Postkomunistyczna Europa się wyludnia

Od upadku komunizmu z Bułgarii zniknął co piąty mieszkaniec, a w Polsce wzrost liczby ludności wyhamował niemal do zera

Choć w starzeniu się społeczeństw przodują najbardziej rozwinięte gospodarki, to jednak prawdziwa katastrofa demograficzna dotyka kraje postkomunistyczne. W wielu krajach Europy Środkowej i Wschodniej tempo spadku ludności w ostatnim ćwierćwieczu sięga co najmniej kilkunastu procent. Choć na tle regionu Polska to prawdziwy prymus, to jednak szybciej rosła ludność w tak starzejących się społeczeństwach, jak Niemcy czy nawet Japonia. Liczba ludności Polski osiągnęła szczyt w połowie lat 90., by od tamtego czasu powoli się kurczyć. Co więcej — dane zawyża fakt, że większość wyjeżdżających na Zachód w celach zarobkowych nie wymeldowuje się w kraju.

Tym samym boom demograficzny, który trwał w Polsce od czasów wojny, odszedł w przeszłość. Między 1946 a 1990 r. liczba ludności kraju zwiększyła się aż o 59 proc. Tymczasem, według danych Eurostatu, przytaczanych przez „Rzeczpospolitą”, do 2060 r. liczba Polaków może się zmniejszyć do 33 mln. Jeszcze gorzej jest w liczącej nieco ponad 7 mln osób Bułgarii, gdzie liczba ludności spadła ostatnio najniżej od ponad 60 lat. Od 1990 r. „zniknęło” tam 21 proc. mieszkańców. Niewiele lepiej jest w byłych republikach radzieckich. Liczba ludności w Mołdawii, Estonii i na Łotwie spadła o blisko 20 proc., a ludność Ukrainy „odchudziła się” o 14 proc. Fatalna sytuacja panuje w części republik byłej Jugosławii, poradzieckich republikach zakaukaskich, a także w Rosji, na Węgrzech i w Rumunii. We wszystkich tych krajach liczba mieszkańców spadła o co najmniej 4 proc. Co ciekawe, czerwoną latarnią w światowej demografii został jednak kraj pozaeuropejski. Ludność leżących na Pacyfiku Wysp Cooka skurczyła się od 1990 r. aż o 44 proc. Wszystko dlatego, że w ostatnich latach około 22 tys. mieszkańców terytorium zajmującego powierzchnię o połowę mniejszą od Warszawy wyemigrowało do Nowej Zelandii. A kto znalazł się na przeciwnym biegunie? Od 1990 r. w czołowej trójce krajów o największym przyroście liczby ludności znalazły się aż trzy kraje z regionu Zatoki Perskiej. Ludność Kataru wzrosła prawie pięciokrotnie, Zjednoczonych Emiratów Arabskich trzykrotnie, a Bahrajnu ponaddwuipółkrotnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy