Czytasz dzięki

Popłyną pieniądze na ekologię

Firmy wodno-kanalizacyjne będą inwestować w odnawialne źródła energii, ale coraz trudniej będzie im finansować inne projekty

Ceny prądu mocno uderzają w budżety wielu przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych. Problem mogą złagodzić inwestycje w odnawialne źródła energii (OZE).

Przez lata pokutował pogląd, że inwestycje w instalacje biogazowe w
oczyszczalniach opłacają się tylko w miastach mających ponad 100 tys.
mieszkańców. Z analiz przygotowanych dla izby wynika, że warto je budować nawet
w miejscowościach mających 20 tys. mieszkańców — twierdzi Dorota Jakuta, prezes
IGWP.
Zobacz więcej

NAPRAWDĘ WARTO:

Przez lata pokutował pogląd, że inwestycje w instalacje biogazowe w oczyszczalniach opłacają się tylko w miastach mających ponad 100 tys. mieszkańców. Z analiz przygotowanych dla izby wynika, że warto je budować nawet w miejscowościach mających 20 tys. mieszkańców — twierdzi Dorota Jakuta, prezes IGWP. AdobeStock

— Jesteśmy jedną z najbardziej prądożernych gałęzi gospodarki. Zużycie energii elektrycznej jest porównywalne z branżą odlewnictwa metali. Dlatego wskazujemy przedsiębiorstwom wodno-kanalizacyjnym działania umożliwiające racjonalizacę zużycia energii oraz stymulujące jej produkcję ze źródeł odnawialnych — mówi Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP).

Dane dotyczące inwestycji w OZE wskazują, że branża już stara się zwiększyć niezależność energetyczną, ale może zrobić znacznie więcej.

— Biogaz i produkowana z niego w agregatach kogeneracyjnych energia elektryczna stanowi 16 proc. zużycia w branży. Wielkość tej produkcji jest na poziomie około 330 MWh rocznie. W ciągu kilku lat może wzrosnąć do 500-550. Mamy jednak świadomość, że potencjał branży sięga blisko 1200 MWh, więc za tych kilka lat nie będziemy wykorzystywać go nawet w połowie — mówi Dorota Jakuta.

Jej zdaniem bez legislacyjnych rozwiązań i finansowej pomocy państwa możliwości produkcji energii elektrycznej w przedsiębiorstwach wodno-kanalizacyjnych nie będą jednak w pełni wykorzystane, a nawet część potencjału zostanie zmarnowana.

Do samochodu i aquaparku

Energia z biogazu zazwyczaj pokrywa 40-70 proc. zapotrzebowania wytwarzającej ją oczyszczalni.

— Szukamy rozwiązań i dążymy do tego, aby oczyszczalnie stały się producentamienergii elektrycznej netto oraz biometanu, oczyszczonego biogazu, którym można byłoby tankować samochody — podkreśla Dorota Jakuta.

Przedsiębiorstwom wodno-ściekowym łatwiej natomiast zaopatrywać inne podmioty w ciepło.

— W tym segmencie nadwyżka nad potrzebami firm wodno-kanalizacyjnych występuje praktycznie cały czas. Coraz częściej podejmowane są więc inwestycje mające na celu sprzedaż ciepła. Dużymi jego konsumentami są baseny i aquaparki. Modelowym przykładem jest Wodny Park Tychy oraz oczyszczalnia ścieków Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach, które dzięki produkcji energii elektrycznej i cieplnej z biogazu są samowystarczalne energetycznie — tłumaczy prezes IGWP.

Przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne mogą też uczestniczyć w tzw. klastrach energetycznych, w których instalacja kogeneracyjna oparta na biogazie może stanowić swego rodzaju elektrownię szczytową — biogaz można magazynować i zużywać w okresie szczytów energetycznych.

Prąd ze słońca

Firmy wodno-kanalizacyjne coraz chętniej produkują prąd w instalacjach fotowoltaicznych (FV).

— Do niedawna inwestycje w FV były ograniczone ze względów ekonomicznych — okres zwrotu był zbyt długi. Sytuacja zmienia się jednak dynamicznie. Obecnie moc zainstalowanych w branży ogniw wynosi około 5 MW, ale w ciągu kilku najbliższych lat wzrośnie do około 50. Wydaje się, że to bardzo dużo, ale uważamy, że możemy zrobić jeszcze więcej. Chcemy więc w najbliższym czasie przeprowadzić cykl szkoleń, aby inwestycje w instalacje FV były realizowane bardziej dynamicznie — mówi Dorota Jakuta.

Bez legislacyjnych rozwiązań i finansowej pomocy państwa możliwości produkcji energii elektrycznej w firmach wodno-kanalizacyjnych nie będą jednak w pełni wykorzystane, a nawet część potencjału zostanie zmarnowana.

Inwestycyjne priorytety

Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady IGWP oraz prezes Tarnowskich Wodociągów, informuje, że w kierowanym przez niego przedsiębiorstwie OZE zabezpiecza już dwie trzecie zapotrzebowania na energię, a inwestycje w instalacje produkujące energię stają się w firmach wodno-kanalizacyjnych priorytetem. Z powodu drożejącej energii coraz trudniej im jednak generować zysk, a przez to finansować inne inwestycje, związane np. z rozbudową infrastruktury. Inwestycji w nową sieć wodno-kanalizacyjną będzie więc znacznie mniej niż w poprzednich latach.

Paweł Hryciów, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Kołobrzegu, także inwestuje w OZE. Zbudował instalację FV, a w październiku tego roku uruchomi kogeneracyjną produkcję energii z biogazu. Przyznaje, że spółce znacznie trudniej będzie inwestować w rozbudowę sieci.

— Planujemy zrealizować projekty o wartości 52 mln zł, związane m.in. z renowacją eksploatowanej sieci, poprawą jej parametrów technicznych itp. Znacznie trudniej natomiast finansować nam inwestycje w nową sieć wodno-kanalizacyjną. Ich koszt jest 30-40 proc. wyższy niż kilka lat temu. Przedstawiciele wielu samorządów wnioskują o realizację takich projektów, ale chcą, byśmy finansowali je głównie z własnych źródeł, np. amortyzacji — mówi Paweł Hryciów.

Jego zdaniem samorządy nie chcą partycypować w inwestycjach ani zgodzićsię na podwyżkę rachunków mieszkańców za wodę i ścieki. Do tej pory kołobrzeskie przedsiębiorstwo nie ma zatwierdzonych taryf, co także utrudnia planowanie inwestycji. W innych przedsiębiorstwach ich prognozowanie i realizacja jest jeszcze trudniejsza.

— Mimo że przedsiębiorstwom wodno-ściekowym coraz trudniej osiągać zysk, samorządy — potrzebujące pieniędzy na finansowanie edukacji czy służby zdrowia — wnioskują o dywidendę, np. z przekazywanych na kapitał zapasowy zysków z lat ubiegłych. To zaś pozbawia firmy możliwości finansowania inwestycji — mówi prezes jednej z firm wodno-kanalizacyjnych.

Zdarza się nawet, że samorządy pobierają część rozliczanych funduszy unijnych przypisywanych proporcjonalnie do amortyzacji.

Porty inwestują w zasilanie statków LGN i energią z lądu. Armatorzy także nie zasypiają gruszek w popiele

Unijna dyrektywa, zwana siarkową, zachęca armatorów do zmian napędu statków. Coraz popularniejsze są jednostki, zwłaszcza pasażerskie, zasilane LNG. Dlatego też polskie porty zaczęły bunkrować to paliwo, a zawijające do nich statki mogą je zatankować przy nabrzeżu. Port Gdynia idzie krok dalej. „Przy realizacji inwestycji w Nowy Publiczny Terminal Promowy w Porcie Gdynia, w ramach zrównoważonego rozwoju, od 2021 możliwe będzie zasilanie statków w czasie postoju z lądu, co spowoduje całkowitą redukcję spalin” — napisano w komunikacie gdyńskiego portu.

Terminal będzie mógł obsługiwać jednostki pasażerskie o długości nawet 240 m. Koszt jego budowy sięga 235 mln zł.

— W innych portach i terminalach statki Stena Line już korzystają z zasilania z nabrzeża, aby podczas postojów czerpać energię z sieci i oszczędzać środowisko przez ograniczenie użycia silników w porcie. Kiedy taka możliwość pojawi się w porcie w Gdyni, również z niej skorzystamy — zapewnia Agnieszka Zembrzycka, rzecznik prasowy Stena Line.

Podkreśla, że armator także realizuje wiele zielonych projektów. Ogranicza użycie plastiku na pokładzie, pracuje nad wykorzystywaniem sztucznej inteligencji w celu oszczędzania paliwa oraz stosowaniem alternatywnych napędów — nie tylko LNG, ale także elektrycznego. Przedstawiciele Portu Gdynia wyliczają wiele proekologicznych rozwiązań stosowanych przez armatorów. Podkreślają, że na jednostkach wycieczkowych coraz częściej są stosowane rozwiązania pozwalające na zmniejszenie zużycia paliwa. Na przykład podkadłubowa kurtyna powietrzna zmniejsza zużycie paliwa o 5 proc., a używana na statkach farba silikonowa — tzw. sea speed — pozwala na uzyskanie 10-procentowej oszczędności na paliwie. [KAP]

Transport bardziej zielony

Coraz więcej podmiotów z rynku transportowego, zarówno morskiego, jak i lądowego, realizuje działania mające na celu inwestycje w odnawialne źródła energii (OZE) oraz jej oszczędzanie. Przedsiębiorcy kolejowi planują budowę farm fotowoltaicznych i wiatrowych oraz magazynów energii. Dzięki temu w ciągu dekady 85 proc. zużywanej w branży energii będzie pochodzić z OZE. Jeśli uda się upowszechnić napęd wodorowy, kolej może całkowicie uniezależnić się od energii z węgla. OZE kusi też miejskich przewoźników. Na przykład MPK Wrocław rozważa zakup prądu z farmy fotowoltaicznej, która może powstać na nieużytkowanych polach irygacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane