Potelowi oraz PTO brakuje na koncesje

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2000-01-26 00:00

Potelowi oraz PTO brakuje na koncesje

Resort łączności zastanawia się nad zmianą zasad płatności dla operatorów

CO ROBIĆ: Maciej Srebro, minister łączności, wkrótce zdecyduje, jak rozwiązać problem zobowiązań koncesyjnych. Nie musi iść na ustępstwa. Jeśli jednak chociaż jeden z operatorów zbankrutuje, to polityka resortu może spotkać się z ostrą krytyką. fot. BS

Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonać resort łączności do zmiany zasad płatności za lokalne licencje telekomunikacyjne. Maciej Srebro, minister łączności, ostateczną decyzję podejmie w ciągu miesiąca. Czy zgodzi się na jakiekolwiek ustępstwa — nie wiadomo. W najgorszej sytuacji są Potel i Poland Telecom Operators, dysponujący łącznie 16 z 49 koncesji wojewódzkich.

Sytuacja kilku lokalnych operatorów jest nie do pozazdroszczenia. Możliwe, że na rynku nie utrzymają się te firmy, które przeceniły wartość koncesji i nie mają silnego wsparcia właścicieli. W takiej sytuacji są Potel i Poland Telecom Operators (holding skupiający sześć spółek operatorskich). Obie firmy nie mają środków na inwestycje. Z pomocą Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji oraz przy poparciu m.in. Telefonii Lokalnej próbują namówić ministra łączności na zmianę zasad płatności za koncesje. Mówi się nawet o zawieszeniu tych zobowiązań. Odbyły się już nawet spotkania operatorów z resortem łączności. Dotychczas nie przyniosły jednak rezultatów.

Każdy sobie

— Resort pracuje nad rozwiązaniem tego problemu. Otrzymaliśmy pisma w tej sprawie od kilku operatorów. W ciągu miesiąca podejmiemy ostateczną decyzję — mówi Jacek Strzałkowski z biura prasowego Ministerstwa Łączności.

Wśród lokalnych operatorów nie ma jednomyślności co do zasad płatności za koncesje lokalne. Część z nich, w tym Netia i Szeptel, uważa, że za koncesje trzeba płacić.

— Jestem przekonany, że resort nie zrezygnuje z pobierania opłat za przyznane koncesje. Operatorzy wiedzieli, na co się decydują. Jeśli przeszacowali wartość licencji, to ich problem. Jesteśmy za jak najszybszym otwarciem całego rynku — twierdzi Meir Srebernik, prezes Netii.

Podobnego zdania jest Szeptel.

Zupełnie inaczej natomiast do sprawy podchodzą Potel i PTO.

— Liczymy, że resort zrozumie naszą trudną sytuację i pójdzie na ustępstwa lokalnym operatorom. TP SA przyznaje, że inwestycje w rozwój sieci poza dużymi aglomeracjami są mało opłacalne, ale ta firma nie musi płacić wysokich opłat koncesyjnych — mówi Lucjan Gęborys, prezes Potela.

Konieczne zmiany

— Zdecydowanie popieram już złożone do Ministerstwa Łączności wnioski. Sposób wnoszenia opłat koncesyjnych wymaga szybkiej korekty. Sądzę, że istnieje kilka rozwiązań tego problemu, chociażby przez przesunięcie opłat do czasu, kiedy firmy telekomunikacyjne zaczną przynosić zyski lub przez umorzenie części zobowiązań -— uważa Jarosław M. Janiszewski, prezes Telefonii Lokalnej.

Jak w czeskim filmie

Wszyscy operatorzy (w tym również TP SA) zarzucają natomiast resortowi łączności brak przejrzystej strategii dotyczącej rozwoju polskiego rynku. Tak naprawdę nikt nie wie, kiedy nastąpi całkowite uwolnienie rynku Raczej jednak pewne jest, że lokalni gracze będą spłacać raty koncesyjne, a nowi gracze otrzymają możliwość wejścia na rynek bez jakichkolwiek opłat.

— Wobec braku jasnej polityki resortu łączności starania operatorów o zawieszenie opłat za koncesje są uzasadnione. Nie mają bowiem podstaw do stworzenia rzetelnego biznesplanu. Jego brak przekreśla natomiast możliwość uzyskania kredytów czy innego źródła finansowania inwestycji. I koło się zamyka — twierdzi Piotr Pilch, były prezes Telefonii Lokalnej.

Jeśli działalności operatorów nie wesprze inwestor czy możliwość kredytowania, może to oznaczać tylko kłopoty, a nawet bankructwo.

— Ostatni rok pokazał, że przyjęty przez Ministerstwo Łączności scenariusz liberalizacji rynku nie jest właściwy. Oficjalna publikacja opłat, deklarowanych przez niezależnych operatorów w kolejnych przetargach, spowodowała gwałtowny wzrost cen koncesji. Teraz okazało się, że niektóre firmy nie są w stanie wywiązać się ze zobowiązań koncesyjnych, nie wspominając już o kwotach potrzebnych na inwestycje w budowę sieci — uważa Jarosław M. Janiszewski.