Spadek dochodów w górnictwie w 2005 roku był o połowę niższy niż w 2004 roku - poinformował we wtorek podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz. Jego zdaniem, w 2006 r. dochody górnictwa spadną o kolejne 50 proc.
Wiceminister dodał, że na przełomie czerwca i lipca gotowa będzie wstępna wersja zarysu strategii dla górnictwa na następne lata. We wtorek na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu Poncyljusz przedstawił sytuację w spółkach węglowych w 2005 r. Posiedzenie komisji, na które zaproszono przedstawicieli central związkowych działających w spółkach węglowych, zdominowała jednak sprawa wypłat z zysków.
"W 2005 roku górnictwo osiągnęło dodatni wynik finansowy w wysokości 1 mld 223 mln zł, był on jednak o 1 mld 370 mln zł niższy niż rok wcześniej. Według planów na rok bieżący założony jest spadek zysków o kolejne 50 proc." - powiedział Poncyljusz.
Sprzedaż węgla w 2005 r. wyniosła 94 mln ton i była o 4,6 mln ton niższa niż rok wcześniej. Zmniejszył się również eksport o 1 mln 300 tys. ton. Jak podkreślił Poncyljusz, eksport nie jest wcale najbardziej opłacalny - znacznie lepiej spółki węglowe zarabiają na sprzedaży węgla polskim podmiotom.
"Eksport wymaga węgla wysokiej jakości, który w Polsce sprzedałby się za znacznie lepsze pieniądze - powiedział Poncyljusz. Tymczasem, jak powiedział, polskie potrzeby to ok. 80 mln ton. "To jest pułap, którego nie udało się przekroczyć" - dodał. Zaznaczył, że spółki na bieżąco sprzedają węgiel.
"Wzrasta średni jednostkowy koszt sprzedanego węgla; szczególnie dotyczy to węgla koksującego(...) W niektórych kopalniach może się zdarzyć (...), że jednostkowy koszt wydobycia jest porównywalny z kosztem sprzedaży (...) Możemy dojść do sytuacji, że fedrowanie jest z zerowym zyskiem" - powiedział wiceminister.
Wystąpienie wiceministra, którego górnicy obarczają o fiasko rozmów z rządem w sprawie wypłat z zysków, oburzyło obecnych na sali górników. Zarzucali Poncyljuszowi arogancję i niekompetencję.
Roman Brudziński z sekcji Krajowej Górnictwa Kamiennego NSZZ "Solidarność" powiedział, że jego zakład pracy - Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) - wypracowała w 2004 r. zysk. Zwrócił się do posłów, by poparli górników w ich żądaniach o wypłatę nagród z zysków dla branży. "Wypłata zysku dla załóg to czynnik wzrostu przez zwiększenie popytu wewnętrznego" - argumentował.
Górnicy zapewniali, że wcale nie chcą 14 czerwca przyjeżdżać do Warszawy (na ten dzień zapowiedzieli manifestację - PAP). Zapewnili, że w każdej chwili są gotowi do rozmów z rządem.
Pod koniec posiedzenia zwrócili się do wiceprzewodniczącego komisji skarbu Jacka Kurskiego (PiS), by podjął się mediacji z rządem w sprawie wypłat z zysku. Kurski powiedział, że musi w tej sprawie skonsultować się z władzami swego klubu.
Wcześniej związkowcy zaproponowali rolę mediatora prezesowi Business Centre Club (BCC) Markowi Goliszewskiemu.
Górnicy chcą 180 mln zł wypłat z zysku kopalń. Rząd, który reprezentuje wiceminister Poncyljusz, chce im wypłacić 100 mln, bo zyski branży są gorsze niż rok wcześniej. Rząd chce również uporządkować sprawy układów zbiorowych w spółkach węglowych i od tego uzależnia wypłatę.
Po fiasku rozmów w ubiegły czwartek górnicy nie chcą, by negocjował z nimi Paweł Poncyljusz i żądają jego dymisji. Premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że "nie widzi konkretnych powodów", dla których miałby zdymisjonować wiceministra.