Populiści są górą, tylko na jak długo

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2005-11-14 00:00

Bez konkretów, mało o gospodarce. Trudno będzie zrealizować obietnice — tak ekonomiści i opozycja oceniają exposé premiera.

Jako ambitny, lecz realistyczny i wykonalny ocenił program rządu premier Kazimierz Marcinkiewicz.

— Przed zadaniem pytania „czy nas na to stać” trzeba zastanowić się, czy możemy sobie pozwolić na to, by nas stać nie było — stwierdził premier, odnosząc się do sugestii ekonomistów i publicystów, że program jest za drogi.

Zapomniał o euro

Analitycy nie przyjęli jego wystąpienia z entuzjazmem.

— To exposé rozczarowało rynki finansowe. Było ukłonem w stronę Ligi Polskich Rodzin, Samoobrony i Polskiego Stronnictwa Ludowego, które dostały, co chciały. Oprócz kotwicy budżetowej nie zauważyłem w nim niczego dobrego dla gospodarki — uważa Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.

Część ekonomistów ocenia jednak program rządu lepiej.

— Pytanie brzmi, czy ten rząd będzie go w stanie zrealizować, zważywszy na żądania radykalnych i populistycznych ugrupowań, które są nierealne. Wydaje mi się, że będzie bardzo trudno. Bo ten program nie wygląda głupio i właśnie dlatego nie będzie się podobał populistom — twierdzi Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Zwraca uwagę na pozytywne elementy programu, np. ograniczenia w administracji.

— To, czego mi najbardziej zabrakło, to kwestia naszego wejścia do strefy euro — dodaje Witold Orłowski.

Realny czy nie

Zdaniem Zbigniewa Chlebowskiego z PO, wystąpienie premiera było bardzo ogólne i zawierało mało konkretów, a dużo haseł.

— Martwi mnie to, że w liczącym 32 strony exposé premier poświęcił gospodarce niecałe dwie. Zastanawiam się, skąd weźmie pieniądze na realizację tych pomysłów. Poza tym to mało realny program. Mam poważne obawy, czy uda się go zrealizować choćby w połowie — uważa poseł Platformy Obywatelskiej.

Ekonomiści obawiają się, że ustępstwa, na jakie poszedł premier względem LPR, PSL i Samoobrony, mogą być wstępem do dalszego zmiękczania stanowiska rządu i kierowania jego polityki w stronę prosocjalną. PiS takiego scenariusza się nie obawia.

— Nie ma co gdybać, bo wiadomo, jaki jest program. Nie widzę w nim przechyłu populistycznego. Nie jest ani liberalny, ani socjalistyczny — jest pragmatyczny, a wątków wolnościowych jest w nim bardzo wiele. Nie mamy wątpliwości, że zostanie zrealizowany — zapewnia Artur Zawisza z Prawa i Sprawiedliwości.