Popowodziowe auta zaleją polski rynek

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-07-25 20:00

Chętni na używane auto zagranicy powinni w najbliższych miesiącach zachować szczególną czujność. W ofertach z pewnością pojawią się tzw. topielce.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Dlaczego Polska jest szczególnie narażono na zalew autami popowodziowymi
  • Ile aut używanych wjeżdża do nas z krajów, które najbardziej ucierpiały w tegorocznej powodzi
  • Jak sprawdzić czy używany samochód sprowadzony z zagranicy nie jest tzw. topielcem

Od lat najpopularniejszym źródłem pozyskiwania używanych samochodów na polski rynek są Niemcy. Na blisko 477,6 tys. sprowadzonych między styczniem a końcem czerwca 2021 r. do Polski aut, aż ponad 58 proc. pochodzi z tego kraju. Chętnie sprowadzamy auta również z Francji, Belgii i Holandii, ale kierunki te mają już tylko odpowiednio 10,6 proc. 6,6 proc. i 4,3 proc. udziału w imporcie. Według prognoz Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar w całym 2021 r. do naszego kraju wjedzie 950 tys. samochodów. Średnia wieku sprowadzanego auta wynosi obecnie 12 lat i 2 miesiące.

Przekonanie, że używany samochód sprowadzony z Niemiec jest dobrym wyborem, jest silnie zakorzenione wśród polskich kierowców - wynika z badań przeprowadzonych przez sieć autocentrów AAA Auto. Aż 2/3 kupujących auta używane wybrałoby raczej to pochodzące z Niemiec niż z innego kraju. Kupno auta z zagranicy obarczone jest jednak sporym ryzykiem. Szacuje się, że w nawet 7 na 10 sprowadzanych aut miało cofany licznik przebiegu. Te same szacunki mówią, że z tego tytułu konsumenci w UE tracą rocznie nawet 9,6 mld EUR.

Watro podkreślić, że ryzyko nie ogranicza się tylko do straty finansowej ale - a może przede wszystkim - dotyczy również bezpieczeństwa. Teraz czyha, szczególnie na polskich klientów, nowa pułapka - auta popowodziowe. Fala powodzi która przelała się przez Niemcy, Belgię i Holandię, może stanowić duże zagrożenie dla rynku aut używanych i samych kierowców. Wśród importowanych do Polski samochodów z pewnością znajdzie się wiele tzw. „topielców”

Druga fala
Druga fala
Po ogromnej fali powodziowej, która zalała zachodnie Niemcy, Belgię i Holandię, czeka nas druga fala. Ta zaleje przede wszystkim Polskę. To fala tzw. topielców na czterech kołach.
THILO SCHMUELGEN / Reuters / Forum

Powódź w Niemczech czy Belgii dotknęła nie tylko samochodów zaparkowanych przed domem, na parkingach i w ruchu ulicznym. Cały czas trwają prace porządkowe w zachodnich Niemczech, ale już wiadomo, że ucierpiały tysiące aut. Tymczasem nowoczesne samochody, kipiące od sprzętu elektronicznego i różnych systemów bezpieczeństwa, są bardziej podatne na awarie, zwłaszcza gdy są zalane do poziomu wyższego niż komora silnika. Awarie tego typu mogą poważnie zagrażać życiu kierowcy i co ważne – z powodu nadmiernej korozji mogą wystąpić w najmniej spodziewanym momencie. Próby sprzedaży samochodów ewidentnie uszkodzonych przez wodę, są charakterystyczne dla okresów po wielkich powodziach.

– Najwięcej zalanych i uszkodzonych aut trafia do nas cyklicznie tuż po powodziach. Tak było 
w 2016 r, w roku ubiegłym, tak będzie z pewnością także i w tym roku – mówi Karolina Topolova, dyrektor generalna Aures Holdings, operatora międzynarodowej sieci autocentrów AAA AUTO.

Obecnie każdy używany samochód sprowadzony do Polski powinien zostać dokładnie sprawdzony. Czujność powinna wzbudzić informacja o tym, że pochodzi z terenów popowodziowych. Warto też sprawdzić, czy w aucie nie ma śladów po błocie w trudno dostępnych miejscach (np. pod tapicerką drzwi, za uszczelkami, pod deską rozdzielczą) Istotną wskazówką, że samochód był zalany jest także większy stopień korozji pod wykładziną w bagażniku oraz nieprzyjemny zapach w aucie.