POPYT NA MAŁE RADIA WZRÓSŁ DWUKROTNIE
Zmiany w eterze ożywiły koniunkturę w handlu odbiornikami
Od 1 stycznia stacje radiowe, nadające na falach UKF, musiały przenieść się z dolnego zakresu na górny, używany w krajach Unii Europejskiej. Zmusiło to wielu radiosłuchaczy do przestrojenia lub wymiany odbiornika. Dobrą passę przeżywają więc sklepy i hurtownie RTV. Na brak zamówień nie narzekają również właściciele firm zajmujących się przestrajaniem urządzeń.
Na używanych dotąd częstotliwościach nadawane są teraz informacje o nowych miejscach na skali, na których znaleźć można poszczególne stacje. Do zmiany częstotliwości zmusiły radiostacje nowe przepisy dotyczące zagospodarowania pasm UKF. Dolny zakres, do niedawna używany przez prawie wszystkie rozgłośnie, stać się ma tak zwanym pasmem obywatelskim. Programów radiowych można teraz słuchać wyłącznie na nowym, górnym paśmie UKF. Odbiornik trzeba jednak przystosować do działania na nowym zakresie fal ultrakrótkich.
— Można przestroić radio, by mogło odbierać rozgłośnie nadające na wysokich częstotliwościach. Opłaca się to w przypadku wartościowych odbiorników. Gdy mamy niedrogi tranzystor, taniej będzie kupić nowy — szacuje Tadeusz Kukla, właściciel firmy Elektronikadex z Bielska-Białej.
Dodaje, że wbrew powszechnym opiniom, przestrojenie radia nie pogarsza jego parametrów. Zapewnia taką samą jakość odbioru, jak w przypadku urządzenia wyposażonego fabrycznie w górny zakres fal ultrakrótkich. To najtańsza forma zapewnienia sobie możliwości słuchania ulubionej stacji. Za przestrojenie radioodbiornika trzeba zapłacić 25-100 zł.
Wymiana odbiorników
Jednak największe ożywienie, związane ze zmianą pasma UKF, dostrzec można na rynku nowych radioodbiorników.
— Popyt na niedrogie radia, przystosowane do odbioru na wysokim zakresie UKF, wzrósł o blisko czterysta procent. Na bieżąco uzupełniamy towar, by mieć w ciągłej sprzedaży kilka modeli. Dostawy nowego sprzętu przyjmujemy codziennie po południu. Następnego dnia klienci wykupują praktycznie cały asortyment — informuje Mariusz Latos z salonu Panasonic-Technics w Katowicach.
Najtańsze radio można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Nowoczesny odbiornik z cyfrowym wyświetlaczem odbieranej częstotliwości kosztuje natomiast około 300 zł.
— Klienci pytają też o wysokiej klasy radioodbiorniki. To one pozwalają w pełni wykorzystać lepszą jakość, z jaką teraz powinny być słyszalne programy radiowe. Tutaj jednak ożywienie jest mniejsze. Większość nowoczesnych urządzeń było już wcześniej przystosowanych przez producenta do odbioru obu pasm UKF — dodaje Mariusz Latos.
Boom w hurtowniach
Dobrą passę przeżywają również hurtownie, w których zaopatrują się sklepy ze sprzętem RTV.
— Wiedzieliśmy o zmianach szykujących się w eterze, dlatego zawczasu przygotowaliśmy większy zapas radioobiorników. Jednak dopiero w styczniu, gdy zamilkły stacje nadające na dolnym zakresie UKF, wzrosło zainteresowanie nowymi radiami. Największą popularnością cieszą się tanie odbiorniki sieciowe w cenie do 150 złotych. Musimy sprowadzać je co tydzień, by były w stałej sprzedaży — chwali się Adam Stromiński, kierownik oddziału hurtowni Mix Elektronics z Katowic.
Dodaje, że w hurtowni kupić można głównie radioodbiorniki importowane, gdyż takie cieszą się największym zainteresowaniem. Wyroby produkcji krajowej natomiast praktycznie zniknęły z rynku.
Ciągle za mało
Właściciele sklepów ze sprzętem RTV narzekają jednak, że sytuacja przerosła możliwości wielu hurtowni. Nie nadążają one z uzupełnianiem brakującego towaru.
— Co z tego, że likwidacja dolnego zakresu fal ultrakrótkich rozbudziła popyt na tanie radia z tzw. zachodnim pasmem, skoro w hurtowniach brakuje takich odbiorników. Są tylko droższe modele, kosztujące tyle, co niektóre radiomagnetofony. Nie sprzedajemy więc tyle urządzeń, ile moglibyśmy — stwierdza Aniela Żołna, sprzedawczyni ze sklepu Galla z Bielska-Białej.
— W hurtowniach kończą się zapasy sprzętu, a sprowadzenie nowego z Singapuru czy Tajwanu trwa około dziewięciu tygodni. Możemy więc liczyć, że tanie radia pojawią się w sklepach dopiero w marcu. Tylko czy wtedy ktoś je kupi — zastanawia się Grzegorz Ślosarczyk, właściciel sklepu RTV Galla z Bielska-Białej.
KUPIĄ WSZYSTKO: Klienci kupują nie tylko popularne radioodbiorniki, ale i modele z wyższej półki cenowej, które dotychczas nie sprzedawały się najlepiej — twierdzi Aniela Żołna, sprzedawczyni ze sklepu Galla z Bielska-Białej.
POPYT NA NAJTAŃSZE: Obok przeboju sezonu — kosztujących kilka tysięcy złotych systemów kina domowego — małe radia sprzedają się w styczniu najlepiej — tłumaczy Mariusz Latos z salonu Panasonic- -Technics w Katowicach.