Popyt na długi papierni

Piotr Główka
opublikowano: 1999-06-01 00:00

Popyt na długi papierni

Na rynku obrotu wierzytelnościami sporym popytem cieszą się długi przemysłu papierniczego i celulozowego. Do pośredników stale trafiają oferty zakupu tanich długów. Mimo iż powszechne jest przekonanie, że okres niepowodzeń przemysłu papierniczego mamy już za sobą, nabywcy nieustępliwie czekają na pojawienie się pierwszych oznak osłabienia w branży.

PO GŁĘBOKIEJ restrukturyzacji zadłużenia, jakiej dokonały niektóre papiernie, przyszedł czas na modernizację fabryk. Podmioty będą jednak potrzebowały sporej gotówki na ten cel. Do tego, zrestrukturyzowane układami sądowymi zadłużenie musi być systematycznie spłacane. Z obserwacji rynku papierniczego wynika, że podmioty z tej branży nie zadłużają się. Ich przeterminowane zobowiązania u głównych dostawców sięgają 30-60 dni.

NIEKTÓRE FIRMY z branży papierniczej planują zaciągnięcie kredytu bankowego na potrzeby modernizacji. Będą musiały pokryć koszt kredytu oraz koszt jego zabezpieczenia. Wyraźnie widać, że porzuciły już dawne metody kredytowania się u swoich dostawców.

WIELE ZAKŁADÓW papierniczych boryka się z trudnościami windykacyjnymi. To jeden z powodów powstania zobowiązań. Z informacji uzyskanych w zakładach papierniczych w Skolwinie pod Szczecinem wynika, że problem może stanowić windykacja należności odsetkowych. Kwoty dotyczące poszczególnych dłużników sięgają średnio od kilkuset do kilku tysięcy złotych. W przypadku sprzedaży produktu o jakości nieco gorszej od zamawianej lub dostawy po planowanym terminie, producenci papieru zwykle godzą się na anulowanie odsetek za zwłokę.

WIARYGODNA postawa podmiotów z branży papierniczej przyciąga uwagę inwestorów. Inwestorzy zaś, z racji zasobności portfela, to zwiastun zainteresowania nabywców wierzytelności. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o konkretnych inwestycjach. Istnieje jednak grono inwestorów, którzy mają już udziały w kilku polskich fabrykach papieru. Warto dodać, że owe fabryki cieszą się największym wzięciem na rynku długów. Oferowane wstępnie ceny dochodzą do 100 proc. za należności gotówkowe. Wielu nabywców zapłaciłoby więcej. Jednak dotychczas brak poważnych ofert sprzedaży.