Portugalia kusi nie tylko smakiem

opublikowano: 29-05-2018, 22:00

Targi, misje i fora gospodarcze – jeszcze w tym roku izba gospodarcza zorganizuje kilka wydarzeń wspierających współpracę i inwestycje

W sobotę zakończyła się 9. edycja Tygodnia Portugalskiego Flavours of Portugal, podczas którego odbyły się m.in. warsztaty o rynku nieruchomości w tym kraju, targi produktów spożywczych i win ze stoiskami 27 producentów, degustacje, a także spotkania B2B portugalskich przedsiębiorców z polskimi firmami.

— Co roku co najmniej 3-4 firmy nawiązują podczas tego wydarzenia pierwsze relacje handlowe z supermarketami lub mniejszymi dystrybutorami — mówi Wojciech Baczyński, dyrektor generalny Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej (PPCC), organizatora wydarzenia.

Szansa dla wielu branż

Obroty handlowe między oboma krajami urosły w ubiegłym roku o 16 proc., do 1,5 mld EUR. Import artykułów rolno-spożywczych sięgnął 96 mln EUR, z czego 20,5 mln EUR stanowiło wino, którego import urósł o 4,5 proc. Portugalia jest szóstym największym eksporterem tego trunku do Polski.

Kto na Portugalskim Tygodniu nie był, niech żałuje. Obchodząca w tym roku 10-lecie izba ma jednak w kalendarzu więcej regularnie odbywających się imprez.

— Jesienią zapraszamy na misję gospodarczą do Lizbony, degustację win portugalskich w Krakowie i Warszawie dla segmentu HoReCa, misję do Sao Paulo oraz warsztaty turystyczne we Wrocławiu i Warszawie, na które przyjadą firmy turystyczne z Portugalii i krajów portugalskojęzycznych — wymienia Wojciech Baczyński (szczegóły w tabelce).

Jeśli chodzi o możliwości turystyczne, jest coraz lepiej: do Portugalii można polecieć bezpośrednio z kilku polskich miast, a w ostatnich trzech latach liczba turystów z naszego kraju odwiedzających Portugalię rośnie rocznie średnio o 25 proc.

Raz na trzy lata (akurat nie w tym roku) PPCC organizuje też Forum Gospodarcze Polska — Portugalia — Angola — Brazylia — Mozambik.

Misja szyta na miarę

Izba od początku działalności przyjmuje misje gospodarczych firm z różnych sektorów, a od trzech lat świadczy podobne usługi dla przedsiębiorców z naszego kraju.

— Raz w roku organizujemy jedną grupową misję gospodarczą do Portugalii i jedną lub dwie do Brazylii. Udział jest płatny, ale gwarantujemy ofertę szytą na miarę — przekonuje dyrektor generalny PPCC.

Największy potencjał, jeśli chodzi o handel z Portugalią, widzi dla przedstawicieli przemysłu spożywczego, producentów organicznej żywności i dostawców przemysłu ciężkiego. W przypadku Brazylii są to kosmetyki, suplementy i przemysł ICT. Inne branże, w których polskie firmy próbują sił na obu rynkach, to materiały budowlane, urządzenia dla szpitali, ceramika i sektor edukacyjny.

— Jesteśmy otwarci na wszystkie sektory, ale decyzja o wyjeździe polskiej firmy zapada po wydaniu przez lokalnych partnerów pozytywnej opinii. Jeśli uznają, że nie ma to sensu, nie organizujemy misji. Mieliśmy takie przypadki — mówi dyrektor generalny PPCC.

Firma, która jedzie z izbą, ma zaplanowanych od sześciu do 10 spotkań w ciągu trzech dni.

— Jednak po jednym wyjeździe nie należy oczekiwać powrotu z wielkimi kontraktami. To dopiero wstęp do dalszych rozmów i wizyt. Niektóre firmy biorą udział w kilku wyjazdach — zastrzega Wojciech Baczyński.

Średnie firmy zaczynają od sprzedaży. Większe — inwestują.

Boją się

— Brazylijski rynek charakteryzuje się dużą liczbą taryfowych i pozataryfowych barier. Powodują one, że produkcja na miejscu, nawet w joint venture, znacznie podnosi konkurencyjność — można to robić również dzięki lokalnym przedstawicielom. Większość polskich przedsiębiorców jednak się tego boi. Selena, która otworzyła fabrykę 15 lat temu, dziś zbiera plony. Can-Pack otworzył miesiąc temu drugą fabrykę w Brazylii. Zauważamy za to wzrost zainteresowania polskich firm Portugalią, czego przykładem jest akwizycja Asseco czy obecność sieci franczyzowej firmy Inglot — wymienia Wojciech Baczyński.

Polskie inwestycje w Portugalii wyniosły na koniec 2016 r. 42,6 mln EUR, a w Brazylii — 22,9 mln EUR. Wartość brazylijskich inwestycji w Polsce jest ujemna (-14,9 mln EUR). Za to z Portugalii do Polski płynęły szerokim strumieniem i wyniosły 1,02 mld EUR, co daje czterokrotnie mniejszemu od Polski krajowi miejsce w pierwszej dziesiątce w rankingu inwestujących u nas państw.

— W ostatnich latach nie było znaczących portugalskich inwestycji, ale jest szansa, że jedna lub dwie niebawem się pojawią — mówi Wojciech Baczyński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Portugalia kusi nie tylko smakiem