Posłowie zamierzają zlikwidować bonusy
Ministerstwo Finansów nie policzyło, ile budżet może zarobić na zmianach
PODATKOWY LIFTING: Tego typu zmiany w przepisach podatkowych można porównać do face liftingu, czyli ściągania skóry za uszami, żeby twarz się nie marszczyła — mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. fot. Małgorzata Pstrągowska
Z ustawy podatkowej, w ramach cięć po ulgach, ma zniknąć część tzw. bonusów pracowniczych, czyli rozmaitych niepieniężnych form wynagradzania pracowników. Znikną bony towarowe i inne prezenty od firmy. Taka forma gratyfikacji przestanie się po prostu pracodawcom opłacać.
Właściciele firm, by ominąć dodatkowe koszty, często uciekają się do wynagradzania pracowników tzw. bonusami. Finansują im więc różnego rodzaju wyjazdy, kursy, służbowe telefony i samochody, paczki okolicznościowe czy wreszcie rozdają świąteczne bony towarowe. Korzyści są z tego obopólne. Pracownik dostaje dodatkowe wynagrodzenie „w naturze”, od którego nie płaci podatku. Pracodawca też korzysta. Od tej części wynagrodzenia, którą wypłacił w bonach, talonach, premiach rzeczowych czy rachunkach za telefon, nie odprowadza składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne.
Limity na bilety
W nowelizacji ustawy podatkowej bony towarowe znikają z katalogu zwolnień przedmiotowych. Pozostają natomiast rzeczowe świadczenia okolicznościowe. Cóż to takiego? Ustawa nie wylicza pełnego katalogu, lecz podaje tylko przykłady. Są to „w szczególności” paczki świąteczne dla dzieci oraz bilety na imprezy sportowe i kulturalne. Nie da się jednak dzięki tym bonusom uciec radykalnie od podatku – projekt przewiduje bowiem limit. Pracodawca będzie mógł w ciągu roku przekazać jednemu pracownikowi prezenty warte nie więcej niż równowartość najniższego wynagrodzenia za pracę za grudzień roku poprzedzającego rok podatkowy. W grudniu 1999 roku najniższe wynagrodzenie — według danych GUS — wynosiło 670 zł, ulga jest więc znikoma.
Benzyna pod lupę
Ograniczeń powinny się również spodziewać osoby, które dostają od firmy pieniądze na eksploatację samochodu w celach służbowych. Przebieg pojazdu musi być udokumentowany w specjalnej ewidencji, której wzór opracuje Ministerstwo Finansów. W formularzu trzeba będzie podać datę i cel wyjazdu, opis trasy, liczbę pokonanych kilometrów, stawkę za 1 km przebiegu oraz ogólną kwotę za przejazd całej trasy.
Korzyść niewielka
Według doradców podatkowych, budżet państwa wiele na likwidacji bonusów nie zyska.
— To nie znaczy, że równowartość bonów będzie pracownikom wypłacana i dzięki temu będą płacić wyższe podatki. Pieniądze zostaną po prostu w kieszeniach pracodawców. Lepszym rozwiązaniem byłoby usunięcie wszystkich zwolnień przedmiotowych i drastyczne obniżenie podatków — uważa doradca podatkowy jednej z firm konsultingowych.
— Jestem przeciwny jakimkolwiek zwolnieniom i wyłączeniom. System podatkowy powinien być prosty i jasny. Stawki są wysokie właśnie dlatego, że jest tyle zwolnień przedmiotowych i podmiotowych. Jednak likwidacja kilku przywilejów to tylko ruchy pozorne i nie do końca przygotowane – mówi Robert Gwiazdowski, ekspert podatkowy Centrum im. Adama Smitha.
Specjalnych korzyści z likwidacji tych zwolnień nie widzi również Ministerstwo Finansów. Skutków takiego cięcia nie uwzględniło w symulacjach budżetowych, nie prowadzi również statystyk, ilu podatników z tego korzysta i jaka jest skala zjawiska.
Projekt ustawy podatkowej jest już w Sejmie, a ściślej — gdzieś w drodze między komisją finansów publicznych, która występuje w roli autora, a marszałkiem Sejmu. Wkrótce powinien doczekać się pierwszego czytania.