Pośredników kuszą pieniądze
Szefowie agencji nieruchomości każą otwierać podwładnym własne firmy
PRZYCIĄGAJĄ WYZWANIA: Małgorzata Sałamacha, dyrektor stażystów z agencji nieruchomości Drągowski, uważa, że ważniejsze od zarobków w tej pracy są wyzwania stojące przed pracownikiem. fot. MP
Agent nieruchomości pracuje od godz. 7 do 23, również w soboty i niedziele. Zwykle sam prowadzi własną działalność gospodarczą, płaci firmie matce za korzystanie z biura i sam uiszcza składki ZUS. Choć z pozoru nie są to zachęcające warunki, to właściciele agencji twierdzą, że chętnych do pracy w tym zawodzie jest wielu.
— Na tym rynku pracy jest niewielu wartościowych ludzi. Do naszej firmy wpływa miesięcznie około 100 ofert, z tego można wybrać jedną do trzech — twierdzi Małgorzata Sałamacha, dyrektor stażystów z agencji nieruchomości Drągowski.
Małgorzata Sałamacha twierdzi, że agent powinien być człowiekiem odpowiedzialnym, miłym, życzliwym, potrafiącym wczuć się w sytuację klienta. Powinien umieć wytworzyć poczucie bezpieczeństwa, dać do zrozumienia klientowi, że jest dla niego najważniejszy.
— Chcąc zostać agentem nieruchomości, trzeba sprostać bardzo wysokim wymaganiom. Konieczne jest wyższe wykształcenie, potrzebna jest też znajomość języków obcych. Można powiedzieć, że są to wstępne kryteria, ponieważ cały czas trzeba podnosić swoje kwalifikacje — dodaje pracownik agencji nieruchomości Unikat.
Agent nieruchomości jest bardziej prawnikiem niż handlowcem. Z takim twierdzeniem zgadza się większość przedstawicieli biur obrotu nieruchomościami.
Nie dla zwykłej akwizycji
— W tej pracy wykluczone są działania akwizycyjne. Agent musi być prawnikiem, gdyż powinien zapewnić klientowi pełną obsługę prawną. Musi też być dobrym doradcą, ponieważ pomaga ludziom dokonać bardzo często życiowego wyboru — podkreśla Bartosz Ceglarski, dyrektor oddziału warszawskiego firmy Polanowscy Nieruchomości.
— Sprawy związane z własnością nieruchomości są bardzo trudne i dlatego agentowi potrzebna jest bardzo duża wiedza z zakresu prawa — zaznacza Małgorzata Sałamacha.
Od zmierzchu do świtu
Oprócz wysokich wymagań związanych z kwalifikacjami, agent powinien być człowiekiem o dużej wytrzymałości fizycznej, ponieważ w tej pracy nie może liczyć na zbyt wiele wolnego czasu.
— Na pewno nie jest to praca na całe życie. Agenci przychodzą do biura już o 7 rano i do godziny 11 umawiają się na spotkania, które trwają czasami do godziny 23. Oczywiście agenci pracują też w soboty i niedziele — mówi Bartosz Ceglarski.
Same warunki zatrudnienia też nie są zachęcające. Agenci w większości wypadków żyją tylko z prowizji. Urlop czy choroba pozbawiają więc ich możliwości zarobku. Za możliwość pracy w jednej z firm trzeba płacić 600 zł.: za korzystanie z biura, telefonów i komputerów, a co najważniejsze z dobrej marki firmy. Do tego należy założyć własną działalność gospodarczą i opłacać samemu ZUS — około 400 zł miesięcznie.
— Jest to praca wyczerpująca, a często niepewny zarobek. Zawód ten nie cieszy się wśród społeczeństwa prestiżem — podsumowuje pracownik Unikatu.
Co ich trzyma
Wypada więc zadać pytanie, co ciągnie młodych ludzi do pracy agenta nieruchomości. Odpowiedź jest prosta: zarobki. Bartosz Ceglarski twierdzi, że większość agentów w jego firmie zarabia miesięcznie około 5 tys. zł na rękę. Po pewnym czasie można sobie też wyrobić renomę.
— Pracują u nas agenci, którzy nie odbierają telefonów stacjonarnych, tylko komórkowe. Klienci polecają bowiem sobie dobrych agentów, dzięki czemu ci ostatni mają stałe zlecenia — tłumaczy Bartosz Ceglarski.
Przedstawiciele agencji nieruchomości twierdzą, że rotacja w ich firmach jest niewielka. Ich zdaniem, agenci rzadko sami odchodzą. Okazuje się też, że nie dla wszystkich najważniejsze są pieniądze.
— W tej pracy poznaje się bardzo wielu ludzi, a to daje dużą satysfakcję. Jeżeli natomiast nastawi się na branie, a nie dawanie, to nie osiągnie sukcesu. Jeśli ktoś skoncentruje się na sprawie i kliencie, a nie na pieniądzach, to może dużo osiągnąć. Dlaczego ludzie chcą pracować w tym zawodzie? Myślę, że najważniejszą sprawą są wyzwania stojące przed człowiekem, dopiero na drugim miejscu chodzi o pieniądze — uważa Małgorzata Sałamacha.