NWZA Huty Oława, ktore zwołano na 20 listopada, było kolejnym, cennym doświadczeniem dla mniejszościowych udziałowców. Odnieśliśmy wrażenie, że obecność inwestorów na walnym spoza grupy Romana Karkosika (kontrolującego m.in. Boryszew, Oławę i Elanę) była nowością dla spółki. A WZA było bardzo ważne — akcjonariusze mieli debatować nad uchwałą o wycofaniu Oławy z publicznego obrotu. Wcześniej Boryszew ogłosił wezwanie na wszystkie pozostałe akcje, oferując 30 zł za walor. Inwestorzy indywidualni nie chcą się zgodzić na taką cenę, bo sam pakiet akcji Boryszewa, który posiada Oława, wart jest dużo więcej.
Walne odbywało się w trakcie wezwania. 25 listopada nastąpi jego rozliczenie i tym samym zakończenie wezwania. Małe wyjaśnienie: prawo pozwala na wykonywanie prawa głosu ze wszystkich swoich akcji przez ogłaszającego wezwanie (tutaj Boryszew) dopiero po jego zakończeniu. Tak się złożyło, że Boryszew z osiągnięciem bezpośrednio ponad 51 proc. głosów nabył pośrednio dodatkowe prawie 25 proc. akcji Oławy należące do Elany. Wobec tego, naszym zdaniem, nie mógł wykonywać prawa głosu z tych akcji. Taka sytuacja niesie dalsze implikacje: zgodnie ze statutem spółki przedstawiciel Elany nie mógł zostać przewodniczącym walnego, a został. Na dodatek na walnym nie było 50 proc. kapitału niezbędnego do przegłosowania uchwały o wycofaniu spółki z publicznego obrotu, a mimo to uchwała została podjęta.
Nasze argumenty prawne, a także pisemne stanowiska KPWiG dotyczące konkretnych kwestii związanych z wykonywaniem prawa głosu, nie zostały uwzględnione. Prezes Boryszewa powoływał się na ekspertyzy swoich prawników. Oczywiście nie mogliśmy się z nimi zapoznać. Usłyszeliśmy tylko, że z wątpliwościami mamy obowiązek zwrócić się do spółki na piśmie przed WZA.
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych nie zostawi tak tej sprawy, bo Oława to przypadek zasadniczego problemu naszego rynku akcji. Na GPW jest ponad 200 spółek. Większość to spółki o małej kapitalizacji, wśród których można znaleźć sporo z rewelacyjnym zestawem wskaźników fundamentalnych i nijak mającymi się do nich wycenami rynkowymi. Do takich spółek, ze względu na małą kapitalizację i przede wszystkim na jakość akcjonariatu (chodzi tu o etyczne zachowanie dominującego akcjonariusza) nie zaglądają inwestorzy finansowi i coraz rzadziej indywidualni.
Tak być nie musi. Liczymy, że w naszej walce o jakość relacji inwestorskich otrzymamy wsparcie ze strony odpowiednich instytucji, w tym KPWiG oraz GPW.