Future Healthcare to portugalska firma o zasięgu międzynarodowym, która zarabia na prywatnej opiece zdrowotnej. Jest właścicielem systemu FHNET, za pomocą którego zarządza ubezpieczonymi pacjentami i sieciami placówek ambulatoryjnych i szpitalnych. Ubezpieczycielom pomaga przygotować prywatne polisy zdrowotne skrojone pod standardy konkretnego rynku. FH nawiązało również współpracę ze szwajcarskim towarzystwem reasekuracyjnym Swiss Re, dzięki czemu umożliwi reasekuracje ubezpieczycieli zdrowotnych na polskim rynku.

Owocne miesiące
W Polsce Future Healthcare urządza się od lutego 2018 r. Właśnie kończy kontraktowanie 150 szpitali prywatnych zrzeszonych w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Szpitali Prywatnych i 800 punktów ambulatoryjnych. Firma bierze pod uwagę też współpracę z publicznymi szpitalami, jednak na tym etapie barierą nie do pokonania są regulacje. FH lada moment rozpocznie tournée po zakładach ubezpieczeniowych z ofertą współpracy. Spółka, do której docierają już wieści od zainteresowanych współpracą zakładów, liczy, że pierwszych pacjentów obsłuży najpóźniej w przyszłym roku.
Na razie koncertuje się wyłącznie na polisach szpitalnych, bo — w przeciwieństwie do ambulatoryjnych — jest to niezagospodarowany obszar. Model biznesowy FH polega na płaceniu za każdą wykonaną usługę medyczną (zasada fee for service), gdy w Polsce powszechne jest rozliczanie kapitacyjne — na grupę pacjentów przypada określona pula pieniędzy.
— W długiej perspektywie czasowej chcielibyśmy osiągnąć taki udział na polskim rynku, jaki ubezpieczenia zdrowotne mają na portugalskim. Tam 23 proc. społeczeństwa ma prywatne polisy, obejmujące obsługę ambulatoryjną i szpitalną. To pokłosie niewydolnego publicznego systemu opieki zdrowotnej. Podobne zjawiska obserwujemy obecnie w Polsce, dlatego zakładamy, że nasz model biznesowy bardzo dobrze sprawdzi się też tutaj. Nie słyszeliśmy, aby w Polsce ktoś oferował podobny do naszego produkt — mówi Stanisław Borkowski, partner Future Healthcare.
Zdaniem przedstawiciela FH największym wyzwaniem w prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych jest ich dystrybucja i proces likwidacji szkód, czyli wywiązywanie się z warunków umowy w taki sposób, aby poszkodowany był zadowolony. Stanisław Borkowski deklaruje, że firma, dla której pracuje, zapewni jedno i drugie, zachowując przy tym przystępną dla Polaków cenę ubezpieczenia. Kluczem do sukcesu ma być innowacyjna technologia. Ile będzie kosztować polisa szpitalna i na co może liczyć ubezpieczany? Przy sumie gwarancyjnej, wynoszącej 100 tys. zł miesięczna składka powinna oscylować w okolicy 100 zł. W ramach polisy pacjentowi zostanie udzielona fachowa pomoc medyczna. Oferta nie obejmuje m.in. obsługi szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR) i transplantologii.
— Nasz system opieki zdrowotnej odciąży publiczną służbę zdrowia. Pobyt szpitalny będzie można załatwić prywatnie, a nie czekać godzinami na przyjęcie przez lekarza — przekonuje Stanisław Borkowski.
Rynek rośnie
Z najnowszych danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) wynika, że na koniec czerwca tego roku z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych korzystało ponad 2,7 mln osób. To o 20 proc. więcej niż przed rokiem. Od stycznia do czerwca na polisy tego typu wydaliśmy ponad 430 mln zł, czyli o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem Xeni Kruszewskiej, dyrektor Działu Ubezpieczeń Zdrowotnych w Saltus Ubezpieczenia, drzemiący w takich polisach potencjał nie jest jednak w pełni wykorzystywany, zwłaszcza w obszarze ubezpieczeń grupowych.
— Firmy cały czas traktują je przede wszystkim jako benefit, a zapominają, jak znaczącym wsparciem mogą być w zakresie medycyny pracy. Owszem, w polisach uwzględniane są tego typu świadczenia, jednak pracodawcy traktują je jedynie jako jeden z ich elementów, a nie najważniejszą część — mówi ekspertka.