Potrzeba rozwiązań sytemowych

Robert Mikulski
opublikowano: 15-11-2006, 00:00

Zdecydowana większość ankietowanych partnerów w firmach prawniczych zamierza zatrudnić nowych prawników, praktycznie nikt nie mówi o zwolnieniach. Rynek pracy dla prawników ustabilizował się… i rośnie. Problemem jest jednak znalezienie prawników — mimo że poszukujących pracy jest wielu — którzy będą potrafili obsłużyć nowych klientów na odpowiednim poziomie. Boom na rynku pracy dla prawników powinien przełożyć się też na wzrost zatrudnienia w biznesie. Tymczasem nie widać wzmożonego popytu na pracę w innych branżach, może poza budownictwem. Nic nie wskazuje na to, żeby bezrobocie miało zacząć spadać. Do powstrzymania wzrostu bezrobocia i do powolnego spadku liczby ludzi pozostających bez pracy potrzebne są rozwiązania systemowe, strukturalne, których w tej chwili brak. Optymizm partnerów jest więc raczej troszkę na wyrost.

Rynek prawniczy zdecydowanie obronił stawki, a pracy jest coraz więcej. Duzi klienci stawiają przede wszystkim na specjalizację i doświadczenie — nie tylko na cenę. Klienci potrzebują usługi kompleksowej i zrozumienia ich biznesu. Dlatego właśnie składamy wspólne oferty m.in. w konsorcjum z grupą firm doradczych Evip. Prawnicy muszą rozumieć biznes swoich klientów, ponieważ barier na każdym rynku, zamiast ubywać, przybywa. Prawo gospodarcze i podatkowe, regulacje dotyczące obrotu gospodarczego, sądownictwo to źródła największych utrudnień. Dotychczas mieliśmy w Polsce do czynienia przede wszystkim z kapitałem spekulacyjnym lub technologicznie nie zaawansowanym, np. hipermarkety. Polska potrzebuje natomiast dużych inwestorów korporacyjnych, dysponujących zaawansowanymi technologiami. Ich pozyskanie nie jest możliwe bez przemyślanej i celowej polityki gospodarczej, opartej na stabilnych rozwiązaniach legislacyjnych. Niestety, uchwalanym w gorączkowym tempie przepisom brakuje wewnętrznej spójności, przejrzystości i logicznego ukierunkowania. Tymczasem motorem rozwoju gospodarki są i będą inwestycje.

Mamy w Polsce typowo biurokratyczną debatę nad tym, czy biznes powinno się zakładać w jednym czy w trzech urzędach i czy procedury z tym związane nie mogą trwać łącznie dłużej niż 7, 17 lub 27 dni, co — jakkolwiek nie bez znaczenia — jest tematem zastępczym. Inwestor zarejestruje spółkę, rozpocznie inwestycję, a po zakończeniu procesu inwestycyjnego problemem może okazać się bieżące funkcjonowanie inwestora. Organy administracji traktują go podejrzliwie. Niewielu urzędników udzieli mu kompetentnej, rzeczowej informacji, tym bardziej w jakimkolwiek języku obcym. Zatrudnienie w Polsce cudzoziemca przez spółkę z udziałem zagranicznym lub powołanie go na stanowisko członka zarządu polskiej spółki może stanowić nie lada wyzwanie. Jak się zatem wydaje, problemem podstawowym jest przeregulowanie gospodarki i krępowanie jej kolejnymi przepisami, które — nawet wtedy, gdy mają wprowadzać w życie pomysły z gruntu słuszne — formułowane są w sposób nieprzyjazny inwestorom, a wygodny dla urzędników ich kontrolujących lub dzielących publiczne środki albo świadczenia.

Robert Mikulski

radca prawny, wspólnik w kancelarii Stopczyk & Mikulski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Mikulski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu