Po akcesji Polski eksport wyrobów mleczarskich ruszył z kopyta. Jego wartość wzrośnie w tym roku do 400 mln USD.
Po trzech miesiącach obecności Polski w Unii Europejskiej wyniki sektora mleczarskiego, podobnie jak branży mięsnej, wykazują rekordową dynamikę wzrostu. Popyt na polskie sery, masło i mleko w proszku jest za granicą tak wielki, że mleczarnie nie nadążają z ich produkcją.
— Wartość eksportu wyrobów mleczarskich wzrośnie w tym roku o minimum 30 proc. i powinna przekroczyć 400 mln USD — mówi Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.
Rosjanie prześwietlą
Warto dodać, że dzięki wielomiliardowym nakładom inwestycyjnym poniesionym w ostatnich latach przez branżę mleczarską, normy unijne spełnia większość działających w Polsce zakładów mleczarskich. Certyfikaty unijne zdobyło już 210 z ponad 300 mleczarni. To jednak nie wystarcza rosyjskim służbom weterynaryjnym. Piotr Kołodziej, główny lekarz weterynarii, informuje, że polskie firmy mleczarskie, które chcą sprzedawać swoje wyroby na rynku rosyjskim, prawdopodobnie na przełomie września i października zostaną poddane kontroli rosyjskich lekarzy weterynarii — tak jak to miało miejsce w przypadku zakładów mięsnych.
Skup rośnie
Wzrost sprzedaży w branży pociąga za sobą wzrost ilości skupowanego mleka oraz jego cen. Waldemar Broś prognozuje, że w tym roku firmy mleczarskie skupią 7,7- -7,8 mld l mleka, czyli o kilka proc. więcej niż przed rokiem.
— Ceny skupu wzrosły w ostatnich miesiącach od 18 do 29 proc. w zależności od regionu kraju — mówi.
Najwięcej, ponad 1,20 zł za litr, płacą spółdzielnie na Podlasiu. To dlatego, że działają tam dwie największe i najbogatsze w Polsce spółdzielnie mleczarskie — Mlekpol i Mlekovita. Waldemar Broś podkreśla jednak, że nie wszystkim mleczarniom rosną zyski. Według niego, producentom bazującym na sprzedaży galanterii mlecznej w kraju (kefiry, jogurty itd.) dał się w ostatnich miesiącach we znaki spadek cen oferowanych za te wyroby przez sieci handlowe. Tego spadku nie odczuli jednak konsumenci.