Portugalczycy zbudują sieć aptek

Alina Treptow
opublikowano: 2012-12-10 00:00

W czasach gdy rynek się kurczy, Grupa Moja Farmacja zamierza uruchomić nawet 140 placówek. Mission impossible?

Sukces Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, pokazał, że Portugalczycy w Polce czują się jak ryba w wodzie. Teraz chce go powtórzyć Grupa Moja Farmacja, której współwłaścicielem jest Pedro Bandeira. W planie jest budowa sieci, liczącej maksymalnie 140 aptek. Gdyby Portugalczycy dotrzymali słowa, wskoczyliby na czwarte miejsce na liście dystrybutorów. Przed nimi znajdowałyby się sieci: Dbam o Zdrowie (Pelion), Mediq i Cefarm (Farmacol), za nimi apteki Dr Max, należące do czeskiego funduszu Penta, i Super-Pharm. Portugalczycy są na początku drogi.

— Do tej pory otworzyliśmy pierwszą aptekę w Poznaniu. W przyszłym roku mamy w planach uruchomienie kolejnych 4-10. Nie wykluczamy też przejęć pojedynczych placówek — mówi Pedro Bandeira, współwłaściciel i członek zarządu Grupy Moja Farmacja.

Sieć aptek Mediq, licząca około 250 placówek, nie obawia się nowego konkurenta. Adam Błażeczek, członek zarządu ACP Pharmy, spółki zarządzającej apteczną grupą, zwraca uwagę, że dzisiaj liczy się znana i rozpoznawalna marka, którą nowy gracz będzie musiał sobie dopiero wypracować.

Problemów Portugalczykom może przysporzyć też ustawa refundacyjna, która doprowadziła do spadków na rynku: zmniejszyła się sprzedaż oraz marże farmaceutów. Nowemu prawu nie podołało nawet Jeronimo Martins i jego sieć aptek Bliska (licząca ponad 30 placówek). Grupa zmieniła strategię — apteki będą działały przy drogeriach Hebe, a ich rozwój nie będzie tak intensywny, jak planowano na początku. Mimo to Pedro Bandeira jest dobrej myśli.

— Farmaceuci mogą przecież nadrobić spadki na lekach bez recepty, suplementach diety czy kosmetykach — twierdzi Pedro Bandeira. Eksperci zwracają jednak uwagę, że nowy gracz z Portugalii trochę się spóźnił.

— Rynek jest przesycony i nie ma już miejsca na kolejnych graczy. Liczba aptek w kolejnych latach powinna się skurczyć do 9 tys., bo ponad 13 tys. to stanowczo za dużo — uważa Krzysztof Jeżowski, ekspert z Pharmed Consulting.

Światełko w tunelu widzi jednak Marcin Gawroński, analityk firmy badawczej IMS Health. Przyznaje, że warunki są dzisiaj znacznie trudniejsze niż w ubiegłych latach. Jednak dobra organizacja i zarządzanie siecią mogą zniwelować problemy. Jego zdaniem, kłopoty rynku są też szansą dla Portugalczyków.

— To znacznie większe możliwości do przejmowania źle zarządzanych i zadłużonych placówek — dodaje Marcin Gawroński.

Według Krzysztofa Jeżowskiego, tylko droga akwizycyjna wydaje się właściwa, ponieważ budowanie od podstawmoże być zbyt czasochłonne. Dodajmy, że inwestor będzie mógł przebierać, ponieważ wiele farmaceutycznych biznesów szuka inwestora, również sieciowych. Pod młotek idą m.in. apteki Phoeniksa, należącego do skandynawskiej grupy Tamro, i grupa Apteka Medyczna.

Oni są, nas nie ma

Największym portugalskim inwestorem w Polsce jest Jeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Biedronka. Istotnym inwestorem jest Banco Comercial Portugues, największy udziałowiec Banku Millennium. Dla portugalskiej firmy budowlanej Mota-Engil Polska jest obecnie najważniejszym rynkiem inwestycyjnym w Europie Środkowej i Wschodniej. Innym sektorem, który może liczyć na zainteresowanie Portugalczyków, są odnawialne źródła energii. Spółka EDP Renovaveis uruchomiła w 2009 r. największy w Polsce park wiatrowy. Z informacji Ministerstwa Gospodarki wynika, że polskie przedsiębiorstwa nie wykazały dotychczas większego zainteresowania inwestycjami na rynku portugalskim.