Poświąteczne wzrosty i lenistwo na GPW

Jakub Ozdowski
opublikowano: 29-12-2008, 17:01

Trudno spodziewać się, by okres między świętami a sylwestrem przyniósł większe emocje na giełdach. Choć WIG20 pozostawił w tyle większość europejskich indeksów, to już od kilku sesji można narzekać na symboliczny poziom obrotów. Wydaje się, że od zeszłego poniedziałku na GPW trwa konkurs na najnudniejszą sesję 2008 r.

Inwestorzy, którzy nie udali się na przedłużony świąteczny wypoczynek, nie prześcigają się w kupowaniu akcji od zeszłego poniedziałku. Gdyby zsumować poziomy obrotu z ostatnich 3 giełdowych notowań, mielibyśmy całkiem przyzwoity wolumen transakcji. Choć poniedziałkowa sesja miała dużo bardziej wyraźny kierunek od dwóch poprzednich, była równie spokojna. WIG20 rozpoczął dzień od minimalnych wzrostów, podobnie jak większość europejskich indeksów. Po blisko godzinie handlu na GPW krajowym blue chipom udało się na kilkanaście punktów zbliżyć do 1,8 tys. pkt. Na tym poziomie WIG20 pozostał aż do dogrywki. Ostatecznie blue chipy zyskały 1,6 proc. Niestety, wiele do życzenia pozostawia poziom obrotów. W poniedziałek inwestorzy na całym rynku nie nakręcili nawet 0,5 mld zł!

Wśród krajowych blue chipów najmocniej w górę poszły akcje GTC. Walory spółki poszczyciły się 6,6-proc. wzrostem. Wydaje się, że wyraźnie na ten wzrost zasłużył; ostatnie sesje przed świętami nie były dla niego udane. Tuż za GTC znalazł się groszowy Bioton. Spółka biotechnologiczna wzrosła o ponad 5,3 proc. Największym jednak wsparciem dla WIG20 okazał się największy polski bank, Pekao, zyskujący 2,9 proc. Fason trzymał także KGHM. Lubiński kombinat poszedł w górę o 2 proc. W czasie sesji na GPW, na giełdzie w Londynie miedź drożała o ok. 1 proc.

Na szerokim rynku najmocniej w górę poszły notowania debiutującego w poniedziałek dewelopera. Mirbud poszybował w górę aż o 148 proc., do prawie 2,5 zł. Dalej znalazł się Petrolinvest. Spółka wydobywcza, której jednym z głównych akcjonariuszy jest Ryszard Krauze, poszła w górę o ponad 20 proc. Tak pokaźny wzrost można wiązać z dynamicznie drożejącą ropą naftową, która w elektronicznym handlu zarówno w Nowym Jorku, jak i na giełdzie w Londynie, drożała nawet do ponad 40 USD za baryłkę (z powodu obaw o dostawy surowca z Bliskiego Wschodu, największego regionu produkcyjnego). Inwestorzy cieszyli się również ze zwiększenia przez Petrolinvest zaangażowania w jedną z kazachskich spółek. Szkoda tylko, że obroty były bardzo mizerne - przekroczyły zaledwie 4,5 mln zł.

Inwestorzy mieli, co prawda, przed świętami okazję do zawierania transakcji zmniejszających kwotę podatku od zysków kapitałowych (realizowania strat), ale widocznie większość z nich zrobiła to już wcześniej, a być może nie potrzebowała tego w ogóle czynić. Teraz handel mogą ożywić już tylko przetasowania w portfelach instytucji finansowych. OFE oraz TFI będą chciały uporządkować swoje bilanse, by z czystymi kartami wejść do gry w nowym roku.

Nadchodzące dni nie będą przepełnione ważnymi publikacjami makroekonomicznymi, więc większość inwestorów spokojnie może kontynuować urlopy. Do końca roku pozostały już tylko dwie sesje, w tym skrócona sylwestrowa. Trudno liczyć, by w tym roku miało się coś jeszcze ważnego wydarzyć. O słabości nastrojów świadczy to, że niewiele osób mówi z optymizmem o możliwości pojawienia się efektu stycznia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Ozdowski

Polecane