Pod koniec czerwca 2017 r. partia Kukiz ’15 wniosła do Sejmu projekt zmian w ustawie o PIT, podnoszący kwotę wolną wszystkich obywateli do kwoty wolnej parlamentarzystów. Pretekstem było korzystanie przez posłów i senatorów z uprzywilejowanej, bardzo wysokiej kwoty wolnej od podatku. Wynosi ona aż 30,4 tys. zł rocznie (dotyczy diety, a nie podstawowego uposażenia), podczas gdy ulga dla zwykłych obywateli jest aż 10-krotnie niższa (przeciętnie 3,1 tys. zł rocznie). „Żadne obiektywne przesłanki nie przemawiają za tym, aby posłowie i senatorowiebyli opodatkowani na warunkach korzystniejszych niż osoby, które powierzyły im te funkcje, czyli wyborcy” — czytamy w uzasadnieniu projektu.

Dziś w Sejmie odbędzie się jego pierwsze czytanie. Posłowie Kukiza wyliczyli, że w efekcie tak znacznego podniesienia kwoty wolnej finanse publiczne stracą 50 mld zł (po 25 mld zł budżet państwa i samorządy), ale wskazali kilka możliwych, ich zdaniem, sposobów załatania tego ubytku (m.in. zabranie 12 mld zł z Funduszu Pracy). Jednak z naszych informacji wynika, że los projektu jest przesądzony. Przeciwny jest przede wszystkim klub PiS.
Bardzo prawdopodobne, że wniesie o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu. Posłowie PiS podeprą się bardzo negatywną wobec projektu opinią Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP). Ostrzega on, że uchwalenie i wejście w życie tego projektu oznaczać będzie katastrofę dla finansów publicznych.
„Wprowadzenie przedłożonego rozwiązania skutkowałoby wzrostem deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych znacznie powyżej 3 proc. PKB. Oznaczałoby to także naruszenie stabilizującej reguły wydatkowej i wzrost relacji długu publicznego do PKB, który mógłby doprowadzić do przekroczenia progu 55 proc. PKB” — czytamy w opinii prezesa NBP.
Podkreśla on, że projekt grozi ponad 20-procentowym ubytkiem dochodów jednostek samorządu terytorialnego (partycypują we wpływach z PIT). Kwota wolna od podatku w Polsce jest jedną z najniższych w Europie. Na przykład we Francji wynosi prawie 26 tys. zł rocznie, w Niemczech prawie 35 tys. zł, Hiszpanii 76 tys. zł.