Portfel Erbudu przebił okrągły miliard

opublikowano: 2009-08-10 07:20

Portfel zamówień Erbudu wynosi już 1,05 mld zł, z czego 490 mln zł przypadnie do wykonania w tym roku. W tym samym okresie 2008 sięgał 734 mln zł.

— Tylko w czerwcu podpisaliśmy umowy w sumie na 250 mln zł. W ofertach mamy złożone obecnie łącznie 3,4 mld zł. Podpisujemy wyłącznie umowy, których marża brutto sięga 5-6 proc. Patrząc na obecny portfel, na koniec 2009 r. najwięcej przychodów pochodzić będzie z segmentu budowy centrów handlowych (40 proc.) i użyteczności publicznej (30 proc.). Mieszkaniówka i budowa dróg wypracują po 13 proc. Najmniej, bo 4 proc., będzie pochodzić z energetyki — wylicza Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu.

Według Adriana Kyrcza z DM IDMSA, marże brutto na poziomie 5-6 proc. są realne, ale niskie.

— Widać na rynku ogromną konkurencję i dlatego firmy, aby walczyć o kontrakty, mocno schodzą z marżą. Zawsze jednak istnieje ryzyko niedoszacowania pozycji kosztowych i wówczas kontrakt może okazać się jeszcze mniej rentowny. W szczególności dotyczyć to może kontraktów dużych, z długim terminem realizacji, w przypadku których rzeczywiste koszty wykonawstwa mogą okazać się znacznie wyższe od założonych przez spółki przygotowujące oferty cenowe — mówi analityk DM IDMSA.

W przyszłym roku władze Erbudu planują zmniejszyć udział mieszkaniówki do 3 proc. na rzecz pozostałych segmentów.

— Widzimy już wzrost przychodów z drogownictwa. W następnych latach chcemy rozbudować ten segment i docelowo mieć z niego 20-30 proc. przychodów — dodaje prezes Erbudu.

W 2008 r. drogi przyniosły 59,18 mln zł przychodów. Spółka budowała głównie drogi lokalne. W minionym tygodniu jednak pochwaliła się zdobyciem pierwszej znaczącej umowy. Dotyczyła ona remontu 12-kilometrowej trasy krajowej S1 na odcinku Toruń — Włocławek o wartości 48,1 mln zł netto.

W tym roku mają zostać rozstrzygnięte przetargi na odcinki autostrad A1, A2, A4 i krajowej siódemki. Erbud startuje w nich w konsorcjach i jest już po prekwalifikacjach.

W planach spółka ma akwizycje w energetyce, ale na razie nic konkretnego na celowniku.

— W Polsce rynek energetyczny ruszy za 3-5 lat. Zlecenia zdobywamy za granicą. Szykują się inwestycje w elektrownie atomowe w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Belgii — mówi Dariusz Grzeszczak.

Spółka zapewnia, że nie ma opóźnień z płatnościami. Zauważa jednak oczywiście większą konkurencję na przetargach. Raport półroczny opublikuje 31 sierpnia. Prezes jest spokojny o wyniki. Prognoz nie podaje.

Anna Pronińska




None
None