezadowolonych z odejścia Kalanicka pracowników Ubera.

- DNA założyciela to cenne aktywo i nie może być niedoceniane – powiedział Mood Rowghani, partner w Kleiner Perkins, inwestorze Ubera. – Założyciele nie zawsze muszą pełnić roli prezesa, ale wiele świetnych spółek, na przykład Apple, czy Twitter, które zerwały więzy ze swoimi założycielami potem tego żałowały – dodał.
W petycji pracownicy nie domagają się powrotu Kalanicka na stanowisko prezesa, ale na pozycję, która pozwoli mu uczestniczyć w kierowaniu działalnością spółki.