Posłowie chcą kolejnej kiepskiej opery mydlanej

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-05-31 00:00

Zachodzi poważne podejrzenie, graniczące z pewnością, że gdyby każdego z 460 posłów naszego, jeszcze panującego nam, Sejmu zapytać jednocześnie o godzinę albo — dajmy na to — o najkrótszą drogę z Sejmu, powiedzmy, do Łazienek, to nie uzyskalibyśmy dwóch jednakowych odpowiedzi. I to wcale nie dlatego, że posłowie mają kiepskie, źle chodzące zegarki czy nie znają Warszawy. To towarzystwo powołuje speckomisję, która ma zbadać zarzut nieprawidłowości w nadzorze Ministerstwa Skarbu Państwa w spółce PKN Orlen oraz zarzut wykorzystania służb specjalnych (d. UOP) do nielegalnych nacisków na organy wymiaru sprawiedliwości w celu uzyskania postanowień służących do wywierania presji na członków zarządu PKN Orlen.

Z całym szacunkiem dla naszych parlamentarzystów, ale mam wrażenie, że już samo tak sformułowane zadanie dla wielu z nich jest niezrozumiałe i znacznie przekracza poziom skutecznej percepcji. A co dopiero wspominać o wykonaniu tego zadania. Poprzednia speckomisja, która sprawdzała, co Rywin ma za pazuchą (Rywingate), pokazała nam wiele rzeczy: kto lubi owies, co kto ma w oczach, pionowe korytarze i poziome windy w Agorze, ale nawet na jotę — jak się po czasie okazało — nie przybliżyła nas do wyjaśnienia sprawy. Jeżeli znowu mamy oglądać kolejny najdłuższy serial nowożytnej Europy, kolejną, obrzydliwą, operę mydlaną, to chociaż wymieńmy jej aktorów. Może nie będzie tak bezdennie głupia.