Posłowie chcą głowy prezesa PZU

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 29-06-2007, 00:00

Jaromir Netzel powinien być odwołany — taką decyzję podjęła wczoraj sejmowa komisja skarbu. Prezes przyjął to spokojnie.

Jaromir Netzel powinien być odwołany — taką decyzję podjęła wczoraj sejmowa komisja skarbu. Prezes przyjął to spokojnie.

Nieoczekiwany przebieg miało wczorajsze posiedzenie sejmowej Komisja Skarbu Państwa. Miało dotyczyć spółki Ruch, tymczasem komisja przyjęła dezyderat skierowany do premiera Jarosława Kaczyńskiego, w którym domaga się zmiany zarządu PZU, w tym odwołania prezesa Jaromira Netzla.

— Przed zarządem stoją strategiczne zadania: przede wszystkim określenia nowych kierunków rozwoju firmy, zmiany zasady zarządzania, zakończenia procesu zmian personalnych, zwiększenia zaufania do kadry kierowniczej oraz wprowadzenia jasnych kryteriów awansu i wynagradzania pracowników. Obecny skłócony zarząd nie jest w stanie sprostać tym wyzwaniom — tak komisja uzasadnia potrzebę odwołania prezesa PZU.

Inicjatorem akcji był poseł Zygmunt Wrzodak, który zarzuca Jaromirowi Netzlowi „podpisywanie umów sponsorskich z dziwnymi spółkami na wiele milionów złotych”. Za głosowało 13 posłów, jeden się wstrzymał. Stanowisko komisji to tylko symbol, bo decyzję o dymisji podjąć może tylko minister skarbu. Komentarza ministra nie udało nam się uzyskać. Opozycja z entuzjazmem przyjęła uchwałę.

— To bardzo dobra decyzja. Jeszcze przed nominacją pana Netzla mówiliśmy, że nie ma kompetencji, by być prezesem największego polskiego ubezpieczyciela — mówi Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PO.

W PZU decyzję posłów przyjęto spokojnie.

— Dezyderat nie jest adresowany do prezesa Netzla, lecz do premiera. Na razie wszystko wskazuje na to, że prezes ma poparcie ministra skarbu — mówi Tomasz Brzeziński, rzecznik PZU.

Politycy wytykają grzechy prezesa.

— Prezes Netzel prezentuje najgorszy z możliwych przykładów zarządzania spółką. Panuje chaos, a promowani w spółce są zaufani ludzie prezesa — mówi Małgorzata Ostrowska, posłanka SLD.

— Nie zrobił nic w sprawie konfliktu z Eureko. Za jego prezesury sytuacja nie tylko się nie poprawiła, ale wręcz pogorszyła. Coraz więcej wskazuje na to, że Polska stoi w tym konflikcie na przegranej pozycji — dodaje Zbigniew Chlebowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu