Samorządowcy też mogą walczyć z bezrobociem. Ulgi, parki przemysłowe i chuchanie na pracodawców — tak włodarze unikają spadku dochodów
Troska o lokalny rynek pracy może załatać dziurę budżetową. Urzędy pracy muszą jednak czuć wsparcie lokalnych władz.
Rosnące bezrobocie uderza w finanse samorządów. Kryzys na rynku pracy sprawił, że zbiory z podatków dochodowych w większości województw, miast i powiatów załamały się. Z przyjętych budżetów na 2010 r. wynika, że wiele miast — np. Poznań, Gdynia, ale też Jelenia Góra czy Pułtusk — spodziewa się spadku wpływów z podatków dochodowych o 10 proc. To oznacza uszczerbek liczony w wielu milionach złotych. Władze lokalne nie muszą jednak siedzieć z założonymi rękami i liczyć na szkolenia i staże urzędów pracy. Jest wiele sposobów na walkę z bezrobociem.
Taryfa ulgowa
Zawirowania gospodarcze sprawiły, że w niektórych samorządach bezrobocie wzrosło do katastrofalnych rozmiarów. Najgorzej jest w powiecie szydłowieckim na Mazowszu. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec 2009 r. bez pracy była tam już ponad jedna trzecia osób aktywnych zawodowo. Regionów dotkniętych epidemią w podobnej skali jest wiele — stopa bezrobocia powyżej 25 proc. występuje już w 20 powiatach. Na szczęście są też rejony, gdzie problem bezrobocia jest znacznie mniejszy. Na koniec roku w powiecie kępińskim bezrobocie wynosiło tylko 4,4 proc. — to najlepszy wynik wśród powiatów. Mniejszy odsetek osób bez pracy ma tylko Warszawa, Kraków, Poznań, Katowice i Sopot.
— Najważniejszym powodem niskiego bezrobocia jest wyjątkowa zaradność naszego społeczeństwa, dzięki któremu staliśmy się odpornym na kryzys zagłębiem meblowym. Ale też nasze gminy starają się wspierać pracodawców, głównie przez ulgi podatkowe dla firm popadających w kłopoty lub dla potencjalnych inwestorów — mówi Zenon Kasprzak, wicestarosta kępiński.
Ulgi dla pracodawców to najczęstszy — obok robót interwencyjnych — sposób, w jaki samorządowcy ingerują w rynek pracy. Ale nie jedyny. Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP, zwraca uwagę, że w rękach lokalnych władz jest też tworzenie dobrego klimatu do prowadzenia biznesu.
— Dobre warunki dla firm to podstawa w walce z bezrobociem. Czasem wiele dają proste rozwiązania, np. uaktualnienie planów zagospodarowania przestrzennego, dobra obsługa administracyjna potencjalnych inwestorów czy akcje promocyjne i wizerunkowe skierowane do przedsiębiorców — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska.
Zatrudniasz-zarabiasz
Samorządowcy w ostatnich latach coraz bardziej przekonują się też do aktywnego poszukiwania inwestorów, najczęściej przez tworzenie stref przemysłowych czy parków naukowo-technologicznych.
— Grodzisk zdecydował się na utworzenie strefy przemysłowej, czym wspiera też nasze działania. Cały czas przygotowuje tereny inwestycyjne i rozmawia z przyszłymi pracodawcami. Często te rozmowy kończą się nowymi etatami — mówi Hanna Wilamowska, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Grodzisku Mazowieckim, gdzie bezrobocie również jest jednym z najniższych w kraju.
Niestety, praktyka pokazuje, że w większości powiatów współpraca między urzędem miasta a urzędem pracy niemal nie istnieje. Zdarzają się jednak przykłady, kiedy takie współdziałanie przynosi wymierne efekty.
— Miasto ma w rękach mocny argument, aby nakłaniać przedsiębiorców do tworzenia miejsc pracy — zamówienia publiczne. Mechanizm jest prosty. Jeśli jakaś firma chce wykonać zlecenie urzędu miasta, musi w umowie zadeklarować zatrudnienie pewnej liczby osób zamieszkałych na danym obszarze — tłumaczy Robert Radziwonka, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Pruszkowie, gdzie bezrobocie wynosi zaledwie 6 proc.
Według niego, walka z bezrobociem się opłaca.
— Pieniądze wydane na wspieranie lub przyciąganie przedsiębiorców zwrócą się podatkami dochodowymi wpłaconymi przez nich lub ich pracowników — przekonuje Robert Radziwonka.
Bogaci już wychodzą
Na szczęście prognozy ekonomistów dla bezrobocia pozwalają sądzić, że kryzys na rynku pracy będzie trwał już tylko kilka miesięcy. Według Karoliny Sędzimir-Domanowskiej, bezrobocie na wiosnę wreszcie przestanie rosnąć, a nawet nieco spadnie. Na koniec roku nie powinno być wyraźnie wyższe niż obecnie. W styczniu bez pracy było 12,7 proc. osób aktywnych zawodowo.
— Rozwój sytuacji będzie jednak zróżnicowany w zależności od regionu. Na większych rynkach pracy, np. w miastach czy obszarach mocno uprzemysłowionych, w najbliższych miesiącach powinniśmy już widzieć poprawę. Przetwórstwo przemysłowe i usługi zaczynają się bowiem odbijać od dna. Natomiast na obszarach biedniejszych, gdzie silnych pracodawców jest mniej, bezrobocie może, niestety, dalej rosnąć — ostrzega ekonomistka PKO BP.
Łapy nie czekają na cud. Lokalne władze dwoją się i troją, żeby znaleźć inwestorów
Po zamknięciu dwóch
zakładów miasto mają
uratować nowi inwestorzy.
Gmina szykuje dla nich
działki, strefę i ulgi.
W ostatnich latach Łapy (woj. podlaskie) straciły dwóch najważniejszych pracodawców — Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego (ZNTK) oraz cukrownię. Pracę straciło około tysiąca osób. Burmistrz Roman Czepe nie chce czekać na cud z założonymi rękami. Jego wizja? Ratunkiem dla gminy i bezrobotnych mieszkańców mają być inwestorzy, których zamierza ściągnąć do Łap. Na terenie gminy wyznaczono prawie 190 ha terenów inwestycyjnych, które na razie są w rękach prywatnych właścicieli, ale samorząd planuje je wkrótce odkupić i uzbroić. Cały obszar objęty jest planami zagospodarowania przestrzennego, co ma ogromne znaczenie dla inwestorów.
Majątek na sprzedaż
Działki inwestycyjne będą dopiero tworzone, ale już teraz na inwestorów czeka majątek ZNTK i cukrowni, w której wstrzymano produkcję. Choć nie należą do gminy, to łapski samorząd zachęca do inwestowania także na ich terenach.
— Nasz głos liczy się w radzie wierzycieli. Zabiegamy więc u syndyka, aby zachować w całości tę część zakładu, która służy do produkcji kolejowej i poszukujemy zainteresowanego inwestora kolejowego. To, co zbędne, powinno być wydzielone i sprzedane chętnym inwestorom — uważa Roman Czepe.
W centrum miasta na 18 ha należących do ZNTK stoją hale produkcyjne, demontażu wagonów i budynki administracyjne. Teren uzbrojony jest w podstawowe media. 3 marca odbędzie się kolejny już przetarg, w którym na sprzedaż wystawionych zostanie m.in. dziesięć nieruchomości należących do ZNTK, wycenianych na kilka-kilkaset tysięcy złotych W poprzednim na kupno majątku nie zdecydował się żaden oferent.
Burmistrz Łap stara się w decyzji o likwidacji ZNTK nie widzieć jedynie złych stron. Według niego, wysokie bezrobocie może być atutem dla inwestorów.
— Łatwo u nas o dużą liczbę wykwalifikowanych pracowników. Nie ma też problemu z dowożeniem ludzi, miasto jest dobrze skomunikowane — uważa Roman Czepe.
Ulgi w zamian za pracę
Działki inwestycyjne to nie jedyny pomysł łapskiego samorządu. Gmina planuje też kupić 12 ha terenu należącego do łapskiej cukrowni, uzbroić go i włączyć do Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (TSSE).
— Następnie wystąpimy z wnioskiem o pieniądze regionalnego programu operacyjnego o dofinansowanie tej inwestycji w 90 proc. Jej koszt szacowany jest na 4 mln zł. TSSE jest jedną z najdłużej funkcjonujących stref w kraju, o ogromnym doświadczeniu, w której działa bardzo wielu przedsiębiorców — mówi Anna Rutkowska, rzecznik Urzędu Miejskiego w Łapach.
W podstrefie przedsiębiorcy będą mogli prowadzić działalność gospodarczą na preferencyjnych warunkach, a już teraz ci, którzy stworzą w Łapach nowe miejsca pracy i będą realizować inwestycje, mogą liczyć na ulgi podatkowe.
— W ramach programu de minimis oferujemy zwolnienie z podatku od nieruchomości nawet na 5 lat. W województwie podlaskim przedsiębiorcy mogą otrzymać też maksymalny poziom pomocy regionalnej w ramach pomocy unijnej, a nasz urząd miejski pomaga im uzyskać niezbędne pozwolenia — wylicza Roman Czepe.
Będzie wsparcie
W pozyskiwaniu inwestorów zagranicznych Łapy mogą liczyć na pomoc Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).
— Oferta Łap znajdzie się w naszej bazie terenów inwestycyjnych. Będzie też promowana w trakcie misji agencji, podczas których prezentowane są oferty, strategiczne pod względem społeczno-gospodarczym. W przypadku Łap pozyskanie inwestora na te tereny jest kluczowe i niezbędne. Oferta gminy będzie więc przez nas szczególnie promowana i prezentowana potencjalnym inwestorom — mówi Agnieszka Łukaszewska-Wojnarowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego w PAIIZ.
Łapy będą też rekomendowane w ramach realizowanego przez PAIIZ Projektu Promocji Gospodarczej Polski Wschodniej.
Burmistrz gminy ma nadzieję, że nowe inwestycje nie tylko zmniejszą bezrobocie, ale także wpłyną na ożywienie gospodarcze i rozwój Łap.
— Robimy dużo, aby rozwijać lokalną przedsiębiorczość, a przykłady wysokiej kultury przedsiębiorczości są nam tu, na miejscu, bardzo potrzebne, bo osoby, którym wielki zakład organizował całe życie, muszą teraz przestawić się na samodzielność i własną przedsiębiorczość — mówi Roman Czepe.