Potrzebujemy cudu, by zdążyć na EURO 2012

Katarzyna Kapczyńska
10-03-2008, 00:00

Rząd powinien przejąć ryzyko kursowe i cenowe w kontraktach infrastrukturalnych i zdać sobie sprawę, że już jesteśmy spóźnieni.

Rząd powinien przejąć ryzyko kursowe i cenowe w kontraktach infrastrukturalnych i zdać sobie sprawę, że już jesteśmy spóźnieni.

Jeśli rzeczywiście Polska chce zdążyć przed EURO 2012, to konieczna jest zmiana prawa i zasad gry „urzędnicy kontra wykonawcy”.

— Konieczne jest pełne wdrożenie FIDIC (międzynarodowy system standardów budowlanych), który reguluje prawa i obowiązki inwestora oraz wykonawcy. Nie może być tak jak obecnie. Urzędnicy często twierdzą, że opierają się na FIDIC, a jednak w praktyce wyrzucają z umów zapisy dotyczące praw przysługujących wykonawcom, a pozostawiają tylko korzystne dla siebie — mówi Marek Michałowski, prezes Budimeksu i szef związku pracodawców budowlanki.

Twierdzi, że organizatorzy przetargów na drogi, mosty, oczyszczalnie ścieków etc. coraz większe ryzyko przerzucają na firmy. Rząd i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad mają natomiast pretensje do wykonawców, że w przetargach składają oferty cenowe wzięte z księżyca.

— Przed laty marże wykonawców były kilkuprocentowe, bo ryzyko związane z inwestycjami publicznymi brali na siebie administracyjni inwestorzy. Obecnie urzędnicy organizujący przetargi przerzucają różne rodzaje ryzyka na wykonawców, którzy wliczają je w cenę kontraktu, i dlatego często oferty firm są znacznie wyższe od kosztorysów — podkreśla Marek Michałowski.

Jego zdaniem, to rząd powinien wziąć na siebie ryzyko kursowe, jakie pojawia się przy realizacji kontraków współfinansowanych z funduszy unijnych lub po prostu uzgodnić z Brukselą sposób rozliczania inwestycji w złotych.

— To absurd, że polski inwestor z polskim wykonawcą podpisuje umowy na inwestycje w Polsce, a rozlicza je w euro. Jeśli mamy prognozy, mówiące na przykład, że euro osłabi się o 15 proc., to o tyle zwiększamy cenę w ofercie przetargowej. Już i tak wiele straciliśmy na realizacji inwestycji, podczas których okazało się, że kurs euro spadł, natomiast znacząco wzrosły ceny materiałów budowlanych, a inwestor nie chciał czy nie widział możliwości ich częściowej rekompensaty — przekonuje Marek Michałowski.

Ceny materiałów i robocizny nadal będą rosły i niewiele firm będzie w stanie sprostać realizacji kontraktów.

— Przez trzy lata musimy wykonać inwestycje, które w innych krajach Europy realizowano dekadę, a do tej pory tempo prac i przygotowywania inwestycji było kilka razy wolniejsze. Z tych trzech lat czasem nawet rok musi- my poświęcić na projektowanie — dodaje Marek Michałowski.

Podkreśla, że jeśli zaczniemy budować od razu całą obwodnicę stolicy, to zakorkują się drogi wjazdowe do miasta.

— W tym samym czasie będziemy budować stadion, drugą linię metra i modernizować drogi, a to oznacza prace na większości skrzyżowań. Przez stolicę będzie można przejechać tylko rowerem albo skuterem — twierdzi Marek Michałowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Potrzebujemy cudu, by zdążyć na EURO 2012