Potajemne ruchy na Łuckiej

Wojciech Surmacz
10-01-2005, 00:00

Ozon Media kończy prace nad tygodnikiem. Czy zmieniający się jak w kalejdoskopie prywatni udziałowcy udźwigną wprowadzenie pisma na rynek?

W portalu drukarnie.com.pl wisi oferta wykonania zlecenia (z 8 listopada 2004 r.): broszura 220x275 mm, oprawa zeszytowa (dwie zszywki), druk cyfrowy. Objętość: 88 stron (środek) + 4 strony (okładka). Kolory: 4+4. Nakład: 50 sztuk. Docelowo na papierze typu LWC. I choć Leszek Marcinkowski, szef logistyki w Ozon Media, stanowczo zaprzecza, tak najprawdopodobniej wyglądał numer zerowy nowego tygodnika opinii...

Ludzie z Ozonu

Mniej więcej od maja 2004 r. wydawcy wszystkich liczących się tygodników opinii w Polsce z zaciekawieniem przyglądają się tajemniczym ruchom znanego milionera Janusza Palikota (m.in. szefa rady nadzorczej biłgorajskiej Ambry, większościowego udziałowca Polmosu Lublin). Mówiło się, że Palikot chce wydawać jakiś tygodnik. Gdy powstała spółka Ozon Media, a jej prezesem został Jan Dybczyński, były wiceprezes i dyrektor generalny Hachette Filipacchi Polska, plany Palikota nabrały realnych kształtów.

— Konkretne rozmowy trwały od sierpnia 2004 r. W drugiej połowie września właściciel i zalążek zarządu zaakceptowali biznesplan i zapadła decyzja o realizacji projektu. Z fazy dyskusji i planów weszliśmy w fazę organizacyjną — wynajęcie biura, odblokowanie rekrutacji. Październik zszedł na kompletowaniu zespołu, od listopada ruszyły prace operacyjne — relacjonuje Dybczyński.

Prezes Ozonu zaznacza, że wybierał ludzi z doświadczeniem w ściśle określonych segmentach rynku, żeby wszystko od początku wyglądało na profesjonalne przedsięwzięcie.

Redakcja mieści się na warszawskiej Woli, w biurowcu przy ulicy Łuckiej. Naczelnym nowego tygodnika jest Dariusz Rosiak, wcześniej m.in. zastępca naczelnego w tygodnikach „Newsweek” oraz „Forum”. Jest bardzo rozmowny i chętnie opowiada o swoim projekcie.

— Nie powiem, kiedy pojawi się na rynku. Nie zdradzę tytułu. Nic nie powiem — zarzeka się Rosiak.

Jego zastępcy to: Szymon Hołownia, były dziennikarz „Newsweeka” i Anna Moczulska, wcześniej szefowa działu społecznego w „Newsweeku”. Również z tego tygodnika pochodzi spora część zespołu, w tym kilku „funkcyjnych”. Na fotelu dyrektora artystycznego zasiadła Katarzyna Gintowt — ostatnie 5 lat pełniła tę funkcję w miesięczniku „Film”. Z kolei Agnieszka Kamola, z 6-letnim stażem na stanowisku szefa promocji w Axel Springer Polska (wydawcy „Newsweeka”), pełni w Ozon Media funkcję dyrektora marketingu.

Poczekamy, zobaczymy

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia w świat poszła iskrówka, że Zbigniew Drzymała, właściciel m.in. giełdowej spółki Inter Groclin Auto, przejął kontrolę nad Ozon Media. Na redakcyjnej wigilii przemawiał ponoć do zespołu niczym inwestor strategiczny. Tymczasem nowym udziałowcem w Ozonie okazała się... Joanna Drzymała — córka milionera, studentka czwartego roku Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, menedżer należącego do taty piłkarskiego klubu Groclin Dyskobolia.

— Akcjonariuszem jest moja córka Joanna i z nią należy rozmawiać. Oczywiście poleciłem tę inwestycję, to będzie dla niej dobre doświadczenie — zapewnia prezes Drzymała.

Jego zdaniem, projekt Ozonu jest ciekawym przedsięwzięciem, pracują nad nim wiarygodni ludzie. Widział już trzy numery zerowe pisma, ma wrażenie, że to atrakcyjny produkt, który ma szansę na sukces. Debiutu tygodnika spodziewa się na przełomie marca i kwietnia tego roku. Nieco mniej skora do wynurzeń jest Joanna Drzymała.

— Poczekamy, zobaczymy — kwituje pytanie o swoją rolę w spółce Ozon Media.

Tymczasem Jan Dybczyński mówi o Joannie Drzymale, że jest „reprezentantem kapitału ojca”. Ten wybrał ją, by w jego imieniu pilotowała w spółce sprawy inwestycyjne. Jeśli zaś chodzi o zaangażowanie finansowe Drzymałów, trudno mówić o przejęciu kontroli operacyjnej nad spółką.

Wzmocnieni

Jak zapewnia Jan Dybczyński, głównym udziałowcem i właścicielem Ozon Media pozostaje Janusz Palikot. O zaangażowaniu finansowym rodziny Drzymałów ciężko mu mówić, bo tak naprawdę wciąż nie wie, jakie będzie. Nie ustalono jeszcze docelowego kapitału spółki, ale przypuszcza, że będzie to udział mniejszościowy, w okolicach 10-25 proc. — bez znaczącego wpływu na zmianę podjętych już decyzji biznesowych. Od razu jednak zastrzega, że wejście Zbigniewa Drzymały to bardzo pozytywny fakt i oczywiście spore wzmocnienie. Rozmowy trwają, nie tylko zresztą z nim... Gdy na rynku pojawiły się plotki o projekcie Palikota, mówiło się, że przedsięwzięciem zainteresowani są oo. dominikanie i Roman Kluska. W tej chwili — to pewne! — udziałowcami są jeszcze: Grzegorz Pindur, przedsiębiorca z Wielkopolski, prezes zarządu firmy konsultingowej IDS Scheer Polska (jego udziały są porównywalne do Zbigniewa Drzymały), i Krzysztof Januszkiewicz, przedsiębiorca z Krakowa wywodzący się z branży telekomunikacyjnej (wszedł z mniejszą kwotą).

— Właśnie finalizujemy rozmowy z jeszcze trzema innymi udziałowcami — zaskakuje Dybczyński.

Prezes zarządzający IDS Scheer Polska potwierdza, że zainwestował — własne! — pieniądze w projekt Ozonu. Ile? Ma pakiet mniejszościowy. Dlaczego akurat w tygodnik? Bo nie ma na polskim rynku tygodnika opinii, który by znacząco się różnił od „Polityki”, „Newsweeka” czy „Wprost”.

— Skąd pewność, że ten taki akurat będzie? I że jest na niego miejsce?

— Ma być osiem wydań zerowych, kilka z nich widziałem. Mogę tylko powiedzieć, że to teksty na wysokim poziomie — zachwala Pindur.

Wróżenie z fusów

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny „Polityki”, który jakiś czas temu komentował dla „PB” medialne zapędy Janusza Palikota, twierdził, że sądząc po zainteresowaniach głównego sponsora (Palikot to filozof, współtwórca Roku Gombrowiczowskiego), po nowym tygodniku można się spodziewać nawiązań do kultury i obyczajów. Dlatego będzie raczej rywalem „Przekroju”, niż „Polityki”. Na pytanie: „czy jest miejsce na jeszcze jeden tygodnik na rynku?” odparł: „Trudno stwierdzić , że nie. Miejsce znalazł przecież „Newsweek”, potem odnowiony „Przekrój”.

Podobnego zdania jest dr Zbigniew Bajka, medioznawca z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mówi, że zawsze znajdzie się pewna grupa wykształconych ludzi, która chętnie przeczyta ciekawe teksty, inne od zasiedziałej „Polityki” czy rewolwerowego „Wprost”. Ale Bajka, na razie, niechętnie komentuje projekt Palikota.

— Dopóki nie poznam formuły, to będzie wróżenie z fusów, nie komentarz — ucina.

Na odchodne dorzuca jednak, że skoro się bierze za to Dybczyński, to może wyjść pismo interesujące.

— To kiedy pierwszy numer?

— Jak będzie gotowy... — śmieje się Jan Dybczyński.

— W pierwszym kwartale tego roku się wyrobicie?

— Niech będzie. Tak można powiedzieć.

— Co to będzie — konkretnie?

— Tygodnik opinii, z tej samej półki co „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost” i „Przekrój”...

— Tytuł?

— Niech pozostanie tajemnicą. To musi być nowy, świeży produkt, który ma swój styl...

— Pismo chadeckie? Konserwatywno — liberalne?

— Nowoczesne pod względem formy. Bardziej społeczne niż polityczne.

— Jaki jest biznesplan?

— Profesjonalny!

— Jaki macie budżet?

— Nie powiem. Porównywalny do kwot angażowanych przez naszą konkurencję, która wchodziła w ten segment w ostatnich latach.

— Kiedy chcecie wyjść na zero?

— Jeżeli pewne założenia nam się powiodą, to może być relatywnie krótki okres...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Potajemne ruchy na Łuckiej