Postanowienia noworoczne? I tak się nie uda...

opublikowano: 30-12-2018, 22:00

Ludzie, którzy naprawdę zmieniają swoje życie, są dla siebie wyrozumiali i nie oczekują natychmiastowych postępów

Dla sklepów sportowych, klubów fitness i wydawców książek o zdrowej diecie nastał czas żniw. Ma to związek z naszymi postanowieniami noworocznymi. Kto żyw, chce schudnąć, poprawić swoją kondycję i sylwetkę, stać się lepszą wersją siebie. Za tydzień lub dwa większość z nas zarzuci swoje pomysły na samodoskonalenie. Nawet nie tkniemy swoich karnetów na siłownię, dresów i sprzętów do ćwiczeń, choć wydaliśmy na nie majątek. Dlaczego szanse na zmianę wieloletnich nawyków są nikłe?

Pozytywne podejście jest równie ważne, jak wysiłek. O zrywaniu ze złymi nawykami powinniśmy myśleć raczej w kategorii korzyści niż wyrzeczeń — mówi Adam Bodziak, ekspert od wizerunku i amator rozwoju osobistego .[
Zobacz więcej

NASTAWIENIE:

Pozytywne podejście jest równie ważne, jak wysiłek. O zrywaniu ze złymi nawykami powinniśmy myśleć raczej w kategorii korzyści niż wyrzeczeń — mówi Adam Bodziak, ekspert od wizerunku i amator rozwoju osobistego .[ Fot. TP

Za dużo, za szybko

Pod koniec roku wstępuje w nas nowa energia. Myślimy, że jesteśmy w stanie przenosić góry. Euforia znika równie szybko, jak się pojawia, a jej miejsce zajmuje rozczarowanie sobą. Zaczynamy obwiniać się o brak charakteru i słabą wolę. Tymczasem skazaliśmy się na porażkę przez nadmierne oczekiwania. Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus, twierdzi, że optymizm to miecz obosieczny — zachęca do pracy nad sobą, ale często wiąże się z brakiem umiaru, który objawia się w tym, że nasz plan jest zbyt ambitny i spodziewamy się natychmiastowych wyników.

— Jako menedżerowie i specjaliści wiemy, że wielki projekt biznesowy trzeba rozbić na kilka mniejszych, inaczej go nie zrealizujemy. Szkoda, że podobnego rozsądku nie mamy, gdy chodzi o postanowienia noworoczne i rozwój osobisty. Narzucamy sobie mordercze tempo, nie określamy celów cząstkowych, a potem się dziwimy, że tak szybko opadliśmy z sił — wskazuje Michał Gembal.

Na wypracowanie dobrych nawyków ludzie potrzebują średnio 66 dni (a nawet 254 w przypadku najbardziej opornych) — obliczyli badacze z londyńskiego University College. Mało kto jest jednak tak cierpliwy. Po 17 dniach zwykle jeszcze nie widać efektów, ale zamiast kontynuować wysiłek, stwierdzamy, że to nie ma sensu — i odpuszczamy sobie.

Ukryte bariery

Jeśli korzyść z wcześniejszych zachowań była duża, wracamy do nich mimo silnej presji na zmianę. Przykład: chcieliśmy rzucić palenie, ale lubiliśmy wystawać przed biurowcem, wciągając dymka z kolegami — to świetna okazja do pielęgnowania życia towarzyskiego, oderwania się od obowiązków i niewinnych firmowych plotek. Teraz brakuje nam tego wszystkiego dużo bardziej niż nikotyny.

Adam Bodziak, ekspert od wizerunku, zwraca uwagę, że sukces w dużym stopniu zależy od samooceny jednostki — kto bardziej przejmuje się zdaniem innych niż własnym, raczej poniesie porażkę. Zrezygnuje z diety, ćwiczeń fizycznych czy stanowczego formułowania swoich oczekiwań, gdy tylko usłyszy nutkę zwątpienia w czyimś głosie.

— Wyobraźmy sobie pracownika, który postanowił stać się asertywny i częściej mówić innym „nie”. Gdy jednak odmawia szefowi wzięcia nadgodzin, czuje się źle, więc następnym razem się zgadza, by uniknąć dyskomfortu. Woli dawać się wykorzystywać niż stracić opinię osoby miłej, uczynnej, na której zawsze można polegać — wskazuje spec od wizerunku.

Eliminacja autodestrukcyjnych zachowań — dodaje — niekiedy wymaga terapii psychologicznej, przepracowania swoich kompleksów, przezwyciężenia barier i hamulców w naszych głowach. Niektóre zostały tam zainstalowane, gdy dopiero kształtowała się nasza osobowość.

— Znam człowieka, który był prymusem w szkole i na studiach. Zawsze go chwalono i stawiano za wzór. Spełnianie oczekiwań rodziców, nauczycieli i innych dorosłych wydawało się sensem jego życia. Do dziś nie wyzbył się syndromu kujona, ale jeśli w dzieciństwie mu to pomagało, teraz bardzo przeszkadza. Chciałby wybić się na niezależność, pokazać szefowi, że trzeba się z nim liczyć, ale nie potrafi postawić na swoim. Bez pomocy psychologa wszystkie jego plany rozwojowe i karierowe spalą na panewce — mówi Adam Bodziak.

Społeczne uwarunkowanie

Czy w realizacji postanowień noworocznych wesprą nas najbliżsi? Nie liczmy na to. Jesteśmy istotami społecznymi, przez co zachowania, które postrzegamy jako podporządkowane naszej samokontroli, pod wieloma względami pozostają pod kontrolą — wyjaśnia w książce „Siła woli” trenerka i psycholog Kelly McGonigal. Przypuśćmy, że zaczęliśmy biegać, chodzić na basen lub grać w kosza. Jeśli mamy z kim to robić, świetnie. Jeżeli nie, prawdopodobieństwo, że wkrótce zrezygnujemy z tych form rekreacji, jest ogromne. Złe nawyki, jak bierny odpoczynek przed telewizorem, są zaraźliwe. Dowiedli tego naukowcy z National Boreau of Economic Research, którzy przez cztery lata przyglądali się ruchowej aktywności 3,5 tys. słuchaczy akademii lotnictwa wojskowego — od testów sprawnościowych w szkole średniej po regularne egzaminy w akademii. Okazało się, że najmniej wysportowany kadet w dywizjonie powodował stopniowy spadek formy u wszystkich jego koleżanek i kolegów.

Czyli co — znowu się nie uda? Skąd ten pesymizm! Garstka najlepszych — jakieś 8 proc. — skutecznie traci wagę, rzuca palenie i wytrwale uczęszcza na siłownię, fundując sobie zdrowie i sześciopak na brzuchu. To ci, którzy nie zawiesili sobie poprzeczki zbyt wysoko, są dla siebie wyrozumiali w chwilach słabości i cierpliwie czekają na efekty. Cechuje ich też to, że nie działają w pojedynkę, ale szukają wsparcia osób podejmujących podobne wyzwania. W gronie przyjaciół zawsze jest przyjemniej i łatwiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu