Poszukiwacze surowców mają ból głowy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-08-04 00:00

Minister środowiska zmienił zdanie tylko w sprawie koncesji na miedź, ale niepokoić mogą się poszukujący i węgla, i soli.

Wbrew pozorom czwartkowa decyzja ministra środowiska o ponownym rozpatrzeniu miedziowych wniosków koncesyjnych nie dotyczy tylko miedzi. Zainteresować się nią powinny również firmy węglowe, starające się o koncesje na Lubelszczyźnie, a także te, które interesują się złożami soli potasowej w okolicach Pucka.

MOŻE ZNÓW DOSTANIE: Miedzi Copper, której szefuje Stanisław Speczik, już cieszyła się z otrzymanych koncesji, ale minister postanowił ponownie usiąść do sprawy. Niewykluczone, że znów przyzna koncesje Kanadyjczykom. [FOT. GK]
MOŻE ZNÓW DOSTANIE: Miedzi Copper, której szefuje Stanisław Speczik, już cieszyła się z otrzymanych koncesji, ale minister postanowił ponownie usiąść do sprawy. Niewykluczone, że znów przyzna koncesje Kanadyjczykom. [FOT. GK]
None
None

Kanadyjczycy mówią „stop”

O koncesje miedziowe konkurował KGHM, kontrolowany przez skarb państwa, oraz Miedzi Copper, należąca do prywatnych inwestorów z Kanady.

Punktem zapalnym była rywalizacja o obszary: Bytom Odrzański i Kotla. Ministerstwo Środowiska, którego zadaniem jest przyznawanie koncesji surowcowych, przyznało je Miedzi Copper. W odpowiedzi KGHM, oburzony, odwołał się od tej decyzji. A w zeszły czwartek resort ogłosił, że procedurę przeprowadzi od nowa. Tym razem oburzyli się Kanadyjczycy.

— Na razie wstrzymujemy wszelkie nowe inwestycje w Polsce i zobaczymy, co dalej. Prawdopodobnie zainteresujemy się nowym przetargiem koncesyjnym, ale nie wiadomo przecież na razie, jakie wymagania postawi teraz resort środowiska. Nie wiadomo też, jak długo cały proces będzie trwał tym razem. Poprzedni ciągnął się przez blisko 2 lata! Inwestorzy naszego kalibru nie będą tyle czekać. Mają przecież inne projekty, które mogą realizować — oburza się Stanisław Speczik, prezes Miedzi Copper. Jego firma miała wydać do końca 2015 r. jeszcze 250 mln zł, na badania i wiercenia. Nie wyda, bo warunki są niepewne.

— Trudno jest objaśnić naszemu kanadyjskiemu zarządowi meandry polityki koncesyjnej w Polsce — uważa Stanisław Speczik.

Inni czekają

Podobny problem z wyjaśnieniami mogą mieć zagraniczne firmy, które starają się o koncesje wokół lubelskiej kopalni Bogdanka, słynącej z niskich kosztów wydobycia węgla. Konkuruje z nimi sama Bogdanka. A firmy obawiają się, że polska kopalnia może mieć fory, podobnie jak — ich zdaniem — KGHM.

— Decyzja w sprawie KGHM i Leszno Copper powoduje, że ministerstwo ryzykuje zarzut nierównego traktowania inwestorów — uważa Artur Kluczny z australijskiego PD CO. Jednego konkurenta polskie niejasne procedury już zresztą zniechęciły.

— Trwało to zbyt długo, aby można było podejmować pod tym kątem jakiekolwiek decyzje biznesowe. Zrezygnowaliśmy z biznesu w Polsce — mówi Paul Ray, szef Columbus Energy. Podobne obawy mogą nękać firmy pragnące szukać surowców wokół Pucka. O tę koncesję również ubiega się państwowy KGHM (na sól i miedź), a jego rywalami są Mineralis z grupy Romana Karkosika (sól), Polski Potas (sól) i Darley Energy (sól).

To nie koniec, bo na koncesje solne nachodzi koncesja łupkowa, na której pracuje Lane Energy. Firmy poszukujące gazu z łupków mają relatywnie komfortową sytuację, bo w ich branży konkurencyjnych wniosków praktycznie dziś nie ma. W miarę rozwoju poszukiwań inwestorów ubywa, a z koncesji raczej się rezygnuje, niż o nie ubiega.

Gdzie ta polityka?

Jest szansa, że podobne problemy rozwiąże polityka surowcowa, nad którą pracuje od kilkunastu tygodni ministerstwo infrastruktury i rozwoju. Ma określić, które surowce mają dla państwa charakter priorytetowy, a także określić cele polityki koncesyjnej państwa. [GRA]