Porsche na prąd już kusi

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2019-08-28 22:00

Producent przygotowuje się do jednej z najważniejszych premier w swojej historii. Polacy zamówili już ponad 100 aut

Porsche taycan jeszcze nie zadebiutował, a już rozpala umysły fanów marki na całym świecie — zarówno tych, którzy mogą sobie takie auto kupić, jak też tych, którzy mogą tylko pomarzyć. Koncern ze Stuttgartu mocno się stara, żeby szum nie ustał, bo model ma być platformą wprowadzającą Porsche w nową erę. Premiera zaplanowana jest na 4 września, ale Porsche systematycznie ujawnia szczegóły techniczne pierwszego seryjnie produkowanego samochodu z napędem elektrycznym. W ostatnich dniach taycan wyskakiwał z lodówki każdego, kto śledzi doniesienia motoryzacyjne. Zainteresowanie widać też wśród klientów. Nie znamy ceny, ale centrala zebrała już kilkadziesiąt tysięcy zamówień. Niektóre płyną z Polski.

TESTY, TESTY I JESZCZE RAZ TESTY:
TESTY, TESTY I JESZCZE RAZ TESTY:
Porsche informowało na bieżąco o przebiegu testów pierwszego elektrycznego modelu w swojej ofercie. Przedprodukcyjne egzemplarze pokonały 6 mln km, a w składzie zespołu pracującego nad rozwojem było 1000 kierowców, mechaników i inżynierów
Fot. ARC

— Od ponad roku prowadzimy w Polsce listę zamówień na taycana. Mamy na niej już 117 osób. Zainteresowani mogą wpłacić depozyt w wysokości 10 tys. zł, co później uprawnia ich do pierwszeństwa konfiguracji i zamówienia samochodu. Auto trafi do salonów pod koniec 2019 r. — mówi Artur Jakubczak, koordynator ds. PR w Porsche Polska.

Najpierw pojawiła się informacja, że auto przeszło pomyślnie sprawdzian wytrzymałości na torze w Nardò we Włoszech. Kierowcy testowi jeździli w kółko przez 24 godziny, zatrzymując się tylko na ładowanie baterii. Pokonali w sumie 3425 km przy prędkości utrzymującej się w przedziale 195- 215 km/h, gdy temperatura powietrza dochodziła do 42 stopni Celsjusza. Samochód się nie rozpadł. Później Porsche pochwaliło się, że taycan pokonał północną pętlę toru Nürburgring w czasie 7 minut 42 sekund. To najlepszy wynik z klasyfikacji czterodrzwiowych pojazdów z napędem elektrycznym. Przy okazji okazało się, że inżynierowie już na wczesnym etapie projektowania przeprowadzali symulacje jazdy na słynnym torze, żeby sprawdzić różne opcje zarządzania energią elektryczną i temperaturą w samochodzie. W ostatnich dniach uzyskaliśmy wgląd do wnętrza taycana. Producent przyznaje, że zaprojektował je w imię zasady „mniej znaczy więcej” i starał się przenieść klasykę do ery cyfrowej.

W środku dominują więc prostota, minimalizm i ekrany. Zestaw wskaźników wyświetlany jest na 16,8-calowym, zaokrąglonym wyświetlaczu. Jest większy od centralnego, który ma 10,9 cala i może tworzyć szklaną taflę z opcjonalnym ekranem dla pasażera. 8,4-calowy ekran znajduje się ponadto w konsoli środkowej, czyli tam, gdzie reguluje się zwykle klimatyzację. Auto ma do minimum ograniczoną liczbę przycisków i pokręteł. Dotykowe wyświetlacze nie są jedyną szansą na porozumienie się z samochodem. Taycan wyposażony jest w asystenta głosowego, którego można poprosić o odtworzenie np. konkretnego utworu. Porsche chwali się połączeniem sił z Apple’em i stworzeniem pierwszej w pełni zintegrowanej strumieniowej transmisji muzyki w samochodzie. Apple Music dostarczy ponad 50 mln piosenek.

Nie ma się co dziwić, że Porsche chce wykorzystać każdy moment przed i po premierze, aby przekonać świat, że to początek nowej karty w dziejach koncernu. Taycan pasuje do tego zresztą jak ulał. Napięcie wynosi 800 woltów, podczas gdy zwykle w elektrycznych autach korzysta się z 400. Producent obiecuje więc osiągi i krótszy czas ładowania. Auto ma napęd na cztery koła i ponad 600 KM. Nie odbiega więc od najlepiej uzbrojonych „porszaków” z napędem tradycyjnym.