Pośrednicy wylewają żale na BRE Bank

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 14-01-2009, 00:00

Bank mocno nadepnął na odcisk pośrednikom. Zabolało i podniósł się krzyk. Ale o co chodzi? — pyta BRE Bank.

Bank mocno nadepnął na odcisk pośrednikom. Zabolało i podniósł się krzyk. Ale o co chodzi? — pyta BRE Bank.

Tydzień temu mBank i Multibank, detaliści z grupy BRE Banku, zaczęli kampanię promocyjną "Powrót franka". Banki chwaliły się, że znowu pożyczają na 100 proc. wartości nieruchomości w szwajcarskiej walucie. Jak się okazało, frank wrócił, ale tylko do oddziałów BRE Banku, bo tylko tutaj można kredyt zaciągnąć na przyzwoitych warunkach. U pośredników kosztuje kilka razy drożej.

Nowy standard?

mBank i Multibank naliczają inną marżę, gdy klient zadłuża się w ich sieci, a inną — gdy w sieciach zewnętrznych. Krew w żyłach pośredników się zagotowała. Wczoraj Związek Firm Doradztwa Finansowego wystosował w tej sprawie oficjalny protest.

"Zadaniem doradców finansowych jest proponowanie klientom najkorzystniejszych z dostępnych na rynku rozwiązań. W związku z powyższym z niepokojem obserwujemy pojawiającą się na rynku tendencję do różnicowania ofert między placówki własne banków a zewnętrzne firmy doradztwa finansowego. Przykładem takich praktyk jest zmiana polityki przez BRE Bank" — czytamy w oświadczeniu.

Zdaniem pośredników, takie praktyki "godzą w interesy klientów i zmniejszają przejrzystość rynku usług finansowych, utrudniając podejmowanie decyzji kredytowych". Na koniec wyrażają oni nadzieję, że śladem BRE Banku nie pójdą inne banki i różnicowanie cen nie stanie się rynkowym standardem.

Karta się odwróciła

Obwiniony odpowiada krótko. Paweł Kucharski, dyrektor ds. mBanku i Marketingu Bankowości Detalicznej BRE Banku, wyjaśnia, że oferta banku odpowiada realiom rynkowym i jest podobna do polityki konkurentów. Inne są natomiast warunki w specjalnej promocji skierowanej do własnych klientów.

— Oferty promocyjne towarzyszą rynkowi finansowemu od dawna i są naturalnym elementem konkurencji —kwituje Paweł Kucharski.

Z tym, że warunki konkurencji znacznie się zmieniły. Marta Czajkowska, analityk KBC Securities, uważa, że pośrednicy kredytowi muszą przywyknąć do nowych realiów.

— Banki ograniczają akcję kredytową i trudno się dziwić, że do sprzedaży angażują własną sieć i pracowników, którzy mają dzięki temu pracę — mówi Marta Czajkowska.

Zmienią się też warunki współpracy pośredników z bankami.

— Ich siła przetargowa jest mniejsza. Karta odwróciła się. Teraz to pośrednicy muszą zabiegać o banki — mówi analityk KBC Securities.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane